ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Lantlôs ─ Agape w serwisie ArtRock.pl

Lantlôs — Agape

 
wydawnictwo: Prophecy Productions 2011
 
1. Intrauterin [09:51]
2. Bliss [07:55]
3. Bloody Lips and Paper Skin [04:57]
4. You Feel Like Memories [04:32]
5. Eribo - I Collect the Stars [08:13]
 
Całkowity czas: 35:28
skład:
Herbst - Guitar, Bass, Drums, Keyboards, Lyrics
Neige - Vocals
Felix Wylezik - Session Drums
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 0
Album jakich wiele, poprawny.
› 0
Niezła płyta, można posłuchać.
› 0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 0
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 0
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 0
Arcydzieło.
› 1

Łącznie 1, ocena: Arcydzieło.
 
 
Ocena: * Bez oceny
06.01.2012
(Recenzent)

Lantlôs — Agape

Lantlôs to formacja założona w Niemczech na przełomie 2005 i 2006 roku przez Herbsta i Angrrau. Początkowa działalność duetu oscylowała w rejonach nieposkromionej muzycznej agresji i brutalnego, metalowego grania. Nagrania z tamtego okresu, głównie ze względu na niską jakość dźwięku, zostały wydane jako demo i w bardzo limitowanej ilości kopii. Rok 2008 przyniósł pierwszy długogrający album zatytułowany Lantlôs, na którym wokalnie udzielił się Alboîn. Jednak wkrótce po premierze wspomnianego krążka współpraca kolektywu tworzącego Lantlôs dobiegła końca. Za mikrofonem stanął znany między innymi z Alcest Neige, a sesyjnym perkusistą został Felix Wylezik. W tym składzie formacja rodem z Nadrenii Północnej – Westfalii nagrała dwa albumy (.neon, Agape) i działa do dziś.

Od nawiązania współpracy pomiędzy Herbstem i Neige’m oraz zmiany wydawnictwa na Prophecy Productions rozpoczął się nowy żywot Lantlôs. Człowiek bez ziemi (lantlôs niem. człowiek bez ziemi) nadal nie znalazł swojego miejsca, ale wydaje się, że obrał właściwy kierunek. Słuchając dyskografii zespołu nie można oprzeć się wrażeniu, że każde kolejne wydawnictwo to wyższy szczebel na drabinie realizacji dźwięku i brzmienia poszczególnych sekcji. Pod tym względem czas zdecydowanie służy dokonaniom Herbsta i Neige’a. Pytanie tylko, czy nie wybrali sobie zbyt wąskiej niszy muzycznej? Dwa ostatnie albumy, w tym recenzowany Agape, to próba udowodnienia istnienia gałęzi muzyki zwanej post black metalem. Nigdy nie byłem gatunkowym purystą, ale ze zgrozą i chorobliwym zgrzytaniem zębów obserwuję tendencję wyraźnie widoczną na rynku muzycznym w ostatnich latach, objawiającą się wymyślaniem coraz to bardziej bzdurnych określeń muzyki. Ostatecznie, czy nie powinno się słuchać muzyki, a nie gatunków, czy też podgatunków? Tak czy inaczej zjawisko muzyczne zwane post black metalem zdaje się funkcjonować i jak się okazuje nie jest to jedna szufladka, ale kolejna komoda z wieloma zakamarkami. W jednym z rzeczonych zakamarków usadowił się Lantlôs, który podczas moszczenia swojego wygodnego gniazdka skupia się raczej na post niż na black metalu, mniej lub bardziej umiejętnie balansując na granicy wspomnianych gatunków.

Co znajdziemy na płycie Agape? Pierwszy kontakt z tym wydawnictwem to standardowo rzut oka na grafikę zdobiącą opakowanie. Lwią część pracy dotyczącą tworzenia brzmienia tego projektu wziął na siebie Herbst, podobnie było z artworkami. Te z kolei przypominają bliżej nieokreśloną, humanoidalną postać na tle również bliżej nieokreślonego drzewa. Całość utrzymana jest w stonowanych, matowych, niebiesko-czerwonych barwach i wydźwiękiem przywołuje obrazki zawarte w Małym Księciu. Przekazu grafiki nie rozumiem, prawdopodobnie jestem na to za stary.

Drugi kontakt z Agape jest równie frapujący. Na krążku znajdziemy pięć kompozycji o łącznym czasie trwania ledwie przekraczającym trzydzieści pięć minut. Wydaje mi się, że to zdecydowanie za mało, żeby płytę szumnie nazywać albumem długogrającym, ale widać, co kraj, to obyczaj.

