ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Volcano Choir ─ Unmap w serwisie ArtRock.pl

Volcano Choir — Unmap

 
wydawnictwo: Jagjaguwar 2009
 
1. "Husks and Shells" [3:43]
2. "Seeplymouth" [6:43]
3. "Island, IS" [4:08]
4. "Dote" [2:50]
5. "And Gather" [2:18]
6. "Mbira In the Morass" [3:51]
7. "Cool Knowledge" [1:07]
8. "Still" [6:55]
9. "Youlogy”
 
Całkowity czas: 35:00
skład:
Jon Mueller / Chris Rosenau / Matthew Skemp / Daniel Spack / Justin Vernon / Thomas Wincek
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
Album słaby, nie broni się jako całość.
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
Album jakich wiele, poprawny.
Niezła płyta, można posłuchać.
Dobry, zasługujący na uwagę album.
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
Absolutnie wspaniały i porywający album.
Arcydzieło.

Łącznie , ocena:
 
 
Ocena: 7 Dobry, zasługujący na uwagę album.
09.02.2014
(Recenzent)

Volcano Choir — Unmap

Debiut grupy Volcano Choir właściwie rozminął się ze mną w 2009 roku. Utknąłem wówczas głęboko w muzyce, którą od poczynań Amerykanów dzielą lata świetlne i jakby to powiedzieć – nie miałem czasu na jakieś tam indie-rockowe eksperymenta, jakimi jawiło się Unmap. Ale zakonotowałem, że jest, postawiłem znaczek, że trzeba posłuchać i … zapomniałem. Takie czasy, cóż począć.

Przypomniałem sobie o Volcano Choir w ubiegłym roku. Za sprawą ich drugiego albumu Repave. Singlowe, lansowane w sieci Comrade, które całkiem mi się przypadło do gustu spowodowało, że łaskawiej też spojrzałem na pokryty kurzem album sprzed lat. A potem to już samo poszło.

Pierwsza rzecz, jaka słuchaczowi przychodzi na myśl podczas obcowania z muzyką z Unmap to swoista oczywistość, iż twórczość Volcano Choir zawiera w sobie swego rodzaju piętno. Współautorem repertuaru i członkiem zespołu jest bowiem Justin Vernon. Tak, tak, cudowne dziecko (ha, o ile o dorosłym facecie da się tak powiedzieć) amerykańskiej sceny muzycznej, hołubiony i dopieszczany przez całą gamę współczesnych serwisów internetowych koleś, który za sprawą albumów Bon Iver już zagościł w naszym serwisie. To współuczestniczenie, raz mniej, raz bardziej widoczne powoduje, iż Volcano Choir choćby nawet chcieli, to nie mogą zejść na inną półkę z muzyką, niżeli tak, gdzie drzemie sobie główny dorobek Vernona. I w sumie dobrze, mnie zupełnie to nie przeszkadza.

Tym bardziej, że na Unmap przepiękne, rozmarzone Husks And Shells znakomicie koresponduje z ekstrawaganckim Seeplymouth. Lekko pokręcone, chwilami nowofalowe Island Is  (ach, ta pomykająca, niczym pociąg pośpieszny perkusja) ściera się tu z klimatem a’la 4AD. Dote, bo o nim mowa to takie wyczuwalne z daleka brzmienie ciszy w miasteczku na skraju pustyni, gdzie palące słońce wprawia w wibracje powietrze przepełnione żarem i lenistwem. Tam też leniwe, dokumentnie rozbrajające And Gather natyka się na zupełnie klaustrofobiczne Mbira In The Morass. Oj – nie ma zmiłuj – jeśli dotąd muzyka obracała się wśród melodii, czasami tylko zatracając się w szaleństwie, tak teraz nagle mamy zupełny odjazd, a tylko przy okazji, za sprawą wokalisty powraca do nas jaki – taki porządek.

Album kończą dwa eksperymenty: Cool Knowledge i Youlagy przedzielone cudną, minimalistyczną balladą Still (która ma też swoje odniesienia, ale… ich odszukanie pozostawiam wam). I koniec. Raptem 35 minut, ale takiego grania, po którym można chcieć tylko więcej i więcej. 

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.