ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Fish ─ 13th Star w serwisie ArtRock.pl

Fish — 13th Star

 
 
1. Circle Line [6:04]
2. Square Go [5:31]
3. Miles de Besos [4:22]
4. Zöe 25 [5:19]
5. Arc of the Curve [4:29]
6. Manchmal [5:42]
7. Openwater [5:07]
8. Dark Star [6:48]
9. Where in the World? [6:05]
10. 13th Star [5:41]
 
Całkowity czas: 55:08
skład:
Fish - lead vocals Steve Vantsis - bass Frank Usher - guitar Chris Johnson- guitar Foster 'Foss' Patterson - keyboards Gavin Griffiths - drums Lorna Bannon - backing vocals
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 3
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 2
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 2
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 2
Album jakich wiele, poprawny.
› 1
Niezła płyta, można posłuchać.
› 3
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 5
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 16
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 14
Arcydzieło.
› 16

Łącznie 64, ocena: Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
 
 
Recenzja nadesłana przez czytelnika.
Ocena: * Bez oceny
27.11.2007
(Gość)

Fish — 13th Star

Był sobie taki zespół Marillion. Nagrał kilka płyt w tym trzy wspaniałe (wtajemniczeni pewnie wiedzą o jakie tu chodzi). Przyciągnął sporą grupę fanów muzyki progresywnej. W tym moją skromną osobę. Aż tu nagle nadszedł listopad 1989 roku. Ryba wypłynęła. Fanom pozostała rozterka i dyskusje kto wydał lepszą płytę Marillion z nowym wokalistą czy jednak Fish. Podział na wielbicieli dalszych dokonań zespołu i tych solowych Dereka Williama Dicka był nieunikniony.

U mnie natomiast nastąpiło całkowite odejście od muzyki tych wykonawców. Zarówno kolejne płyty Marillion jak i Fisha mocno mnie rozczarowały. Edukację w tym zakresie skończyłem gdzieś w okolicach „Internal exile” i „Holidays in eaden”.

Trudno jednak pozostawić na zawsze swoich ulubionych artystów. Szczególnie, że Fish zawitał w tym roku do Polski i w dodatku wydał nową płytę! Ciekawość zwyciężyła. Tym bardziej, że tytuł nowej trasy koncertowej to „Clutching at stars” (z okazji 20 lecia wydania płyty „Cutching at straws”) dawał nadzieję na muzykę spod znaku starego dobrego Marillion.

Kameralny koncert w Gdańskim klubie nie rozczarował. Fish w świetnej formie wokalnej i witalnej. Najlepsze kawałki z płyty „Clutching at straws” i ciekawsze utwory z solowych dokonań złożyły się na sentymentalny i porywający koncert. Wśród wykonanych kompozycji pojawiły się oczywiście także te z najnowszej płyty. Nie wypadły okazale, ale jak na pierwszy raz mogły przecież nie zadziałać (w myśl zasady inżyniera Mamonia). Po drugie, jak zestawić niezły utwór z takimi perłami jak „Cliche”, „Sugar Mice” czy „Hotel Hobbes” zawsze wypadnie blado.

Na fali entuzjazmu skorzystałem z możliwości zakupu nowej płyty Fisha. I postanowiłem napisać jej recenzję – świetna okazja na debiut w roli recenzenta – nowa płyta jednego z ulubionych artystów.

Niestety, koncertowe obawy spełniły się co do joty. Po paru przesłuchaniach miałem dość tej płyty. Przede wszystkim to już nie jest rock progresywny czy art rock, jak kto woli. To tylko rock, niestety bez pomysłu, wykonawczo poprawny ale niczym się niewyróżniający. Przez całą płytę razi słabość kompozycji. Za pierwszym przesłuchaniem trudno było jakikolwiek utwór wyróżnić. Co więcej stan ten nie zmienił się także po kolejnych przesłuchaniach płyty. No może wyróżnia się „Miles de besos”, hiszpańskim tytułem oraz motywem gitary … także hiszpańskiej.

Zaczyna się dość ostro „Circle line”. Po krótkim wstępie zaczyna ostro gitara lekko przesterowana. Ale cały kawałek dość nudnawy. Podobnie jak kolejny – „Square go” wyróżnia go tylko ostra solówka na koniec. Dalej następuje zwolnienie trzy dość klimatyczne wolne i nastrojowe utwory wspomniany „Miles de besos”, dalej piosenkowy z ciekawym zakończeniem „Zoe 25” i podobny do poprzedników „Arc of the curve”. I na tym można by skończyć opis płyty z uwagi, że dalej mamy powtórki z rozrywki ostry „Manchmal” brat bliźniak pierwszego i drugiego utworu na płycie. Kolejny utwór jest chyba po to aby zniechęcić do dalszego słuchania „Openwater” to prawdziwy koszmarek, po dość energetycznym początku gitary wchodzi motoryczny rytm, potem zwrotka i .. pokręcony wymuszony refren. Jak się przetrwa to w nagrodę trochę lepszy „Dark star”. Wolny rytm, ciężko wybijany, trochę symfonii się pojawia i na koniec fajne klawisze z towarzyszeniem gitary klasycznej. Dość klimatyczne. Jedyny obok „Zoe 25” utwór wart zapamiętania z tej płyty. Dalej już tylko gorzej – kolejne jakby balladki – kompletne „ciamciaramcia” jak mawiał złotousty Roman, łącznie z nudnym utworem tytułowym na koniec – pojawiają się jakieś infantylne wokale chóru.

Podsumowując, dobra forma wokalisty i jak zwykle ciekawe teksty (z „Zoe 25” na czele) nie poszły w parze z udanymi kompozycjami. Co gorsza brak wyróżnika płyty w postaci chociaż 2 – 3 porywających utworów. Cała płyta to takie sobie granie, ani za ostre, ani za lekkie. Brak charakterystycznych solówek, zamiast płaczącej i łkającej gitary niby przesterowane ostre riffy. Czasami odległe skojarzenia z innymi płytami Fisha, czasami coś jakby wzięte z Gabriela czy Genesis np. rytm i perkusje w części utworów. Wielki artysta, tym razem nie odcisnął swojego piętna na tej muzyce. Fish odrzucił wszystko co było mocą jego muzyki – solówki, długie rozwijające się kompozycje. Dorzucił ostrzejsze gitary – czasami pojawia się jakby ostra solówka gitary, zupełnie ni w pięć ni w dziewięć. Szkoda, że piękna w zamierzeniu recenzja zamieniła się na krytykę ulubionego artysty. A było już tak dobrze – choćby na płycie „Fellini days”.

Pozostaje nadzieja, że Fish nie poprzestanie na tym i w kolejnej odsłonie pokaże coś nadzwyczajnego. A na razie biorę słuchawki i zaczynam słuchać po raz kolejny:

„Jestem zabójcą, przepełnionym fałszywą elokwencją
Jestem zabójcą, ja dokonuję twej zemsty
Na ofiarnym ołtarzu do końca, mój przyjacielu …”

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.