ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Scorpions ─ Tokyo Tapes w serwisie ArtRock.pl

Scorpions — Tokyo Tapes

 
wydawnictwo: RCA Records 1978
 
Side one
1. "All Night Long" (Uli Jon Roth, Klaus Meine) – 3:44
2. "Pictured Life" (Rudolf Schenker, Meine, Roth) – 3:12
3. "Backstage Queen" (R. Schenker, Meine) – 3:44
4. "Polar Nights" (Roth) – 6:43
5. "In Trance" (R. Schenker, Meine) – 5:25
Side two
1. "We'll Burn the Sky" (R. Schenker, Monika Dannemann) – 8:07
2. "Suspender Love" (R. Schenker/Meine) – 3:38
3. "In Search of the Peace of Mind" (R. Schenker, Michael Schenker, Meine, Lothar Heimberg, Wolfgang Dziony) – 3:02
4. "Fly to the Rainbow" (M. Schenker, Roth) – 9:39
Side three
1. "He's a Woman, She's a Man" (R. Schenker, Meine, Herman Rarebell) – 5:22
2. "Speedy's Coming" (R. Schenker, Meine) – 3:40
3. "Top of the Bill" (R. Schenker, Meine) – 6:45
4. "Hound Dog" (Jerry Leiber, Mike Stoller) – 1:14
5. "Long Tall Sally" (Enotris Johnson, Robert "Bumps" Blackwell, Richard Penniman) – 2:50
Side four
1. "Steamrock Fever" (R. Schenker, Meine) – 3:41
2. "Dark Lady" (Roth) – 4:18
3. "Kojo no Tsuki" (Rentaro Taki, arr. Francis Buchholz, Meine, Rarebell, Roth, R. Schenker) – 3:35
4. "Robot Man" (R. Schenker, Meine) – 5:47
 
Całkowity czas: 85:07
skład:
* Klaus Meine - Lead Vocals * Ulrich Roth - Lead Guitar, Backing Vocals, Lead Vocals on "Polar Nights", "Fly To The Rainbow" and "Dark Lady" * Rudolf Schenker - Rhythm Guitar, Backing Vocals * Francis Buchholz - Bass, Backing Vocals * Herman Rarebell - Drums, Percussion, Backing Vocals * Produced by Dieter Dierks
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
,0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
,0
Album słaby, nie broni się jako całość.
,0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
,0
Album jakich wiele, poprawny.
,0
Niezła płyta, można posłuchać.
,0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
,0
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
,2
Absolutnie wspaniały i porywający album.
,2
Arcydzieło.
,6

Łącznie 10, ocena: Absolutnie wspaniały i porywający album.
 
 
Brak oceny
Ocena: * Bez oceny
28.10.2011
(Recenzent)

Scorpions — Tokyo Tapes

Co jest w tej Japonii, że nagrane tam płyty koncertowe często - gęsto uważane są za dzieła epokowe, albo co najmniej wybitne? Klimat? Wyższe stawki za koncerty? Wikt i opierunek na wyższym poziomie? Niedobór prochów i trzeba grać na trzeźwo?

 Myślę, że każdy w miarę obyty fan rocka spokojnie wymieni z marszu przynajmniej dziesięć  takich krążków począwszy od "Made in Japan", a kończąc na... na przykład "The Tokyo Tapes" Steve'a Hacketta. Scorpionsi też pojechali szukać sławy na drugi koniec świata. Trudno powiedzieć na ile im się to udało, ale przywieźli stamtąd swoją pierwszą płytę koncertową. Album zatytułowany niezbyt odkrywczo "Tokyo Tapes" dokumentuje pierwszy i jak się wydaje najciekawszy okres działalności grupy.  Bo zanim na początku lat dziewięćdziesiątych uczciwie zapracowali na miano metalowych szansonistów, to przez całe lata siedemdziesiąte i  kawałek osiemdziesiątych była to porządna, ciężko pracująca kapela hard'n'heavy, nagrywająca płyty jakościowo zdecydowanie powyżej średniej gatunkowej. W czasie, kiedy wybierali się do Japonii, mieli na koncie kilka bardzo udanych krążków, ale cały czas byli zespołem na dorobku, nawet w rodzimych Niemczech nie osiągnęli jeszcze jakiegoś większego sukcesu.