Agape to szczególny rodzaj bezwarunkowej miłości, który posłużył nie tylko za tytuł płyty, ale też niezwykle trafne uzupełnienie treści utworu otwierającego krążek. Intrauterin to apel nienarodzonego jeszcze życia o ustrzeżenie go przed złem tego świata. Kiedy przekaz tej kompozycji potraktujemy dosłownie, do czego zresztą poniekąd zmusza teledysk, to możemy dojść do przekonania, że jego treść jest nie tylko niepokojąca, ale również też, że autorowi tego typu treści wypadałoby wystawić papiery w radosnym (dla odmiany), słonecznym kolorze. Z drugiej jednak strony, której osobiście wolę się trzymać, Intrauterin to bardzo trafne i prawdziwe spostrzeżenie. Świat jaki dostaliśmy w spadku po minionych pokoleniach, świat który dzięki naszej obecności wcale nie zmierza ku lepszemu, nie jest wybitnie przyjaznym miejscem. W związku z tym ostatnim miejscem bez głodu, bez trosk, bez nieszczęść, w którym mieliśmy okazję przebywać był brzuch naszych rodzicielek. Poetycko brzmiący tekst podkreślając boskie cechy matki, nawiązuje do chrześcijańskiej definicji bezwarunkowej miłości.

 

Your beauty is divine.

Goddess.

The gift you made me, take it back.

Take back every cell.

So I can remain in you.

 

Muzycznie jest ciekawie, chociaż jak się okaże przy kolejnych kompozycjach, niestety zbyt szablonowo. Zaczynamy od blisko dwuminutowych, ambientowych wyziewów. Na ich miejsce pojawiają się rozciągnięte, spowolnione dźwięki gitary, mocne, miarowe uderzenia perkusji i równie mocny, przejmujący wokal Neige’a. W tym miejscu należy podkreślić, że Neige zdecydowanie stanął na wysokości zadania i rezygnując z wokali określanych mianem anielskich, postawił na to, co wychodzi mu niesamowicie – mocny, wyrazisty i szalenie specyficzny wokal, który idealnie pasuje do klimatu płyty. Dodatkowo wspomniane partie wokalne wydają się być jednymi z najlepszych jakie zarejestrował do tej pory lider Alcest. Po mocniejszym fragmencie pojawiają się bardziej postne brzmienia okraszone czystymi wokalizami – jest to pierwszy i zarazem ostatni moment na płycie, w którym mamy do czynienia z takim sposobem wokalnej ekspresji, w którym i tak próżno szukać nawiązań do Souvenirs D'un Autre Monde. Delikatny fragment szybko się rozmywa, a my mamy powtórkę z rozrywki – mocny wokal, mocne brzmienie.

Bliss zaczyna się mocniejszym akcentem. Pierwszymi dźwiękami, które słyszymy, jest perkusyjna stopa nawiązująca do black metalowych korzeni formacji, nadająca drugiej na krążku kompozycji przyspieszonego tempa. Utwór jednak szybko zwalnia robiąc miejsce dla wytartych schematów. Dźwięki zaczynają się wyciągać i po raz kolejny na pierwszym planie pojawia się postne plumkanie. Dalej do głosu dochodzą nieco bardziej jazzujące momenty, zakończone mocnym uderzeniem.

Bloody Lips And Paper Skin to bardzo podobne muzyczne manewry, które powoli zaczynają nużyć. Pewnym urozmaiceniem jest instrumentalny You Feel Like Memories, który dając upust frustracji związanych z ciągle to nowymi nazwami gatunków określiłbym mianem post jazz rocka. Czwarta kompozycja to spokojnie sącząca się melodia, dogrywająca do taktu perkusja i chyba brak pomysłu na to, jak w inny sposób wydłużyć płytę do jako tako przyzwoitej długości.

Drugim jasnym punktem tego wydawnictwa zaraz po Intrauterin jest Eribo - I Collect The Stars. Wśród zatęchłego smrodu już wykorzystanych rozwiązań w kompozycji zamykającej krążek da się wyczuć woń świeżości. Mamy tu zdecydowanie więcej muzycznej przestrzeni, muzyka płynie wartkim strumieniem, wije się i intryguje. Ciekawą linię melodyczną uzupełniają bardzo dobrze odegrana i szalenie trafnie dopasowana rola sekcji rytmicznej - z całością współgra wokal i ciekawy tekst.

 

Take my tongue, so you can always hear my worries.

Take my ears, so I can hear your solace.

 

Agape zawiera dużo elementów, które zdecydowanie można było dopracować, ale podkreślam z całą stanowczością, że mimo tych niedociągnięć to bardzo ciekawy album, po który warto sięgnąć. Dobra jakość realizacji materiału, bardzo poetyckie teksty Herbsta, wyśmienita forma wokalna Neige’a, która dobrze rokuje przed premierą trzeciego krążka Alcest, to najsolidniejsze składowe stanowiące o wartości tego materiału. Agape to kilka niesamowitych momentów, świetne kompozycje na rozpoczęcie i zakończenie krążka oraz historia, która mimo trącających nudą rozdziałów pozostawia pozytywne wrażenie.

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
Picture theme from Riiva with exclusive licence for ArtRock.pl
© Copyright 1997 - 2019 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.