ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Chain ─ Chain.exe w serwisie ArtRock.pl

Chain — Chain.exe

 
wydawnictwo: Progrock Records 2004
 
1.Cities ( parts 1-7) [38:08] /2.She looks like You [4:52]/3. Emea Hut [9:51] /4.Never leave the past behind [10:18]/5. Hot to cold [6:33] /6. Last chance to see [10:12]
 
Całkowity czas: 79:55
skład:
Matt Cash- Vocals/ Stephen Kernbach- Keyboards/ Christian Becker- Bass/ Eddie Marvin- Drums/ Henning Pauly- Guitars, Banjo, additional bass, Keyboards and programming/
Gościnnie: Michael Sadler - additional vocals on "Cities and "Hot to Cold"/Mike Keneally - additional vocals and guitar solo on "Last Chance to See"/Steve Katsikas - Saxophone Solo on "Cities"/Maya Haddi - Additional Vocals on "Cities" and "Hot to Cold"/Victoria Trevithick - Additional Vocals on "Last Chance to See"/Edward Heppenstall - Counterpoint Vocals on "Cities"/Jody Ashworth - Counterpoint Vocals on "Cities"/Sean Andrews - Stunt Bass on "Eama Hut"/Greck and Jesse - Programmers Choir on "Eama Hut"
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
,0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
,0
Album słaby, nie broni się jako całość.
,0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
,0
Album jakich wiele, poprawny.
,0
Niezła płyta, można posłuchać.
,0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
,0
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
,1
Absolutnie wspaniały i porywający album.
,2
Arcydzieło.
,6

Łącznie 9, ocena: Arcydzieło.
 
 
Recenzja nadesłana przez czytelnika.
Ocena: 8 Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
29.11.2004
(Gość) , (Recenzent)

Chain — Chain.exe

Lady Lothien

Henning Pauly to bardzo zdolny, młody człowiek. Nie słyszałam (tu biję się w piersi) pierwszego albumu Chain Reconstruct – zatem CHAIN.EXE to moje pierwsze spotkanie z zespołem. Jednak nazwisko Henninga nie jest mi obce, podobnie jak wielu miłośnikom progresywno-metalowych dźwięków. Zresztą, ćwierkają wróbelki, iż Henning przymierza się do drugiej odsłony projektu Frameshift.

…close my eyes, fall asleep
Knowing I fulfilled my dream
Now it's your time to fly
See the world with open eyes….

Tymi słowami, kończy się, otwierający Chain.exe epicki utwór Cities. Mocarny, pełen nagłych zmian nastrojów, długachny (blisko 40 minut). Przeplatające się wątki, niesamowita swoboda grania. Pełniący rolę głównego wokalisty Matt Cash nie jest może śpiewakiem kalibru Jamesa LaBrie (ale tego Jamesa właśnie z Frameshift ;), nie mniej radzi sobie zupełnie przyzwoicie, a w niektórych momentach wręcz ZNAKOMICIE. Partie gitar są znakomite: ciężkawe, wręcz „tłuste” i przede wszystkim nieszablonowe. Pasaże klawiszowe – świetnie ułożone i zaaranżowane. Mało w nich „plastiku”, charakterystycznego dla tego rodzaju grania. Chórki i kobiece wokale – też robią wrażenie (i tu mała analogia, do starego poczciwego Fajansa – takie właśnie lekko Watersowskie). Cities zawiera w sobie duży pierwiastek symfonicznego metalu, świetnych wokali a’capella, lekką szczyptę nu-metalu oraz.. troszkę ducha The Flower Kings! Całość podlana jest dreamtheaterowym sosem.

Pozostałe utwory są jakby w cieniu Cities. Ale czy oznacza to, iż są słabsze? Nie – wręcz przeciwnie. Śliczne, eteryczne, w każdym razie nie „cukierkowe” She looks like you z fajną gitarą Pauly’ego. Utworek prosty, jak przysłowiowa konstrukcja cepa, ale...coś w nim jest! Henning ma głowę do układania ciekawych melodii i aranżacji. Jest bardzo kreatywnym muzykiem.

Last Chance to See zupełnie zwariowany kawałek. Pozornie „ciało obce” na Chain.exe. Lekko „knajpiane” pianino, banjo. Zamykam oczy i co słyszę? Odgłosy Nowego Orleanu. Blues z Delty. Tak...a za chwilę...WIELKIE solo Mike’a Kennelly’ego. Panowie i panie czapki z głów!!!. Radosne bluesowe granie dostaje przyspieszenia i zaczyna się „progrockowy” klasyk. Dla mnie Bomba!

