ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Alcest ─ Souvenirs d’un Autre Monde w serwisie ArtRock.pl

Alcest — Souvenirs d’un Autre Monde

 
wydawnictwo: Prophecy Production 2007
dystrybucja: Foreshadow
 
01.Printemps emeraude [07:19]
02.Souvenirs d’un Autre Monde [06:09]
03.Les Iris [07:41]
04.Ciel Errant [07:13]
05.Sur L’Autre Rive Je T’Attendrai [06:50]
06.Tir Nam Og [06:10]
 
Całkowity czas: 41:14
skład:
Neige - vocals, guitars, bass, keyboards, drums, percussion
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 2
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 0
Album jakich wiele, poprawny.
› 3
Niezła płyta, można posłuchać.
› 0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 4
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 3
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 4
Arcydzieło.
› 26

Łącznie 42, ocena: Absolutnie wspaniały i porywający album.
 
 
Ocena: 8++ Arcydzieło.
07.12.2007
(Recenzent)

Alcest — Souvenirs d’un Autre Monde

Alcest powstał w wyniku przemian jakie zaszły w człowieku ukrywającym się pod pseudonimem NEIGE. Kilka lat temu był to black metalowy artysta (Peste Noire, Montifera). Teraz za sprawą Alcest przedstawia nam obrazki z innego świata. Neige jest tu odpowiedzialny za wszystko, tym bardziej jest to interesujące. Doskonałe połączenie metalu, noise, post-rocka, łagodnego wokalu i radości, miłości, smutku i oczekiwania. Pozytywne, łagodniejsze, i jaśniejsze. Choć…

Printemps Emeraude (Szmaragdowa Wiosna) to od niej się zaczyna, choć to tylko wstęp do całego albumu. Mimo ciężkiego brzmienia, przesterowanych gitar i mocnej perkusji, mnóstwo tu ciepła, miłości i światła. Fenomenalne połączenie dołujących doom metalowych zagrań i liryki rodem z Islandii. Gitarowa ściana i łagodny wokal, śpiewający po francusku, z jednej strony niestety – bo prawie nie znam tego języka, z drugiej strony doskonale, lirycznie brzmiący. Sounvenirs D’un Autre Monde (Pamiątki Z Innego Świata) to powrót do czasów dzieciństwa. Akustyczny początek, lekka perkusja, potem wokal i za nim chroniąca ściana gitar, odpowiednio stłumiona. Tak, mi też się skojarzyło to z latami z podstawówki. Wybiegam z klatki, potem skok z dachu garażu, przeciśnięcie się przez wąskie przejście w murze, potem kolejowa bocznica i wagony towarowe – pełne nieprawdopodobnych (wówczas) skarbów. Wtedy jeszcze nie spotykałem SOKistów. Stare, dobre, radosne czasy. Mocna, ciężka ale jednocześnie jasna i pozytywna muzyka. Les Iris (Irysy) to kwiaty, które na równi z frezjami lubiła moja mama. Gdy oddawaliśmy ją ziemi, kilka irysów i frezji poszło razem z nią. Słysząc wokalistkę od razu mam takie skojarzenie, że przebywa teraz na ukwieconych łąkach pełnych dzikich irysów i frezji. Bo taki też jest ten utwór, dziki, drapieżny i samotny. Ale również nieprzewidywalny, bo pojawia się nagle sama akustyczna gitara i tworzy niesamowity nastrój napięcia, budującego się wokół coraz gęściejszego powietrza, nadciągającej mocy elfów i zamknięcia na zawsze na tych ukwieconych łąkach. Wielki smutek i wielka tęsknota. Ciel Errant (Błądzące Niebo) – gdy kładziemy się na łące, wieczorem lub nocą, daleko, daleko od źródeł światła i stapiamy z otaczającą przyrodą, jednocześnie obserwując gwiazdy. Błądzimy w poszukiwaniu śladów życia, może też śladów wspomnień, przyjaźni, zagubionej miłości. Błądzimy po świecie, choć często ta druga osoba jest tuż koło nas. Jednak, zapatrzeni w niebo nie zauważamy jej. Gdy jednak na chwilę się zatrzymamy i rozejrzymy… Sur L’autre Rive Je T’attendrai (Na Drugim Brzegu Na Ciebie Poczekam) to pieśń wyśpiewana przez kobietę, tak jak Irysy. Pieśń o wojowniku udającym się na poszukiwanie chwały i dobrobytu. Pieśń o kobiecie, która zostaje na drugim brzegu, by w pewnym oddaleniu od świata, który zabrał jej męża trwać w bólu, tęsknocie i oczekiwaniu. Pieśń, która niestety nie kończy się optymistycznie, bo pozostaje tylko piasek i szum fal. Tir Nan Og to jedyny nie francuskojęzyczny (w tytułach) akcent. Tir Nan Og oznacza w tłumaczeniu z języka irlandzkiego Krainę Wiecznej Młodości. I utwór doskonale ją opisuje. Bo właśnie połączenie irlandzkich folkowych wstawek, francuskiego śpiewu i bretońskiego podkładu jest idealnym opisem krainy, do której udamy się wszyscy. Moi rodzice już tam są, moja babcia udała się tam kilka dni temu, mam nadzieję że przygotują dla nas miejsce. Miejsce gdzie będzie można tańczyć, śmiać się, biegać po ukwieconych pastwiskach, słuchać pięknej muzyki, a także spotykać przy zawsze pełnych stołach, gdzie wszyscy będą równi, a każdy będzie szczęśliwy.

 

And ance it fell upon a day,
A cauld day and a snell
When we were frae the hunting come,
That frae my horse I fell;
The Queen o' Faeries she caught me,
In yon greeen hill to dwell.
And pleasant is the fairly land,
But, an eerie tale to tell,
Aye at the end of seven years
We pay a tiend to hell;
I am sae fair and fu' o' flesh
I'm fear'd it be mysel!

 

NOTES: PROPHECY PRO 090 4039053709024

 

 

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
Picture theme from Natalie C with exclusive licence for ArtRock.pl
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.