ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Dirty Loops ─ Loopified w serwisie ArtRock.pl

Dirty Loops — Loopified

 
wydawnictwo: Verve 2014
 
1 Hit Me
2 Sexy Girls
3 Sayonara Love
4 Wake Me Up
5 Die For You
6 It Hurts
7 Lost In You
8 Take On The World
9 Accidentally in Love
10 Way She Walks
11 Crash And Burn Delight
12 Roller Coaster
 
skład:
Jonah Nilsson - vocals, keyboards
Henrik Linder - bass guitar
Aron Mellergard - drums
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 0
Album jakich wiele, poprawny.
› 0
Niezła płyta, można posłuchać.
› 0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 1
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 0
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 2
Arcydzieło.
› 0

Łącznie 3, ocena: Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
 
 
Ocena: 7 Dobry, zasługujący na uwagę album.
17.06.2014
(Recenzent)

Dirty Loops — Loopified

Wielkimi krokami nadchodzą wakacje, a w uszach zaczyna pobrzmiewać muzyka nieco lżejsza, mniej poważana, niż rockowe pasaże, czy jazzowe improwizacje. Mainstreamowe media karmią nas większą lub mniejszą popową sieczką, więc chcąc poszukać czegoś tanecznego, z większym potencjałem trzeba się trochę rozejrzeć. Mi w ostatnim czasie bardzo przypodobał się debiutancki album szwedzkiego trio Dirty Loops pod tytułem Loopified.

Grupa powstała w 2010 roku z inicjatywy trzech młodych, ale muzycznie wykształconych kumpli – wokalisty (i  pianisty), basisty i perkusisty. Już sam skład pokazuje, że płytę wypełnia muzyka rytmiczna, nastawiona na groove, a niekoniecznie rozbudowane melodie. Loopified taki właśnie jest – przebojowy, ale też intrygujący zarazem. W wielu momentach pobrzmiewa power jazzowy bas, Jonah Nillson szaleje na wokalu, śpiewając nawet falsetem, a momentami zbliżając się do geniuszu Steviego Wondera. Słychać inspirację latami 60., 70., ale też współczesność przekazaną w świeżej, ale nie kiczowatej formie.

Album otwiera niezwykle przebojowy kawałek „Hit Me”, dalej jest dynamiczny „Sexy Girls”, świetnie zgroovowany „Sayonara Love” zagrany na wielkim luzie. Chwilę później usłyszymy cover przeboju lata „Wake Me Up” z repertuaru Avicii’ego, który ma ciekawe smooth jazzowe momenty i niegłupi bridge z solo na basie. Robi się bardzo fusion i upewniamy się, że obcujemy z naprawdę dobrymi muzykami. W dalszej części albumu jest podobnie – dużo jazzu, fusion, groove, wymieszanego z popowym zacięciem, ale wciąż na niezłym poziomie. Niektóre utwory nie są być może tak porywające, a całość mogłaby zabrzmieć jeszcze lepiej. Wokal Nillsona może być też nieco męczący na dłuższą metę (w końcu ile można się popisywać), ale trzeba uznać, że chłopaki mają ogromny potencjał i umiejętności prowadzenia rytmu.

Loopified to album, który zapewne świata nie zwojuje, ale na pewno jest to ciekawa alternatywna propozycja wobec tego, czym karmi nas mainstream. Wiele zawartych na nim piosenek ma przebojowy potencjał, a zagrane na imprezie wstydu nie przyniosą. Kto ma ochotę dać sobie trochę luzu w muzyce, ceni sobie dokonania Steviego Wondera, Prince’a, czy współczesnych soulowych i grających fusion wykonawców, ten powinien po album sięgnąć i zdecydowanie dać mu szansę.

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2019 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.