Never Leave the Past Behind – wstęp leciutko niepokojący i troszeczkę taki…w stylu Gregorian czy innych pseudo-folkowo-średniowiecznych zespołów. Z początku odrzuciłam utwór ( jako niesłuchalny) z racji, szargania średniowiecznej tradycji, po dokładnym osłuchaniu – stwierdziłam; jest OK. Tym bardziej, iż motoryka, riffy i sam układ utworu jest świetny – tylko ten pseudo chorał gregoriański.

Hot to Cold – cover Sagi, zaśpiewany przez wokalistę tego zespołu Michaela Sadlera. Czasami podchodzę to tego rodzaju zabiegów (czyli gramy cover) jak do przysłowiowego jeża. W tym przypadku...cóż...fajny jest ten cover. Znakomite gitary ( znów chylę czoła przed Henningiem, lekka „spanish guitar”, ciekawa artykulacja i...jednak mało Sagi ;) brzmi to jak... Spock’s Bear na speedzie:-). Osobiście dla mnie...najsłabszy element tej ciekawej układanki. Ciekawe, przyzwoite granie, ale....w kontekście całego albumu...nie do końca udany.

Co mnie na Chain.exe zachwyciło? Odejście od schematu. Może inaczej: progresywny metal to dość szablonowe granie (czy już się na moją głowę sypią gromy?), oparte na pewnych zasadach. W przypadku Chain.exe zasady te są tylko punktem wyjścia do dalszych eksperymentów i przełamania szablonu. Zostały złamane, bowiem muzycy potrafili je przełamać. Jak wspomniałam, lubię inteligentne granie i myślących muzyków. Słychać na Chain.exe, iż „treść” jest równie ważna jak „forma”.

Zatem cóż mam powiedzieć? Ze to świetny album od początku do końca? Że polecam? Że powinniście posłuchać? Jeżeli w takim tempie talent Henniga będzie ewoluował to...drżyjcie najwięksi! Zmiana pokoleniowej warty? Przewartościowanie wartości?

Co by nie powiedzieć Chain.exe jest dla mnie jednym albumów roku. Dziwne? Rzeczywiście, jak na osobę, która raczej uważa, iż progresywno-metalowe granie zżarło już swój ogon i tkwi w matni, jestem zachwycona.

Ze swojej strony chciałabym podziękować DDarkowi. Napisał swego czasu trochę ciepłych słów o Chain, zaczęłam szukać. Zakupiłam płytę i ...

…None of that all of that can you hear that
All of it none of it learn to see that…

Sir Ddarek

Gdy Lady Lothien podesłała mi niniejszą recenzję odpisałem natychmiast – ach uprzedziłaś mnie, też chciałem napisać o tym znakomitym albumie :-). Kontrrecenzja nie wchodzi w grę gdyż podpisuje się pod Lothienowymi słowami obiema rękami. Korzystam zatem z możliwości gościnnego dopisania paru słów.

Pisząc recenzję zeszłorocznej Reconstruct nie za bardzo wierzyłem w rychły odsłuch nowej płyty Chain. Zgodnie z oświadczeniem Henninga Reconstruct powstała po masteringu starych taśm z roku 1994. W tzw. międzyczasie Herr Pauly nagrał z DT-Serkiem Unweaving The Rainbow by Frameshift i jeszcze solową produkcję 13 Days.......i jak tu do licha znaleźć czas na nowy Chain???
Znalazł i to z powodzeniem:-)

Mało tego. Należało jeszcze ściągnąć „starych” muzyków z Chain.....po blisko 10 latach? W tym momencie nie do końca wierzę Henningowi. Może i Reconstruct został skomponowany w 1994 roku jednak najprawdopodobniej nagrano go ponownie.....

Wróćmy jednak do Chain.exe. Album ten bije na głowę poprzednika i to pod każdym względem. Profesjonalizm pełną gębą. Henning Pauly po raz kolejny udowadnia , że dyplom Berklee College of Music do czegoś zobowiązuje. Zespół z łatwością porusza się po całym spektrum tzw.”progresywnego rocka”. Progmetal nie jest tu czymś ideowym. To rodzaj narzędzia, środek wyrazu prowadzący do uzyskania określonego efektu. Oczywiście Chain.exe nie wyważa nowych drzwi. Średnio wyrobiony słuchacz odnajdzie tu wiele analogii, które absolutnie nie są li tylko naśladownictwem. Henning sięga po kolejne muzyczne pędzle służące do rejestracji określonych uczuć. Właśnie jednym z owych pędzli jest progressive metal.

Polecam ten album całym sercem. Troszkę szkoda, że Chain nadal znajduje się w cieniu tuzów gatunku. Zasługuje na dużo więcej. Jestem przekonany, że jeszcze usłyszymy o kolejnych projektach uzdolnionego Henninga Pauly...

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.