ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Wuthering heights ─ To travel for evermore w serwisie ArtRock.pl

Wuthering heights — To travel for evermore

 
wydawnictwo: Sensory 2002
 
1. Behind tearstained ice: 2:15;
2. The nevershining stones: 6:25;
3. Dancer in the light: 5:31;
4. Lost realms: 8:28;
5. Battle of the seasons: 8:50;
6. A sinner`s confession:
I) Dawn
II) The child in the sun
III) The man in the Moon
IV) Dusk; 9:37;
7. See tomorrow shine: 5:13;
8. Through within to beyond: 6:50
9. River oblivion: 3:51
 
Całkowity czas: 59:08
skład:
Erik Ravn - klawisze, gitara i bas; Rune S. Brink - klawisze; Henrik Flyman - gitara; Morten Surensen - gary; Kristian "Krille" Andersen - wokal; Lorenzo Deho - gitara basowa
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
,0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
,0
Album słaby, nie broni się jako całość.
,0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
,0
Album jakich wiele, poprawny.
,0
Niezła płyta, można posłuchać.
,0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
,0
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
,2
Absolutnie wspaniały i porywający album.
,0
Arcydzieło.
,0

Łącznie 2, ocena: Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
 
 
Recenzja nadesłana przez czytelnika.
Brak oceny
Ocena: * Bez oceny
27.01.2003
(Gość)

Wuthering heights — To travel for evermore

Palmę pierwszeństwa wśród kapel grających progresywny power-metal dzierży według mnie dzielnie Symphony X z charyzmatycznym i urzekającym możliwościami wokalnymi Russelem Allenem. Duńskie Wuthering Heights raczej pozycji lidera nie zagrozi, jednak jest to muzyka dobra i wartościowa.

"To travel for evermore" to taki właśnie, dosyć inteligentny i uprogresywniony power-metal. Daleko mu jednak na szczęście od kiczowatych wytworów Luca Turilli, daleko jednakże do maestrii Piątej Symfonii. Całkiem miłe, rozbudowane i fajnie skomponowane utwory nie wybijają się niczym szczególnym - płytka, paradoksalnie, dzięki temu jest dosyć równa. Nie mam przynajmniej powodu do narzekań, że o ile zespół zrobił coś dobrego w którymś z utworów, o tyle całość zawalił dokumentnie. Nie. Mamy tu dobrych instrumentalistów; gitarzyści młócą konkretnie, klawiszowiec również niczego sobie... Bębny walą jak oszalałe, co jest poniekąd standardem dla gatunku. Wokalista Krisitan Andersen śpiewa całkiem przyzwoicie, co ciekawe - w chórkach wspomaga go Finn Zierler (dla niewtajemniczonych - Beyond Twilight się kłania...) Dziewięć utworów, w sam raz na jazdę samochodem do pracy. Nie polecałbym tego raczej do słuchania w momencie, kiedy chcemy doznać olśnienia po raz kolejny. Ot, dobra, warsztatowa robota.

Nie ma sensu opisywać po kolei wszystkich utworów. Więkoszość z nich ma strukturę w rodzaju "Pan śpiewa szybko - instrumenty szybko za Panem", aczkolwiek są chwile wytchnienia, np. całkiem miłe, typowo balladowe fragmenty w trzecim na płycie "Dancer in the light" czy "The nevershining stones". W odróżnieniu od innych power-metalowych grajków chłopcy z Wuthering Heights nie boją się czasem użyć gitary, której do prądu się nie podłącza i potrafią nawet na niej grać bez rwania strun :) Krótko mówiąc, od patataj do patataj i od ballady do ballady. Ładne, zrównoważone, sympatyczne, jednym uchem wchodzi, drugim wychodzi. Po prostu mocna liga średnia. Teksty obracają się w tematyce heroic-pseudo-romantic-fantasy (właśnie stworzyłem nowy gatunek literacki, proszę, proszę, co te koniki w galopie robią z ludźmi :) Włoch Luca śpiewa o Szmaragdowym Mieczu; tu takich cukierków nie uświadczysz, ale na teksty w stylu Fisha też proszę się nie szykować.

Całe wydawnictwo broni się. Jest niezobowiązujące, sympatyczne, wesołe i zagrane z zaangażowaniem, acz nie przesadnym. Słyszy się, że muzycy znajdują się w tym co robią i bubli stworzyć raczej nie powinni (polecam zwłaszcza zwrócić uwagę na grających od czasu do czasu na klawiszach Ravna i Rune`a Brinka). Jednakowoż, ja bym tego nie kupił. Po prostu jeszcze jedna w miarę niezła płyta na półce, mam takich dużo. Moja rada? Jeśli Chcesz posłuchać dobrych, "uprogowionych" pieśni o romantycznych, wojujących z mrokiem rycerzach - poczekaj na nowe Symphony X lub w ostateczności Rhapsody. Zdecyduj się na coś - wybierz mistrzostwo albo kicz. Jak dla mnie, Wuthering Heights stoi gdzieś po środku. A nie lubię półśrodków.

Pięć. Pięć na dziesięć. Dobrze, mogłoby być lepiej, ale gorzej też. O cholera, półśrodek... ;)
 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.