ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Mason, Steve ─ Boys Outside w serwisie ArtRock.pl

Mason, Steve — Boys Outside

 
wydawnictwo: Double Six Records 2010
 
1. Understand My Heart (3:22)
2. Am I Just a Man (3:15)
3. The Letter (3:57)
4. Yesterday (3:18)
5. Lost & Found (5:49)
6. I Let Her In (2:45)
7. Stress Position (4:10)
8. All Come Down (4:37)
9. Boys Outside (4:34)
10. Hound on My Heel (5:16)
 
Całkowity czas: 41:03
skład:
Steve Mason – gitara akustyczna, śpiew, produkcja
Richard X - syntezatory, produkcja
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
Album słaby, nie broni się jako całość.
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
Album jakich wiele, poprawny.
Niezła płyta, można posłuchać.
Dobry, zasługujący na uwagę album.
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
Absolutnie wspaniały i porywający album.
Arcydzieło.

Łącznie , ocena:
 
 
Ocena: 7 Dobry, zasługujący na uwagę album.
15.10.2014
(Recenzent)

Mason, Steve — Boys Outside

Pomimo znacznego dorobku artystycznego, nie jest Steve Mason postacią szerzej w Polsce znaną, stąd nim przejdzie się do opisu pierwszej sygnowanej jego własnym nazwiskiem płyty, jaką są wydani w 2010 roku nakładem Double Six Records Boys Outside, warto przytoczyć garść faktów związanych z karierą tego bądź co bądź wcale interesującego i uzdolnionego muzyka, wokalisty i producenta nagrań wywodzącego się z Edynburga, stolicy Szkocji.

Istotnym momentem i bodaj początkiem właściwej kariery Masona było współzałożenie w 1996 roku formacji, która, choć początkowo miała nazywać się The Pigeons, przyjęła nazwę The Beta Band, rychło znajdując zainteresowanie ze strony wytwórni fonograficznej Regal Recordings, działającej pod opieką giganta Parlophone Records. Ważne było także nawiązanie współpracy z Brianem Cannonem, autorem okładek sławnych płyt Oasis z lat 90., który został managerem zespołu. Dzięki takiemu wsparciu, ale też talentowi do pisania dobrych piosenek, grupa stała się pewną sensacją końca lat 90., wchodząc przebojem na rynek za sprawą trzech wydanych w przeciągu roku, dokładnie pomiędzy lipcem 1997 a lipcem 1998 czwórek, kolejno Champion Versions (1997), The Patty Patty Sound (1998) i Los Amigos del Beta Bandidos (1998), scalonych następnie na albumie kompilacyjnym The Three E.P.'s z września ’98, który, wydany w USA w następnym roku, sklasyfikowany został przez redakcję internetowego vortalu muzycznego Pitchfork na czwartym miejscu podsumowania Top 10 Albums of 1999. Muzykę zespołu, która jako eklektyczna i czerpiąca z wielu źródeł intrygowała i zaskakiwała, próbowano porównywać do twórczości rozmaitych wykonawców, The Beatles, Super Furry Animals, Primal Scream i in., lecz bez powodzenia, ta bowiem wymykała się upraszczającym klasyfikacjom i zaszufladkowaniu. Dodatkowo potwierdził to właściwy debiut Szkotów, eponimiczny i z mieszanymi uczuciami przyjęty The Beta Band z czerwca 1999 roku, na którym słychać było duży rozstrzał stylistyczny, w tym m.in. wpływy rapu, reggae, folktroniki, bubblegum rocka czy rockabilly. Sami członkowie bandu opisali go jako fucking awful („zajebiście okropny”). Narzekali też na politykę Regal, na wywieraną na nich przez władze tej wytwórni presję i ograniczenia budżetowe, w wyniku czego mieli nie mieć dość czasu na dopracowanie piosenek i nadanie im sensownie brzmiącego kształtu ostatecznego. Później powstały jeszcze dwa albumy studyjne sygnowane nazwą grupy, więc wypuszczony latem 2001, pozytywnie przyjęty Hot Shots II i wydany wiosną 2004 roku Heroes to Zeroes, po którego pojawieniu się na rynku muzycy, zadowoleni z przychylnych głosów krytyki, lecz sfrustrowani brakiem większego sukcesu komercyjnego, wkrótce ogłosili rozwiązanie The Beta Band, który ostatni koncert dał 5 grudnia 2004 roku w miejscu swoich narodzin, czyli Edynburgu. Dla dopełnienia obrazu można dodać, iż kilka piosenek kapeli zostało wykorzystanych jako ścieżki dźwiękowe do reklam i filmów (np. Dry the Rain trafił na soundtrack do High Fidelity, tj. „Przeboje i podboje” z 2000 roku, a Squares – do popularnego serialu telewizyjnego Six Feet Under, „Sześć stóp pod ziemią”).

