ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Wonder, Stevie ─ Songs In The Key Of Life w serwisie ArtRock.pl

Wonder, Stevie — Songs In The Key Of Life

 
wydawnictwo: Tamla Motown 1976
 
1. Love’s In Need Of Love Today (Wonder) [07:06]
2. Have A Talk With God (Wonder, Hardaway) [02:42]
3. Village Ghetto Land (Wonder, Byrd) [03:24]
4. Contusion (Wonder) [03:46]
5. Sir Duke (Wonder) [03:54]
6. I Wish (Wonder) [04:12]
7. Knocks Me Off My Feet (Wonder) [03:36]
8. Pastime Paradise (Wonder) [03:27]
9. Summer Soft (Wonder) [04:14]
10. Ordinary Pain (Wonder) [06:16]
11. Isn’t She Lovely (Wonder) [06:34]
12. Joy Inside My Tears (Wonder) [06:30]
13. Black Man (Wonder, Byrd) [08:27]
14. Ngicuela – Est Una Historia – I Am Singing (Wonder) [03:48]
15. If It’s Magic (Wonder) [03:12]
16. As (Wonder) [07:08]
17. Another Star (Wonder) [08:08]
18. Saturn (Sembello, Wonder) [04:53]
19. Ebony Eyes (Wonder) [04:08]
20. All Day Sucker (Wonder) [05:06]
21. Easy Goin’ Evening (My Mama’s Call) (Wonder) [03:56]
 
Całkowity czas: 104:53
skład:
Stevie Wonder – Vocals, Fender Rhodes Electric Piano, ARP 2600 Synthesizer, Acoustic Piano, RMI 368 Electra Piano-Harpsichord, Other Keyboards and Synthesizers, Harmonica, Drums, Percussion, Programming, Bass Synthesizer, Hi-Hat, Talk Box. Eddie “Bongo” Brown – Collinga. Mike Sembello – Lead Guitar. Raymond Pounds – Drums. Nathan Watts – Bass, Background Percussion, Handclaps. Ben Bridges – Rhythm Guitar. Greg Phillinganes – Keyboards. Michael Gray – Vocals. Josie James – Vocals. Artece May – Vocals. Hank Redd – Alto Saxophone, Tenor Saxophone. Raymond Maldonado – Trumpet, Percussion. Trevor Laurence – Tenor Saxophone. Steve Madaio – Trumpet. Hare Krishna – Background Vocals. West Angeles Church Choir – Background Vocals. Bobbye Hall – Percussion. Ronnie Foster – Organ. Larry “Nastyee” Latimer – Percussion. Minnie Riperton – Background Vocals. Mary Lee Whitney – Background Vocals. Deniece Williams – Background Vocals. Syreeta Wright – Background Vocals. Shirley Brewer – Vocals, Background Vocals, Background Percussion. Linda Lawrence – Background Vocals. Terri Hendricks – Background Vocals. Sundray Tucker – Background Vocals. Charity McCrary – Background Vocals. Madelaine Jones – Background Vocals. Susaye Green – Background Vocals. George Bohanon – Trombone. Glen Ferris – Trombone. Charles Brewer – Background Percussion. Renee Hardaway – Background Percussion. Nelson Hayes – Background Percussion. Marietta Waters – Background Percussion. John Fischbach – Background Percussion. Amale Matthews – Background Percussion. Josette Valentino – Background Percussion, Handclaps. Dorothy Ashby – Harp. Herbie Hancock – Fender Rhodes, Handclaps. Dean Parks – Guitar. Greg Brown – Drums. Dave Hanson – Handclaps. Yolanda Simon – Handclaps. Bobbi Humphrey – Flute. George Benson – Lead Guitar, Background Vocals. Nathan Alford Jr. – Percussion. Carmello Hungria Garcia – Timbales. Josie James – Background Vocals. Jim Horn – Saxophone. Peter ‘Sneaky Pete’ Kleinow – Steel Guitar. W.G “Snuffy” Walden – Lead Guitar. Carolyn Denis – Background Vocals.
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
,4
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
,0
Album słaby, nie broni się jako całość.
,0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
,0
Album jakich wiele, poprawny.
,0
Niezła płyta, można posłuchać.
,2
Dobry, zasługujący na uwagę album.
,0
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
,2
Absolutnie wspaniały i porywający album.
,32
Arcydzieło.
,15

Łącznie 55, ocena: Absolutnie wspaniały i porywający album.
 
 
Ocena: 8+ Absolutnie wspaniały i porywający album.
13.01.2012
(Recenzent)

Wonder, Stevie — Songs In The Key Of Life

Gorączka Sobotniej Nocy – odcinek VI. Czyli znów zaglądamy na pogranicze disco. Dziś na rozkładzie – jedna z klasycznych płyt muzyki czarnej.

