ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Rootwater ─ Visionism w serwisie ArtRock.pl

Rootwater — Visionism

 
wydawnictwo: Mystic 2009
dystrybucja: Mystic
 
1. Intro [2:46]
2. Venture [3:45]
3. Living In The Cage [4:24]
4. Closer [3:16]
5. Frozenthal [3:43]
6. Freedom [0:38]
7. Timeless [4:20]
8. Realize [4:41]
9. Follow The Spirit [4:43]
10. Alive [5:43]
11. The Ministry [3:26]
12. Steiner [4:36]
13. Under The Mask [3:47]
14. Visionism [6:01]
 
Całkowity czas: 60:25
skład:
Maciej Taff – wokal / Sebastian Zusin – gitara / Filip „Heinrich” Hałucha – bas / Marcin Walenczykowski – gitara / Grzegorz "Gregor" Olejnik – perkusja
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
,1
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
,0
Album słaby, nie broni się jako całość.
,1
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
,1
Album jakich wiele, poprawny.
,0
Niezła płyta, można posłuchać.
,1
Dobry, zasługujący na uwagę album.
,4
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
,5
Absolutnie wspaniały i porywający album.
,4
Arcydzieło.
,8

Łącznie 25, ocena: Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
 
 
Recenzja nadesłana przez czytelnika.
Ocena: 8+ Absolutnie wspaniały i porywający album.
09.07.2009
(Gość)

Rootwater — Visionism

Ja to sobie za wiele po tej płycie nie obiecywałem. Ok, „Limbic System” to był krążek, który w sumie mi się spodobał, który określałem jako „fajny”, ale chyba większych komplementów ponad to nie umiałbym na jego temat wysmażyć. Nie trafiały też do mnie te wszystkie trasy typu Mystic Tour czy granie z Behemoth, promocja w mediach i tak dalej, a tym bardziej już wszelkie donosy o pracach nad nowym albumem, które potraktowałem z dużą rezerwą. Myślałem, że to będzie kolejny krążek, o którym powiem, że będzie niezły i postawię go potem na półce. A tu proszę – niespodzianka!

„Visionism” po prostu cholernie przyjemnie się słucha. Ta płyta poprawia nastrój, sprawia, że uśmiech wędruje na mordę i nie chce jej opuścić. Panowie użyli do tego celu tak zdawałoby się prostych, a jednak trudnych do osiągnięcia, środków jak gęsty, mocny rytm, urozmaicony i charakterystyczny wokal, dobry riff, a przede wszystkim włożyli w ten krążek całą kupę kapitalnych pomysłów. No tak, akurat pomysłowością to mogliby obdzielić jeszcze dobrych parę kapel. Jak świetnie brzmi refren podparty piszczałkami we „Frozenthal”, a jak fajnie wokalne zabawy na „Closer”, nie wspominając już o pojawiających się w paru miejscach instrumentach dętych. Bolączką wielu grup jest to, że tego typu urozmaicenia są po prostu, przepraszam za określenie, z dupy wzięte i nie na miejscu. Rootwater ma tę niezaprzeczalną zaletę, że przeszkadzajki upycha tam, gdzie one są jak najbardziej mile widziane.

Rzecz jasna „Visionism” to też masa ognia. Weźmy taki króciutki, ale bardzo rzeczowy „Freedom” z szybkim, pełnym agresji riffem i prostym, lecz niezwykle energicznym rytmem. Świetnie też wypada następujący po nim, ciężki i konkretny „Timeless”, wzbogacony o psychodeliczne partie gitary i zaskakujące, nazwijmy to, chóry. Cała płyta utrzymana jest w podobnym tonie, więc ciężaru, energii i mocy nie brakuje. Ciężko usiedzieć przy takiej wybuchowej mieszance. Tak się zastanawiam, skąd ci kolesie biorą te wszystkie pomysły i skąd, do diabła, mają to niesamowite wyczucie, co można jeszcze doczepić do ich muzyki, a czego lepiej nie, żeby nie przedobrzyć przypadkiem. Godna pozazdroszczenia umiejętność. Kombinują dużo, no i praktycznie poza wolnym i ciągnącym się jak flaki z olejem „Realize” w zasadzie nie przekombinowali (choć to może złe określenie, bo „Realize” akurat, w porównaniu do innych numerów z płyty, nie wyróżnia się jakimś specjalnym pomysłem, a co najwyżej jego brakiem).

A co słychać u ostatnio coraz bardziej popularnego w naszym kraju Taffa? „Visionism” zdaje się mówić, że bardzo dobrze. Taff krzyczy, jęczy w charakterystyczny tylko dla siebie sposób, śpiewa czysto i podniośle, czasem coś szepnie, czasem zaryczy, pochwali się dobrym akcentem. W bonusowym „Haydamaka” znajdą się też i polskie wersy. Oczywiście, reszta zespołu dzielnie dotrzymuje mu kroku, aczkolwiek na osobną pochwałę zasługuje Gregor, który bębni gęsto i z charakterem, zaś moc płyty potęguje niezłe, choć chyba mniej wyraziste niż na „Limbic System”, brzmienie.

Osobiście bardzo cieszy mnie fakt, że polska scena metalowa może pochwalić się grupą taką jak Rootwater. Grupą z własnym, rozpoznawalnym stylem, grającą mądrze, a przede wszystkim niesamowicie chwytliwie. Znaleźli, skurczybyki, lukę na scenie i z premedytacją się w nią wcisnęli. Nazywanie ich „polskim System Of A Down” mija się chyba trochę z celem, co?

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.