ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Oldfield, Mike ─ The Orchestral Tubular Bells w serwisie ArtRock.pl

Oldfield, Mike — The Orchestral Tubular Bells

 
wydawnictwo: Virgin Records 1975
dystrybucja: EMI Music Poland
 
1. The Orchestral Tubular Bells Part I (Oldfield) 26:32
2. The Orchestral Tubular Bells Part II (Oldfield) 24:39
 
Całkowity czas: 50:13
skład:
Performed by The Royal Philharmonic Orchestra with Mike Oldfield on Guitar. Arranged and Conducted by David Bedford.
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
Album słaby, nie broni się jako całość.
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
Album jakich wiele, poprawny.
Niezła płyta, można posłuchać.
Dobry, zasługujący na uwagę album.
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
Absolutnie wspaniały i porywający album.
Arcydzieło.

Łącznie , ocena:
 
 
Ocena: 7 Dobry, zasługujący na uwagę album.
29.05.2013
(Recenzent)

Oldfield, Mike — The Orchestral Tubular Bells

Mike Oldfield niespecjalnie był zainteresowany odcinaniem kuponów od sukcesu “Dzwonów Rurowych”. O koncertach nie bardzo chciał słyszeć; zamiast kontynuacji swego dzieła, na drugiej płycie zaproponował odmienny w charakterze, pastoralny poemat „Hergest Ridge”. Tym niemniej, wytwórnia Virgin postanowiła jeszcze spróbować coś niecoś jeszcze dorobić na sukcesie „Tubular Bells”. Mike nie ucieszył się zbytnio, gdy mu zaproponowano nagranie orkiestrowej wersji „Dzwonów”. Wszelkie prace aranżacyjno-adaptacyjne zrzucił w każdym razie na barki Davida Bedforda, ograniczając swój udział do dogrania partii gitary.

Z perspektywy czasu, wydane w roku 1975 „The Orchestral Tubular Bells” pozostają na dobrą sprawę głównie intrygującą ciekawostką. Partie orkiestry mniej lub bardziej interesująco odtwarzają oryginalne partie Oldfielda; czasem wychodzi to in plus (bardzo eleganckie zwieńczenie I części), czasem in minus (intrygujący klimat wstępu nieco się rozmywa, również bolero wieńczące część I straciło nieco na sile wyrazu). Do tego trudno pozbyć się wrażenia, że sama orkiestra wypada tak sobie: panowie zagrali jakby nieco bez zaangażowania, bez mocy, nieco akademicko, a finałowy taniec ludowy wypadł tu przyciężko, bez blasku i wdzięku oryginału. Ciekawostką tej orkiestrowej części jest to, że interesująco podkreśla ona wady i zalety konstrukcji oryginalnych „Dzwonów”: część pierwsza wypada spójnie i ciekawie, w części drugiej symfoniczna aranżacja trochę mimochodem wydobyła na wierzch fakt, że składano ją po kawałku przez miesiące: nieco się to konstrukcyjnie sypie w tej przearanżowanej wersji, nie ma tu niestety spójności części I.

Jak najbardziej można posłuchać, co nie zmienia faktu, że jest to głównie ciekawostka dla fanów Oldfielda i oryginalnych „Dzwonów”.

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.