ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 

koncerty

01.12.2015

Agent Fresco, Warszawa, Hydrozagadka, 29.11.2015

Agent Fresco, Warszawa, Hydrozagadka, 29.11.2015 Formację Agent Fresco miałem okazję poznać stosunkowo niedawno i to dopiero za sprawą wydanej w sierpniu tego roku płyty Destrier. Nie zmienia to faktu, że muzyką Islandczyków zachwyciłem się od pierwszego dźwięku i to właśnie dlatego zacząłem nerwowo przebierać nogami na myśl o zbliżającym się koncercie.

Przed formacją z Islandii na scenie pojawiła się grupa Besides, czyli zwycięzcy 8. edycji programu Must Be The Music, którzy wielokrotnie udowadniali swoje niemałe umiejętności. Miałem okazję podglądać ich poczynania już kilkukrotnie i zawsze urzekali mnie konsekwencją w działaniu i godną pozazdroszczenia pracą perkusji. Tym razem jednak nie dane mi było dotrzeć do klubu na tyle wcześnie, żeby nasycić się tymi brzmieniami. Jednak liczę na rychłą powtórkę.

Agent Fresco to projekt, w którego poczynaniach czai się mnóstwo energii, połamanych rytmów, nietypowych rozwiązań i dudniących emocji. Jest to również zespół, który mimo wybuchowej natury potrafi operować muzyczną subtelnością i zachwycać ciekawymi tekstami, które rewelacyjnie wyśpiewuje Arnor Dan znany chociażby ze współpracy z Ólafurem Arnaldse przy okazji płyty For Now I Am Winter. Do Hydrozagadki udało mi się dotrzeć i nie żałuję, ale nie wszystko przebiegło zgodnie z oczekiwaniami. Muzykom nie można było odmówić energii i chęci do dzielenia się z nią publicznością. Ludzie, którzy pofatygowali się do klubu, też nie pojawili się tam z przypadku i chciwie domagali się kolejnych partii materiału. To zawsze cieszy, kiedy widzi się ludzi, którzy czują podobnie. Przerwy między utworami wypełniały żarty i opowieści, które wyjątkowo mi nie przeszkadzały, a wręcz przeciwnie – budziły sympatię. Wśród zagranych kawałków dało się usłyszeć m.in. See Hell, The Autumn Red i Howls. Tym wymienionym przeze mnie i wszystkim innym zagranym podczas koncertu numerom zabrakło tylko jednego – subtelności, która tak pięknie przemawia poprzez studyjną wersję Destrier.

Koncerty rządzą się własnymi prawami i wiele takim występom można wybaczyć. Nie wszystkie elementy muszą pojawić się na swoim miejscu, a jednak nie wypacza to ostatecznego wrażenia. Tak było w przypadku warszawskiego koncertu Agent Fresco. Zabrakło mi intymności, która pojawia się na albumie i w niesamowity sposób kreuje unikalny nastrój, ale te niedobory wynagrodziła mi niespodziewanie duża dawka energii i melodii, które wciąż grają mi w głowie. Muzycy zapowiedzieli, że wkrótce wrócą do Polski. Panowie, trzymam was za słowo!

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.