ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Ninth Moon Black ─ Chronophage w serwisie ArtRock.pl

Ninth Moon Black — Chronophage

 
wydawnictwo: Produkcja własna / Self-Released 2012
 
01. Renascentia [06:28]
02. Via Dolorosa [06:03]
03. Bestia Devorat Tempus [04:57]
04. Mors Carnis [06:03]
05. Animus Lumino [13:53]
06. Numeratio [07:35]
 
Całkowity czas: 44:59
skład:
Kasey (drums)
Erin (guitar)
Caleb (bass)
Eric (synths, guitar)
Atom (guitar)
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
Album słaby, nie broni się jako całość.
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
Album jakich wiele, poprawny.
Niezła płyta, można posłuchać.
Dobry, zasługujący na uwagę album.
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
Absolutnie wspaniały i porywający album.
Arcydzieło.

Łącznie , ocena:
 
 
Ocena: * Bez oceny
05.08.2012
(Recenzent)

Ninth Moon Black — Chronophage

Ninth Moon Black to pięcioelementowa postmetalowa układanka rodem z północno- zachodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych. W dorobku grupy znajduje się długogrająca płyta Ninth Moon Black wydana w 2007 roku nakładem Forgotten Empire Records (wydana ponownie w 2009 wraz z utworem bonusowym) oraz zrealizowany i rozprowadzony własnym sumptem minialbum Kalyug.

Płyta Kalyug bardzo szybko stała się świetną wizytówką aspiracji i umiejętności młodych muzyków oraz świetną prognozą na przyszłość. Krążek został zbudowany w oparciu o założenie regresu ludzkości w kierunku egocentrycznego sposobu bycia. Całość bezpośrednio nawiązywała do terminologii hinduistycznej kosmologii, skąd zaczerpnięto nie tylko terminologię, ale i ciekawy przekaz. W kolejne kompozycje wpleciono sample zawierające wypowiedzi Michaela Cremo dotyczące wspomnianego nurtu filozoficznego. Do tego dołączono także świetnie oddające klimat grafiki wykonane przez Heldera Pedro.

Czegoś podobnego oczekiwałem od kolejnego wydawnictwa Ninth Moon Black, dlatego też z wypiekami na twarzy wyglądałem wieści płynących zza wielkiej wody. Zamarłem, kiedy okazało się, że Chronophage to całkiem inna historia opowiedziana innymi, choć w dalszym ciągu mieszczącymi się w obrębie gatunku, środkami wyrazu. Tym razem nie usłyszymy już pozamuzycznej narracji w postaci sampli, nie uświadczymy również tak wyraźnie zarysowanego konceptu stojącego za dźwiękami. Chociaż zdarza mi się tęsknić za wymienionymi elementami, to uczucie powodowane jest raczej sentymentem, jakim darzę Kalyug, niż faktycznym umniejszeniem atrakcyjności nowego albumu.

Interpretacja tytułu krążka, jak i okładka, która go skrywa, przyprawiły mnie o mały ból głowy. Jednak wszystko wskazuje na to, że mam do czynienia z pożeraczem czasu, który, zważywszy na tryby pojawiające się w tle grafiki, może być nawiązaniem do bardzo charakterystycznego zegara umiejscowionego na kampusie Uniwersytetu Cambridge. Integralną częścią wspomnianego zegara jest ogromny, metalowy insekt przypominający szarańczę, który porusza się w sposób sugerujący – dosłownie - zjadanie czasu.

Muzycznie to wciąż ten sam wielki potencjał. Z zapartym tchem obserwuję te odważnie budowane struktury o nierównych, poszarpanych brzegach. Dźwięki naprzemiennie to sączą się hipnotycznie, to przytłaczają znacznym ciężarem gęstniejącej atmosfery. Ninth Moon Black za sprawą Chronophage po raz kolejny przedstawia nam niesamowity, niewymuszony muzyczny mikroklimat, z którego nie sposób się wyrwać. Przyjemnie pracuje perkusja wspomagana przez nienatarczywy bas, wyziewy syntezatorów nie rażą, lecz stanowią atrakcyjne tło, a gitarowe dźwięki to esencja tego, czego można szukać w postmetalu. Praca gitar to nie tylko ciężar, ale przede wszystkim umiejętne wykorzystanie dostępnych sobie środków i kształtowanie kryjących się w głowie obrazów. Raz słyszymy melodie, raz ślizgające się dźwięki, a to wszystko wkomponowane w brzmienie całości. Brak zbędnych ruchów, niepotrzebnych efektów, wszystko jest na swoim miejscu, tworząc bardzo atrakcyjny produkt.

Gdybym musiał wybrać swój ulubiony album Ninth Moon Black, to bez wahania wskazałbym na Kalyug, ale równocześnie podkreśliłbym, jak blisko za nim plasuje się Chronophage. Pożeracz Czasu to album, obok którego nie da się przejść obojętnie, co więcej, to album, po który należy sięgnąć.

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.