ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Vangelis ─ Chariots of Fire – The Play: Music from the Stage Show w serwisie ArtRock.pl

Vangelis — Chariots of Fire – The Play: Music from the Stage Show

 
wydawnictwo: Decca Records 2012
 
1. "Chariots of Fire" (previously released, updated) 3:29
2. "Physical Energy" 3:13
3. "Home in the Glen" 3:52
4. "Eric's Theme" (previously released, updated) 4:06
5. "Abraham's Theme" (previously released) 3:02
6. "Harold's Despair" 2:25
7. "Belief" 4:11
8. "Ballard" 3:10
9. "Aspiration" 8:09
10. "Eric's Pleasure" 5:07
11. "Lord Lindsay" 1:36
12. "At The Starting Blocks" 3:56
13. "Epilogue" 4:26
14. "After the Race" 4:37
15. "Jerusalem" (previously released) 3:05
 
Całkowity czas: 58:22
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
,0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
,0
Album słaby, nie broni się jako całość.
,0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
,0
Album jakich wiele, poprawny.
,1
Niezła płyta, można posłuchać.
,0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
,1
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
,0
Absolutnie wspaniały i porywający album.
,0
Arcydzieło.
,0

Łącznie 2, ocena: Niezła płyta, można posłuchać.
 
 
Ocena: 3 Album słaby, nie broni się jako całość.
28.03.2021
(Recenzent)

Vangelis — Chariots of Fire – The Play: Music from the Stage Show

Z Grecji na Marsa.  A potem do Watykanu.

Czyli cykl o Vangelisie.

Odcinek czterdziesty drugi.

Igrzyska Olimpijskie to nie tylko zawody sportowe, to też towarzyszące imprezy kulturalne. Zwykle o tym zapominamy, ale zawsze było, a drzewiej były też rozdawane artystyczne medale Igrzysk Olimpijskich. Polska też ma takich kilka – zdobyli je min. Kazimierz  Wierzyński, Władysław Skoczylas, czy Jan Parandowski.

Brytyjczycy postanowili, że przy okazji Igrzysk  przerobią „Rydwany Ognia” na sztukę teatralną, a wielkim admiratorem tego pomysłu był też Hugh Hudson, reżyser filmowego oryginału.  Adaptacji scenicznej dokonał Mike Bartlett, reżyserował Edward Hall, natomiast muzykę do przedstawienia napisał… no tu pewna niespodzianka – Vangelis. Niespodzianka, bo tylko on się ostał spośród całego zespołu, który ponad trzydzieści lat wcześniej pracował przy filmie. Sztuka okazała się sukcesem, jak komercyjnym, tak i artystycznym, a jeszcze w tym samym roku ukazał się album z muzyka Vangelisa wykorzystaną w tej sztuce. No i akurat to nie był sukces artystyczny. Te utwory, które już wcześniej znaliśmy z filmowej ścieżki dźwiękowej były oczywiście bez zarzutu, natomiast jedenaście nowych kompozycji nie trzyma poziomu. Właściwie to niczego nie trzyma. Takie smętnawe pitolenie o niczym. Jeśli akurat robi się ciekawiej, to tylko wtedy kiedy Vangelis przerabia na nowo stare pomysły, np. „Aspiration”. Chociaż nawet i do tego inwencji mu zabrakło. Muzyka do scenicznej wersji „Rydawnów Ognia” jest nudna. I tyle. Szkoda czasu.

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2021 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.