ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Desdemona ─ s.u.p.e.r.N.O.V.A. w serwisie ArtRock.pl

Desdemona — s.u.p.e.r.N.O.V.A.

 
wydawnictwo: Metal Mind Prod. 2003
dystrybucja: Metal Mind Prod.
 
1. Orbital - 0:32
2. XI IX - 5:40
3. Tomorrow Will Turn Into The Past - 3:18
4. To The Past Shadows - 3:33
5. Crucified: Act I - 4:04
6. XII: Salem - 3:13/ 7. Void - 6:49
8. The War Between Us - 4:33
9. Mantra - 4:16
10. s.u.p.e.r.N.O.V.A. - 1:31
11. Mimosa - 4:06
12. Astral Drift - 2:42
13. Insomnia - 6:58
14. Depression - 2:07
 
Całkowity czas: 53:24
skład:
Agata - vocal / Noizex - guitar / Krzysiek - guitar / MarioF - bas / dodatkowo: Bartłomiej Kuźniak - sopran saxophone and electric bas in XII: Salem
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 0
Album jakich wiele, poprawny.
› 1
Niezła płyta, można posłuchać.
› 0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 1
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 2
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 0
Arcydzieło.
› 2

Łącznie 6, ocena: Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
 
 
Ocena: * Bez oceny
19.03.2003
(Recenzent)

Desdemona — s.u.p.e.r.N.O.V.A.

Po różnych Hellach czy Upsilon Acruxach trzeba sobie zrobić jakiś przerywnik od progresji na rzecz wydawnictw znacznie przystępniejszych - żeby nie powiedzieć traktowanych z pewnym przychylnym w swym zamierzeniu przymrużeniem oka. Oto druga propozycja formacji Desdemona grającej metal z gatunku tego mrocznhhho-gothhhyckiego. Pośród klawiszowego podkładu z drzew dookoła opadają metalowe liście zasypując słuchacza z wielką intensywnością. Na szczęście jest to coś ciekawszego od niosącego sztandar Artrosis, coś trochę bardziej frapującego i w rezultacie całkiem udanego, na szczęście. Na dodatek można sobie pomachać starym łebskiem - miła sprawa, choć włosy rzednieją aż niemiło - żaden ze mnie niestety długopióry wentylator, heh, nie te czasy.

Zaczęło się w 1996 r. Kaseta wydana domowym sumptem zwróciła na kapelę uwagę wytwórni Morbid Noizz i w efekcie światło dzienne ujrzała płyta Stagnacja. Następnie, po festiwalu Castle Party 2000 r. z zespołem pożegnała się wokalistka Joanna Radłowska. Poszukiwania następczyni zostały uwieńczone w osobie Agaty Pawłowicz, zaś grupa odniosła znaczący sukces na festiwalu w Bolkowie w 2001 r. Kolejne wydarzenia to kontrakt z Metal Mind Productions i drugie wydawnictwo - omawiany krążek s.u.p.e.r.N.O.V.A z bieżącego roku. Doceniam trzy atuty: grę automatu perkusyjnego, brzmienie klawiszy i momenty niezłego czadu. No w sumie to cztery: bo śpiew Agaty miejscami wielce mnie porusza. A wszystko to w miarę umiejętnie wymieszane co tym bardziej cieszy.

Z tym automatem to zaczęło się u mnie od atnecji wobec Dr Avalanche'a - wiadomo klasyka. Później nastało zauroczenie debiutem Magellana, późnym Samaelem lubo wcześniejszym Rhapsody - mam na myśli nie tyle pokrewną muzykę tylko samo wykorzystanie pałującego cyborga. Lubię takie rozwiązania i koniec. Desdemonie momentami najbliżej do zaprzężenia automatu w Turillowskie gonitwy - jak na przykład w XI IX, choć Luca i tak lideruje w kanonadzie :-) Pomysłowość Trenta czy Xy pozostaje daleko poza zasięgiem przedstawianej formacji. Zostawmy jednak automat - gra zupełnie nieźle często zmieniając tempa. Druga ciekawa, w miarę, warstwa to podkład klawiszowy - często próbujący penetrować klimaty industrialno-leciutko-psychodeliczne - czasami wychodzi to udanie - początek i koniec Void, superNOVA, Astral Drift, czasami mniej - acz formacja wyraźnie się stara, doceniam wysiłki. Czad gitarowy? Och, znajdziecie go tu trochę - na czele ze wspomnianym XI IX, The War Between Us lubo Mantra. Wreszcie wokalna robota Agaty. Od razu za serce chwyciła mnie Crucified: Act I - cząstkowe nawiązania do genialnej płyty Dead Can Dance - Within The Realm Od A Dying Sun - jasne, że wszystko to mocno umetalowione, niemniej skojarzenia pozostają - fajna pseudo - Lisa tarzająca się w tonach świeżo nawiezionych, ciężkich niczym Hanuszkiewiczowskie różyczki, liściach, w sumie nie mam nic przeciwko, do tego obecność "przerażających" inkantacji :-) Inne zacne przykłady to To The Past Shadows (urocze odgłosy dzwonów na dokładkę - też trochę pachnie monumentalnością DCD z Królestwa...), XII: Salem (tu obecność saksofonu, choć słychać go tyle co nic) czy Mimosa. Zastanawiam się z kolei po co te przesterowania ? - vide Tomorrow Will Turn Into The Past, Mantra. Dla efektu, dla ukrycia niedociągnięć warsztatowych? Nie śmiem posądzać o te ostatnie. Pozostają jeszcze fajne męskie niby - chórki (czy raczej chóralne, krótkie okrzyki / skandowania) jak te z przywołanego The War Between Us - jakiś takiś klimat rycerski mnie się z tego robi :-) Też przyjemne.

Jako całość płyta może się podobać z dużym wskazaniem na sentymentalizm recenzenta, który ponoć nie lubi gothhhyckiego metalu. Hm... czasami jednak lubi na zasadzie relaksujących ucieczek od nieustannych poszukiwań czegoś nowego. Polecam Desdemonę dla przeżywających wiosenne (choć zima mało co popuszcza) zmęczenie, nie uciekających od metalowych zagrywek progowych polarników :-)

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.