Urodzony 13 maja 1950, niewidomy prawie od urodzenia, Stevland Hardaway Judkins był w latach 60. cudownym dzieckiem muzyki afroamerykańskiej – kontrakt z Tamla Motown podpisał jako jedenastolatek, dwa lata później (już jako Little Stevie Wonder) miał już na koncie pierwszy sukces na listach przebojów – singel „Fingertips (Part 2)” (nagrany z inną przyszłą gwiazdą – Marvinem Gaye’em na bębnach). Stevie – już nie „Little” – zaczął komponować tak dla siebie, jak i dla innych twórców (m.in. Smokeya Robinsona i jego The Miracles), rozwijał się dynamicznie jako instrumentalista (grał na instrumentach klawiszowych, harmonijce, do tego jest znakomitym perkusistą), nagrywał kolejne solowe płyty – udane artystycznie, coraz lepiej radzące sobie na listach najlepiej sprzedawanych albumów. Lata 70. to był jeden cykl sukcesów – najpierw wyrafinowany concept album „Music Of My Mind”, potem „Talking Book” – napędzany genialnym singlem „Superstition”, potem „Innervisions”, z którego wykrojono na małą płytkę słynne „Higher Ground” i „Living For The City”, potem „Fulfilingness’ First Finale”… Znakomite płyty, doskonale mieszające soul, funk, blues, pop i nawet jazz, do tego świetnie przyjęte przez publiczność – nie tylko afroamerykańską. A potem…

A potem Wonder ogłosił, że robi sobie przerwę. Ba! – że w ogóle rzuca muzykę. Że zamierza poświęcić się działalności charytatywnej, pomagać biednym mieszkańcom Ghany. Nawet zdążył zagrać wielki, pożegnalny koncert. Ale ostatecznie się rozmyślił i podpisał kolejny kontrakt z Motown. Po czym na rok wycofał się z estrady, poświęcając się przygotowywaniu nowej płyty. Album „Songs In The Key Of Life” ukazał się wczesną jesienią 1976. Wonder wynagrodził sowicie fanom rok milczenia, oferując im iście potężną porcję muzyki – w oryginale to były dwa pełne winyle plus dodana EP-ka z 4 utworami. W sumie 105 minut muzyki!

Jak głosi porzekadło: 99 % dobrych albumów podwójnych to zmarnowana szansa na doskonały album pojedynczy. „Songs In The Key Of Life” przy pierwszych podejściach sprawia wręcz wrażenie pewnego przesytu. Trochę jak płyta „The Beatles” – dużo tego, mnóstwo utworów, mnóstwo muzyki, nie sposób wręcz do końca jej ogarnąć w jednym podejściu. Tyle tylko, że jak się słuchacz zacznie zastanawiać, co ewentualnie można by z tego albumu wyciąć, to nagle się okazuje, że… trudno z tej płyty coś tak naprawdę wykroić. Bo ten album nie ma słabego punktu.

“Love’s In Need Of Love Today” to pełna uniesienia pieśń, pełna soulowej żarliwości. „Have A Talk With God” z kolei miesza soulowy śpiew z funkowym rytmem, do tego jakieś „jeszcze” elektrycznego fortepianu… Podobną pieśń mamy w „Village Ghetto Land”, za to „Contusion” i „Sir Duke” to rasowy, energiczny funk pełną gębą, w drugim przypadku z bardzo ekspresyjną partią wokalną Wondera. „Knocks Me Off My Feet” i "Pastime Paradise" to rasowy soul. „Ordinary Pain” efektownie żeni soul z funkową podstawą, dodając do tego w drugiej połowie utworu ekspresyjny damski chórek. Ciepłą soulową balladę mamy w „Joy Inside My Tears”; zgrabny, melodyjny przebój z solem harmonijki w "Isn't She Lovely". Energiczny „Black Man” to manifest afroamerykańskiej dumy. W „If It’s Magic” główną rolę odgrywa subtelnie wypełniająca tło harfa; soulowy „As” to przede wszystkim ekspresyjny popis wokalny Wondera i jego duet na fortepianach elektrycznych z Herbiem Hancockiem plus śpiewające dziewczyny i atmosfera praktycznie gospelowego uniesienia. Zaś finałowy „Another Star” miesza latynoamerykańskie rytmy, jazzującą gitarę, funkowy puls i soulowe partie wokalne.

Świetnie brzmiąca, doskonale zaaranżowana i zagrana (w studiu obok samego Maestro gościnnie pojawił się cały szwadron gościnnie zaproszonych muzyków i wokalistek) płyta dziś jest stałym elementem wszelkich list najlepszych płyt dekady (a u niektórych autorów – także płyt wszechczasów), jest też źródłem inspiracji dla wielu artystów ("Pastime Paradise" przerobił paręnaście lat temu na wielki hit niejaki Coolio). Nie jest to (głównie z uwagi na rozmiar) łatwa do strawienia w jednym podejściu płyta (najlepiej dawkować sobie po jednym albumie na raz - wtedy wchodzi doskonale) – co nie zmienia faktu, że pominięcie jej oznacza przeoczenie jednego z ważnych ogniw muzyki popularnej lat 70.

Jutro – odcinek VII. Czyli poznajemy kolejną klasyczną płytę muzyki disco – a przy okazji mała opowieść o pewnej specyficznej modzie drugiej połowy lat 70.

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.