Po rozpadzie zespołu część z jego członków utworzyła formację The Aliens, natomiast Steve Mason, nieoficjalnie lider The Beta Band, w kolejnych latach borykał się z problemami finansowymi i depresją, która nieraz doprowadziła go na skraj samobójstwa. Zarazem poświęcił się swojemu dotąd pobocznemu projektowi solowemu King Biscuit Time, pod którego szyldem do 2004 zdążył zrealizować dwa minialbumy (Sings Nelly Foggits Blues in "Me and the Pharaohs", 1998, No Style, 2000), później zaś – pełnoprawny album Black Gold (maj 2006). Tworzył też pod nazwą czy pseudonimem Black Affair, co zaowocowało płytą Pleasure Pressure Point (czerwiec 2008). Wreszcie na wiosnę 2010 roku 35-letni wtedy artysta ogłosił pod swoim imieniem i nazwiskiem ciepło przyjęty, współwyprodukowany z mistrzem electropopu Richardem X album Boys Outside, promowany kilkoma singlami, All Come Down (2009), Lost & Found, Am I Just a Man i tytułowym (wszystkie trzy z 2010).

Na płytę trafiło 10 autorskich ballad Masona, nie licząc wkładu Richarda X - od pierwszej do ostatniej zagranych i zaśpiewanych w pojedynkę przez dawnego lidera The Beta Band, razem trwających nieco ponad 40 minut. Ich subtelne a melancholijne brzmienie, sposób zaaranżowania oraz oszczędność użytych do ich powstania środków, nadto pełne szczerości słowa, przystępnie traktujące o złamanym sercu i związanym z tym poczuciu odtrącenia i straty, wygaśnięciu woli życia, samotności, wycofaniu, otępieniu, rezygnacji i zapomnieniu, zdają się dobrze korespondować z utrzymaną w czerni i bieli oprawą graficzną, która, przy braku większej ilości informacji w książeczce, pokrytej głównie rozmazanymi zdjęciami runącego w niebyt mężczyzny, prezentuje się nader skromnie, wręcz minimalistycznie. Wszystkie piosenki są należycie skrojone, dopracowane i wygładzone, a na plus należy policzyć także barwę głosu wyważenie, z czuciem i elegancją śpiewającego Masona, który odwołując się do bolesnych momentów swojego życia, nigdy nie wchodzi w tani patos ani nie popada w przytłaczające cierpiętnictwo, od których nie udaje się uciec tylu innym wykonawcom. O ile przy pierwszych taktach wyraziście otwierającego płytę mocnym beatem Understand My Heart może wydawać się, iż Mason wraca do stylistyki The Beta Band, o tyle rychło okazuje się, iż odbiorca ma do czynienia z odmienną i nową jakością w karierze Masona. Mniej tu znanego z przeszłości twórczego nieokiełznania, ruchliwości, różnorodności i przebojowości, więcej spokoju, uładzenia, koherencji i dojrzałości. Potwierdzają to kolejne kawałki, więc mogący kojarzyć się momentami z niezapomnianym Play Moby’ego Am I Just a Man, dalej umajony wpadającym w ucho i zapadającym w pamięć refrenem, z lekka Tindersticksowy The Letter, wstrzymany w miejscu, zagadkowy i umiejętnie upiększony pianowymi uderzeniami Yesterday, z powodzeniem sięgający po bardziej oklepane środki artystycznego wyrazu Lost & Found, mocno minorowy i sennawy I Let Her In czy niosący nutę optymizmu Hound on My Heel, który zamyka płytę. Wśród wielu inspiracji Masona da się posłyszeć oprócz wymienionych to Briana Eno, to Talk Talk bądź Davida Sylviana (Stress Position), kiedy indziej m.in. wpływy folktroniki i folk rocka, jak w rozpoczętym od gitarowo-pianowych akordów, wzbogaconym eterycznymi chórkami, silnie rozmarzonym i pastelowym utworze tytułowym.

W sumie Boys Outside, wynik katharsis artysty, to bardzo udana, rozpięta pomiędzy indie a (electro)pop rockiem płyta do wielokrotnego odtwarzania, z jednej strony cokolwiek nierówna (przewaga pierwszej połowy nad drugą), przez charakteryzujące ją ociąganie się chwilami nawet po trosze nużąca (nudnawy All Come Down), może też o nieco nazbyt sterylnym i chłodnym brzmieniu, z drugiej – ujmująco melodyjna, pełna nie narzucającego się wdzięku, czarująco lekka, łagodna, stonowana i przystępna, dzięki wysublimowanemu wokalowi i odpowiedniej dawce poruszającej melancholii idealna na przepędzane w samotności, zwłaszcza pochmurną jesienią lub białą zimą wieczory.

Zachęconych do zapoznania się zarówno z opisaną płytą, jak i w ogóle twórczością Masona może zainteresować fakt, iż w roku 2011 ukazała się przeróbka Boys Outside pt. Ghosts Outside, nagrana przez artystę z pomocą Dennisa Bovella przy wykorzystaniu techniki dub, natomiast w 2013 roku trafił do sprzedaży jego kolejny album, tym razem z w pełni premierowym materiałem, znakomity Monkey Minds in the Devil’s Time.

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2019 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.