ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Frequency Drift ─ Last w serwisie ArtRock.pl

Frequency Drift — Last

 
wydawnictwo: Gentle Art Of Music 2016
 
1. Traces [07:08]
2. Diary [05:31]
3. Merry [05:08]
4. Shade [05:52]
5. Treasured [08:25]
6. Last Photo [07:59]
7. Hidden [05:34]
8. Asleep [08:31]
 
Całkowity czas: 54:08
skład:
Melanie Mau – Vocals. Martin Schnella – Electric and Acoustic Guitars. Andreas Hack – Keyboards, Guitar, Theremin. Nerissa Schwarz – E-Harp, Mellotron. Rainer Wolf – Bass. Wolfgang Ostermann – Drums.
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
Album słaby, nie broni się jako całość.
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
Album jakich wiele, poprawny.
Niezła płyta, można posłuchać.
Dobry, zasługujący na uwagę album.
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
Absolutnie wspaniały i porywający album.
Arcydzieło.

Łącznie , ocena:
 
 
Ocena: 8 Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
23.03.2016
(Recenzent)

Frequency Drift — Last

W materiałach promocyjnych panowie z Frequency Drift (dość mocno przetasowanego – nowy basista, wokalistka i gitarzysta) porównują swoją nową płytę do filmu, rozpisując się, jaka to ona jest obrazowa, wielobarwna, plastyczna, bajkowa itp. No i patrz pan, wszystko się zgadza.

Rzeczywiście - „Last” to płyta bardzo nastrojowa, obrazowa, filmowa właśnie. Muzyka Frequency Drift na tym albumie solidnie osadzona jest w post-rocku – niewiele tu melodyjnych partii (choć takie też są, a w gitarowych partiach oprócz post-rockowego grania słychać szkołę Gilmoura czy Latimera), dominuje tu budowanie nastroju, klimatu, niespieszne tempa, powtarzające się, zapętlone frazy, mgławicowe dźwięki melotronu czy thereminu (czy raczej termenu – tak po polsku wszak zapisuje się nazwisko konstruktora tegoż instrumentu). Klasycznego rockowego grania nie ma tu zbyt wiele; “Traces” niby zaczyna się od konkretnego gitarowego riffu, ale potem jest spokojniej, delikatnie, ze słowiczym śpiewem Melanie Mau, ciekawą partią elektrycznej harfy w środkowej części i ładnym gitarowym finałem. W „Treasured” chwilami bardziej rockowe granie gdzieś tam próbuje wychylić łeb (choćby w gitarowym zakończeniu). Generalnie jednak jest spokojnie, niespiesznie, subtelnie, eterycznie. Jak w „Shade”, gdzie Frequency Drift czarują słuchacza melotronowo-termenowymi tłami i nastrojowymi, klimatycznymi pasażami klawiszy. Jak w „Merry”, z tym delikatnym, bajkowym fortepianem, pięknie uzupełniającym się ze śpiewem i gitarowymi eksplozjami… Czasem bywa, że nastrój zmienia się gwałtownie, w mgnieniu oka – jak w „Last Photo”, gdzie bajkowe dźwięki termenu nagle przeradzają się w dysonanse niczym z koszmarnego snu, po których przychodzi jeszcze minorowy gitarowy hałas… A czasem w konstrukcji utworu ważnym elementem okazują się pauzy, ciekawie budujące napięcie („Asleep”). W tymże utworze Melanie May pokazuje, że oprócz delikatnych, klimatycznych interpretacji potrafi też zaśpiewać bardziej drapieżnie, rockowo, z werwą…

Jednak „Last” to płyta, której należy słuchać jako całość. Tym bardziej, że nie ma tu szczególnie wyróżniających się utworów, wpadających w ucho melodii; „Last” to prawie godzinna całość, muzyczny seans, w którym ważniejszy od poszczególnych kompozycji jest klimat całości, nastrój, plastyczna, bardzo filmowa atmosfera. Aczkolwiek uprzedzam – ta filmowa atmosfera to bardziej pasująca do, czy ja wiem – może „Walerii i tygodnia cudów”? [Kto nie wie co to, niech obaczy, a potem zazdrości, że nasi południowi sąsiedzi potrafili upichcić taką perełkę.] Jak na razie – jedna z ciekawszych płyt 2016.

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2018 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.