ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
- 21.07 - Warszawa
- 24.07 - Chorzów
- 26.07 - Warszawa
- 27.07 - Gdańsk
- 27.07 - Warszawa
- 21.08 - Warszawa
- 24.08 - Inowrocław
- 05.09 - Białystok
- 06.09 - Lublin
- 07.09 - Rzeszów
- 08.09 - Bielsko - Biała
- 10.09 - Wałbrzych
- 12.09 - Lubin
- 13.09 - Zielona Góra
- 14.09 - Koszalin
- 15.09 - Gdynia
- 10.09 - Warszawa
- 17.09 - Wrocław
- 11.09 - Kraków
- 12.09 - Warszawa
- 16.09 - Warszawa
- 17.09 - Warszawa
- 18.09 - Warszawa
- 19.09 - Kraków
 

koncerty

24.11.2012

COMA: 15 – lecie w łódzkiej Wytwórni, 22.11.2012

COMA: 15 – lecie w łódzkiej Wytwórni, 22.11.2012

Łódzka Coma nie wydała w tym roku nowego albumu, a jednak znalazła okazję i pomysł na kolejną długą trasę koncertową. I - tradycyjnie już - rodzinne miasto było szczególnym momentem podczas jej trwania…

15 lat temu ukazało się pierwsze wydawnictwo formacji. Jak poinformował zebranych Rogucki, stało się to dokładnie 23 listopada. Powie ktoś: no i cóż z tego? Coma to koncertowy rutyniarz i pewniak, który od lat, praktycznie podczas każdego występu, odgrywa swoiste the best of. Zgadza się. I nie inaczej było tym razem. Mimo tego łodzianie zadbali o atrakcje, które uczyniły tę trasę (a zatem także i ten łódzki koncert), jedyną w swoim rodzaju. Bo tym razem pod nogami muzyków nie leżały wcześniej wydrukowane na białych kartach setlisty. Zorganizowany pod hasłem „Szczęśliwy numerek” koncert zakładał bowiem losowanie tytułów utworów, które miał zaprezentować zespół, a setlistami były widoczne na scenie ogromne „koła fortuny” z pomieszczonymi nań możliwymi do wylosowania kompozycjami.

Show wystartował dokładnie o 21 od krótkiego filmiku pokazującego muzyków „skrzykujących” się na koncert (takich filmowych przerywników, zawierających np. archiwalne wywiady z Roguckim, było znacznie więcej). Zaraz potem, ubrani tym razem w białe uniformy (niczym ekipa likwidująca jakieś radioaktywne zagrożenie) i z wymalowanymi na biało twarzami, pojawili się muzycy zaczynając od instrumentalnego transu, Zaprzepaszczonych Sił Wielkiej Armii Świętych Znaków i zaskakującego coveru Raz Dwa Trzy, Nikt nikogo. Dopiero po nich nastąpiło pierwsze losowanie. Na scenę wszedł ubrany w gustowny, jasny garnitur Sceniczny Wilk i wylosował Nie ma Joozka. Kolejny strzał w ten utwór sprowokował Roguckiego do zabawnego komentarza o tym, że zagrają trzy razy Nie ma Joozka i zamkną setlistę. Ponowne kręcenie kołem przyniosło jednak Angelę i Zamęt ustalając scenariusz najbliższych wydarzeń. Sceniczny Wilk wychodził jeszcze czterokrotnie a fani słuchali kolejno Deszczowej piosenki (z obowiązkową flagą Łodzi w rękach Roguckiego), Czasu globalnej niepogody, FTMO, Systemu, La mala educacion, Rudego, Leszka Żukowskiego, Ostrości…, Listopada, Parapetu, Dalekiej drogi do domu i Spadam. Na pierwszy bis wybrzmiało Sto tysięcy, tym razem nie wylosowane, a wykrzyczane przez fanów. Powracający na scenę frontman Comy skomentował to krótko: teraz już wiem dlaczego zawsze tak chcecie usłyszeć ten numer – bo możecie wreszcie usiąść (tradycją koncertów Comy jest siadanie publiczności podczas wykonywania tej kompozycji). Zaraz potem – będący w naprawdę świetnej formie muzycy – odpalili Jutro. Warto wspomnieć jeszcze o wykonaniu Leszka Żukowskiego. Do zaśpiewania tej kompozycji Rogucki zaprosił bowiem (a wybrał, zgodnie z jego życzeniem, Sceniczny Wilk) osobę z sali. I tu nie obyło się bez charakterystycznej konferansjerki wokalisty. Artysta przedstawiał kolejno warunki, które musi spełnić kandydat, marzący o pojawieniu się na scenie. Sądząc po reakcji płynącej z sali wszyscy tego wieczoru potrafili śpiewać, znali tekst numeru na pamięć i mieli obycie sceniczne… No i tak wszyscy liczyli na swoje 5 minut chwały do momentu, gdy okazało się, że muszą być jeszcze… zajebiście seksowną blondyną. Wybrana kandydatka – w sporym szoku – blondyną chyba nie była, niemniej poradziła sobie z zadaniem przyzwoicie. Z drugiej strony – tremę i niedostatki wokalne skutecznie przykryła publiczność towarzysząc wokalnie szczęściarze.

Coma nie byłaby sobą, gdyby do supportowania nie wybrała muzyków z zupełnie innej muzycznej bajki. Tym razem była to – również łódzka - Manuka. Stawiająca pierwsze kroki i będąca jeszcze przed nagraniem debiutanckiej płytki formacja zaprezentowała kawał ciekawej, chwilami transowej i bujającej muzy, ocierającej się o pop i funk, nie zapominając jednak o rockowym pazurze. Intrygowała śpiewająca i grająca na klawiszach Emilia Kudra. I to nie tylko dobrym wokalem, ale i – podkreśloną strojem - kobiecością. Zresztą, spójrzcie na fotki…

Zdjęcia:

Coma, Łódź, Wytwórnia, 22.11.2012 Coma, Łódź, Wytwórnia, 22.11.2012 Coma, Łódź, Wytwórnia, 22.11.2012 Coma, Łódź, Wytwórnia, 22.11.2012 Coma, Łódź, Wytwórnia, 22.11.2012 Coma, Łódź, Wytwórnia, 22.11.2012 Coma, Łódź, Wytwórnia, 22.11.2012 Coma, Łódź, Wytwórnia, 22.11.2012 Coma, Łódź, Wytwórnia, 22.11.2012 Coma, Łódź, Wytwórnia, 22.11.2012 Manuka, Łódź, Wytwórnia, 22.11.2012 Manuka, Łódź, Wytwórnia, 22.11.2012 Manuka, Łódź, Wytwórnia, 22.11.2012 Manuka, Łódź, Wytwórnia, 22.11.2012 Manuka, Łódź, Wytwórnia, 22.11.2012
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2019 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.