ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Serenity ─ Fallen Sanctuary w serwisie ArtRock.pl

Serenity — Fallen Sanctuary

 
wydawnictwo: Napalm Records 2008
dystrybucja: Mystic
 
01. All Lights Reversed/ 02. Rust Of Coming Ages/ 03. Coldness Kills/ 04. To Stone She Turned/ 05. Fairytales/ 06. The Heartblood Symphony/ 07. Velatum/ 08. Derelict/ 09. Sheltered (By The Obscure)/ 10. Oceans Of Ruby
 
Całkowity czas: 50:04
skład:
Georg Neuhauser - lead vocals ; Thomas Buchberger - lead/rhythm guitar ; Mario Hirzinger - keyboard/backing vocals ; Andreas Schipflinger - drums/backing vocals ; Simon Holzknecht - bass guitar

All songs written by Buchberger, Hirzinger and Neuhauser; Arranged by Serenity, Jan Vacik and Oliver Philipps; Orchestral arrangements and additional keyboards by Oliver 'Mr. Monstermail' Philipps at Spacelab Studios (www.spacelab-studio.com ); Drum and bass recordings and additional pianos by Jan Vacik at Dreamscape Studios (www.dreamscape-studios.de ); Choir arrangements and vocal recordings by Lanvall; Guitar and guest vocal recordings by Thomas Buchberger; Keyboard recordings by Mario Hirzinger; Female vocals performed by Sandra Schleret; Death vocals performed by Maggo Wenzel; All backing vocals on this recording performed by Georg Neuhauser
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 1
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 0
Album jakich wiele, poprawny.
› 0
Niezła płyta, można posłuchać.
› 1
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 1
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 1
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 0
Arcydzieło.
› 1

Łącznie 5, ocena: Niezła płyta, można posłuchać.
 
 
Ocena: 6 Niezła płyta, można posłuchać.
14.11.2008
(Recenzent)

Serenity — Fallen Sanctuary

 

 

 

Nowa płyta austriackiej kapeli Serenity to dość typowy wyrób metalowy, który sam zespół określa mianem “symphonic melodic metal” a ja patataj metal z klawiszami. Już każdy wie o co chodzi, nawet obudzony w środku nocy.

 “Fallen Sanctuary” wybitnym dziełem nie jest, takich rzeczy powstaje na kilogramy – jeden mniej, jeden więcej, ekosystem naszej planety żadnej różnicy nie poczuje. Nie można też powiedzieć, że jest to zła płyta. Dosyć przyzwoita (z naciskiem na “dosyć”). Za to bardzo dobrze wyprodukowana. Lepiej się tego słucha, niż ostatniego koncertowego Within Temptation (wbrew pozorom to kapele dosyć do siebie podobne stylistycznie). “Drobny” mankament, że treść nie jest na takim poziomie jak forma. Bo gdyby była - to hoho! Drugie “Mother Earth”, albo i lepiej. A tak mamy dziesięć kompozycji (w wersji podstawowej), które są zazwyczaj są dosyć miłe dla ucha, nie drażnią, momentami nawet noga bierze się do stukania w podłogę. Łatwo to wpada do ucha, ale też łatwo wypada. Jednak kilka utworów na wyróżnienie zasługuje, bo akurat dopasowały się (mniej więcej) poziomem do produkcji. Przyjemnie zaskakuje ładna ballada “Fairytales”. Ładna ballada metalowa to nie jest w tych czasach jakaś oczywistość, więc jeżeli jest okazja, to trzeba coś takiego wyróżnić. Może trochę cukierkowa i patetyczna, ale mi się podoba, ma ładną melodię. Taką do nucenia sobie i do zapalniczek na koncercie. Kolejne “The Heartblood Symphony” i “Velatum” to bardzo udane kompozycje. Właśnie dokładnie takie jak zespół anonsował - atrakcyjne melodie, metalowe zacięcie i świetne orkiestrowe aranżacje nadające im mocy. Jednak kiedy trzeba nie przesadzają z takimi “ornamentami”. “To Stone She Turned” i “Derelict” to klasyczne, metalowe utwory – z dobrym riffem, dobra melodią, akurat w ich przypadku zbyt bogata aranżacja mogła im tylko zaszkodzić, dlatego rozsądnie odpuszczono to sobie. Przy okazji Serenity udowodniło, że przykopać też potrafią. Wspomniane pięć utworów jest moim zdaniem bez zarzutu. Niestety druga piątka już nie jest tak dobra. Spośród nich trochę lepiej wypadają “Oceans of Ruby” i “All Lights Reversed”. Jak wspomniałem, bardzo podoba mi się produkcja, a także doskonałe aranżacje. Odpowiednio dobrane klawisze, orkiestra, pomysłowe użycie elektroniki, czy to jako perkusji, czy to “efektowej”. Pomysłowe wplatanie delikatnych interludiów do dynamicznych nawet utworów, na przykład w “Oceans of Ruby”, albo śliczna fortepianowa koda w finale “Rust of Coming Ages”. Efektowny wstęp do “Coldness Kills” też budzi szacunek. Za to wszystko mogę im dołożyć jeden punkt dodatkowo. Bo to właśnie dzięki temu ten dosyć często przeciętny materiał wypada wcale atrakcyjnie. “Fallen Sanctuary” jest klinicznym przykładem na to jak wielkie znaczenie dla muzyki ma dobra produkcja, ile można dzięki niej zyskać i dlaczego warto się do tego przyłożyć. Szkoda, że w tym wypadku trochę pary poszło w gwizdek.

 

 

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
Picture theme from Riiva with exclusive licence for ArtRock.pl
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.