ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Pathosray ─ Pathosray w serwisie ArtRock.pl

Pathosray — Pathosray

 
wydawnictwo: Sensory 2007
 
1.Free Of Doubt (1:24)/ 2.Faded Crystals (8:18)/ 3.Lines To Follow (6:54)/ 4.Scent Of Snow (6:49)/ 5.Sorrow Never Dies (5:29)/ 6.The Sad Game (9:13)/ 7.In Salicis Umbra (1:39)/ 8.Strange Kind Of Energy (5:38)/ 9.Emerald City (7:16)
 
Całkowity czas: 52:42
skład:
Marco Sandron - voc/ Alessio Velliscig - git/ Fabio D'Amore - bas/ Gianpaolo Rinaldi - key/ Ivan Moni Bidin - dr
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 0
Album jakich wiele, poprawny.
› 0
Niezła płyta, można posłuchać.
› 0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 3
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 2
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 0
Arcydzieło.
› 2

Łącznie 7, ocena: Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
 
 
Ocena: 7 Dobry, zasługujący na uwagę album.
24.02.2008
(Recenzent)

Pathosray — Pathosray

 

Każdy fan progresywnego hałasowania doskonale wie, że największe zagęszczenie przyzwoitych zespołów uprawiających ten lubiany/nielubiany (wybór dowolny) gatunek muzyczny przypada na półwysep skandynawski. Szukając skutecznej konkurencji dla potomków rogatych rycerzy na starym kontynencie jedynym pewnym miejscem znalezienia takowej jest słoneczna Italia. Nigdy nie przestanę się dziwić fenomenowi popularności progmetalu w tym kraju. Zapewne przyczyn należy doszukiwać się między innymi w genetycznych predyspozycjach Włochów do tworzenia ogólnie rozumianej sztuki. Niezrozumianym jest fakt, iż Włosi nigdy nie “dochowali się” zespołów tzw. “wielkich”, które wymienia się jednym tchem rozmawiając o Lidze Mistrzów. Co prawda starzy i zagorzali fani gatunku doskonale pamiętają kultowe nazwy z okresu gdy hartowała się progmetalowa stal jednak kto z dzisiejszych młodych i gniewnych pamięta Helreidh, Madsword, Eldritch, Empty Tremor, Black Jester, Mystere De Notre Dame czy też Time Machine? Rynek i czas jest nieubłagany. Tym bardziej rynek tak niszowy. 
Na szczęście wymiana pokoleniowa dotyczy również włoskich muzyków. Co roku otrzymujemy co najmniej tuzin nowych niezłych krążków załączonych do importowanego makaronu. To cieszy. Zauważalna jest także zmiana smaku owego makaronu. Bywało, że włoskie produkcje rozpoznawalne były na kilometr. Kwestia melodyki, podobnych wokalistów i produkcji. Dzisiaj ze zdumieniem odnajdujemy włosko brzmiące nazwiska na płytach zawierających muzykę bardzo amerykańską lub skandynawską. Jednak i w tak skostniałym gatunku coś jednak się rusza.

 

Tyle tytułem wstępu. Teraz konkrety.

 

Wśród moich ulubionych płyt z muzyką okołoprogmetalową z datą wydania 2007 nieźle namieszała debiutancka produkcja włoskiego Pathosray. Niby nic nadzwyczajnego. Prog-powermetal jakich wiele. Patenty ograne do granic możliwości a jednak umieszczając ten krążek w odtwarzaczu nie ma się ochoty na jego wymianę. Czy jest powód aby aż tak się zachwycać? Oczywiście. Wszyscy przecież znamy inwokację do Pana Tadeusza jednak są aktorzy, którzy recytując bez problemów porywają nasze serca. Jednak można. Rozmach z jakim skomponowano i wyprodukowano ten album zachwyca. Lekkość z jaką muzycy repetują instrumenty budzi szacunek i co najważniejsze to co robi Marco Sandron ze swoim aparatem głosowym nie jest tuzinkowe. Pathosray istnieje już siedem lat. W tak zwanym między czasie nagrali dwa demo, na podstawie których niektórzy z krytyków muzycznych okrzyknęli Pathosray “włoską bombą z opóźnionym zapłonem”. Wydaje się, że zapalnik uruchomili czujni szefowie Intromental Menagement ze swoją sprawdzoną bronią w postaci mistrza stołu mikserskiego Tommy Hansena oraz twórcy progresywnych okładek Mattiasa Norena. O gościnnych progach (dosłownie i w przenośni) Sensory Rec. nie wspomnę.

 

Jeżeli kogoś nie zraża termin prog-power, jeżeli ktoś uwielbia moc gitarowo-klawiszowych łamańców oraz jeżeli szuka niebanalnych melodii wyśpiewanych niezłym głosem obowiązkowo powinien nabyć debiut Pathosray! Czuję, że na tym jednym krążku się nie skończy. Warto.

 

 Jak makaron to tylko z Italii!

 

 

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2019 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.