 W tamtym czasie Scorpionsi na koncertach grali trochę inaczej, niż na przykład na dużo bardziej znanym "World Wide Live", a wszystko przez repertuar. Na dwóch pierwszych płytach jawią się jako grupa z pogranicza hard-rocka i heavy progressive - nie były rzadkością utwory bardziej rozbudowane, trwające po 6-7 minut, a nawet dłużej. Są to czasy dwóch wyjątkowych gitarzystów - nastoletniego Michaela Schenkera i Uli Jon Rotha - fana Handrixa i Pink Floyd. Trzecia płyta, "In Trance" to zwrot w stronę bardziej konwencjonalnego hard-rocka, ale  sztuka jednak nie ucierpiała, tak jak też w przypadku "Virgin Killer" i "Taken by Force".

 „Tokyo Tapes" jako pierwsza koncertówka grupy z automatu musiała być przekrojowa  i musiały się znaleźć na niej i te dłuższe utwory. "Lonesome Crow" co prawda nie ma, ale jest i "Polar Nights", i "Fly to The Rainbow". Pierwsza płyta zestawu jest taka, że paluszki od rączek i nóżek lizać - odpalają "All Night Long" i tak dają do "Fly to The Rainbow", ze szczególnym uwzględnieniem "Polar Nights", "Pictured Life", "In Trance" i właśnie "Fly to The Rainbow". Drugi krążek zaczyna "He's a Woman, She's a Man", który w tej wersji koncertowej wypada dużo lepiej niż na płycie "Taken by Force". W tej części też Scorpionsi zaczynają bawić się cudzą twórczością ("Hound Dog","Long Tall Sally" i stara japońska pieśń "Kojo no Tsuki"), co może  na koncercie wypadało fajnie, ale na płycie - juz niekoniecznie. Z własnej twórczości na uwagę zasługują... w zasadzie wszystkie, chociaż ogólnie poziom pierwszego krążka zestawu jest lepszy. Na szczęście tylko nieco lepszy.

 Kiedy napisałem o "World Wide Live" to pomyślałem, że o "Tokyo Tapes" też trzeba byłoby napisać, bo to dużo lepszy koncert.  "World Wide Live" to zabawowe, dynamiczne show, pełne przebojów - fakt, słucha się tego znakomicie, a "Tokyo Tapes" to koncert zagrany bez żadnego efekciarstwa, znakomity muzycznie, do tego repertuar chociaż nie tak przebojowy, ale ze zdecydowanie z ambitniejszej półki. Ten pierwszy to jak bardzo dobre słodkie wino, a ten drugi to jak naprawdę wyśmienite wino wytrawne.

 Japoński żywiec Scorpionsów to moim zdaniem ta sama półka co na przykład "Live" Jurajki, "Strangers in The Night", czy nawet "Live & Dangerous", czy "If You Want Blood" - czyli jedno z najlepszych takich wydawnictw lat 70-tych, czyli ever. A czy recenzent nie przesadza, najlepiej przekonać się osobiście.

 ...Z czym może być pewnie problem.  - obecnie ogólnie dostępna jest nowa, jednopłytowa, zremasterowana wersja, okrojona o "Polar Nights" (??!!!!!). Jak ktoś ma szczęście, to może uda mu się zdobyć starsze wydanie dwupłytowe, a jak kto ma pieniądze to może kupić wydanie japońskie - tam też jest wszystko, co oryginalnie trafiło na dwa winyle.

 Okładka obok pochodzi z pierwszego wydania japońskiego.

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.