ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Anekdoten ─ Nucleus w serwisie ArtRock.pl

Anekdoten — Nucleus

 
wydawnictwo: Virta 1995
 
1. Nucleus [5:08]
2. Harvest [6:58]
3. Book Of Hours [9:58]
a) Pendulum Swing
b) The Book
4. Raft [0:58]
5. Rubankh [3:07]
6. Here [7:23]
7. This Far from the Sky [8:47]
8. In Freedom [6:27]
9. Luna Surface (bonus track 2004) [6:41]
 
Całkowity czas: 47:18
skład:
Peter Nordins – percussion
Jan Erik Liljeström - bass & vocals
Nicklas Barker - guitar, Fender Rhodes, clavinet, pump organ, mellotron & vocals
Anna Sofi Dahlberg - cello, mellotron & voice

oraz:
Helena Killander – violin
Tommy Andersson – Fender Rhodes (2)
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 1
Album jakich wiele, poprawny.
› 0
Niezła płyta, można posłuchać.
› 0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 1
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 5
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 4
Arcydzieło.
› 1

Łącznie 12, ocena: Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
 
 
Recenzja nadesłana przez czytelnika.
Ocena: 7 Dobry, zasługujący na uwagę album.
19.02.2015
(Gość)

Anekdoten — Nucleus

Jeżeli w muzycznym światku funkcjonowałyby pojęcia „Wielka Trójka”, „Czwórka” czy „Piątka” skandynawskich (a dokładniej – szwedzkich) zespołów rocka progresywnego, to grupa Anekdoten z pewnością powinna być uważana za jedną z nich.

Formacje tego typu łączy kilka cech wspólnych: początki sięgające lat 90-tych XX wieku, specyficzny, melancholijny i mroczny klimat utworów oraz zamiłowanie do bardzo słynnego brytyjskiego, karmazynowego zespołu, powstałego dwie dekady przed Szwedami. To wszystko w różnych proporcjach i z elementami charakterystycznymi dla poszczególnych grup. Tak żeby nie było nudno.

Nudno nie jest też na albumie Nucleus, choć można odnieść wrażenie, że dwa utwory rozpoczynające tę płytę, „Nucleus” i „Harvest”, mogłyby bez problemu znaleźć się na wydanym dwa lata wcześniej debiutanckim krążku Vemod. W pierwszym z nich mamy typowe dla Anekdoten mocarne, zrytmizowane riffy, podobnie intensywne partie gitary basowej oraz wszechobecne melotronowe pasaże, nadające całości głębi. W to wszystko wkomponowane są również fragmenty delikatniejsze, melancholijny śpiew i jazzująca perkusja. „Nucleus” jest solidnym „otwieraczem” albumu, pędzącym do przodu i niesamowicie ciężkim. „Harvest” z kolei zawiera więcej psychodelicznych elementów. Już na samym początku mamy jakby rozpływające się brzmienie klawiszy. Niczym dźwięki dochodzące z głębi oceanu. Do tego znak firmowy Anekdoten – wiolonczela obsługiwana przez Annę Sofi Dahlberg. Warto odnotować też dość długie, ale nienużące solo gitary elektrycznej. „Żniwa” to również utwór z gatunku przytłaczająco ciężkich i zarazem bardzo lirycznych.

Trzecia kompozycja, podzielona na dwie części „Book of Hours”, rozpoczyna się motywem klawiszy i melotronu powtarzanym na tle nietypowej w porównaniu z resztą albumu gry perkusisty. Sposób, w jaki stopniowo narasta napięcie w części zatytułowanej „Pendulum Swing” i potem, kiedy wszystkie instrumenty zaczynają wręcz… wściekle ryczeć (to określenie to nie przytyk, a raczej komplement) przywodzi na myśl słynny utwór King Crimson „The Devil’s Triangle”. Swoją drogą „Trójkąt” był niegdyś grany na koncertach przez Anekdoten w skróconej nieco wersji. Druga część „Book of Hours” – „The Book” to już bardziej standardowa dla zespołu mieszanka progresywnych dźwięków z fragmentami ostrzejszymi, jednak za sprawą pojawiającej się co jakiś czas melodii melotronu można poczuć, jak duch albumów takich jak In the Court of the Crimson King czy In the Wake of Poseidon ożywa momentalnie.

Po niespełna minutowej miniaturze zatytułowanej „Raft”, otrzymujemy najkrótszy na płycie, instrumentalny, wzbogacony o dźwięki wiolonczeli „Rubankh”. Oprócz łagodnego wstępu z melotronem utwór ten jest ciężki i szybki, niczym wariacja na temat muzyki hardcore w wykonaniu Anekdoten.

Następny na Nucleus utwór, „Here”, to kontrastująca mocnym uderzeniem z wcześniejszym kawałkiem  ballada z podniosłym refrenem wyśpiewywanym przesmutnym głosem przez Jana Erika Liljeströma, któremu wtóruje wiolonczela, delikatna perkusja oraz klawisze. Może się taka mieszanka podobać. Zwłaszcza komuś, kto interesuje się muzyką, jaką trudnią się członkowie Anekdoten. Ja jednak uważam „Here” za jeden ze słabszych elementów tego zestawienia. Może to ten niepewny, roztrzęsiony śpiew, zbyt „rozjechana” struktura całości, a może po prostu nie chwyta mnie ten kawałek za serce.

W przypadku kolejnego utworu, „This Far from the Sky”, mamy do czynienia z wybitnie crimsonową partią gitary. Dodatkowo gęstość melodii melotronu, jak również ich jakość jest imponująca. Co ciekawe, zawiera on też całkiem udaną próbę nieco mocniejszego śpiewu pana wokalisty.

Kończący album „In Freedom” jest bardzo specyficzny. Jednolity, „jazzujący” rytm, spokojny śpiew i kluczowy udział instrumentów smyczkowych w budowaniu nastroju. Do tego dochodzą fortepianowo brzmiące klawisze i… efekt finalny jest zdecydowanie pozytywny. Jeszcze większe zaskoczenie może wywołać u słuchacza „Luna Surface”, czyli bonusowy utwór z reedycji albumu, która na rynek trafiła w 2004 roku. Pozbawione rytmu i konkretnej melodii, ambientowo-psychodeliczne dźwięki, przywodzące na myśl podróż w niekończącą się otchłań dalekiego kosmosu, ale też… twórczość Jean-Michelle Jarre’a.

Nucleus, mimo wyraźnych podobieństw do debiutu oraz kilku słabszych momentów w postaci np. „Here”, jest pozycją wartościową i godną uwagi. Już na tym wydawnictwie da się zauważyć stopniowe odchodzenie od wypracowanego wcześniej za sprawą Vemod, „karmazynowego” stylu. Nie ulega jednocześnie wątpliwości, że muzyka ta jest w stylu tym właśnie głęboko zakorzeniona. Ale jest też zakorzeniona w Skandynawii i myślę, że połączenie wizji Roberta Frippa oraz całej spuścizny rocka lat 70-tych i pomysłów rodzących się potem w umysłach Szwedów, będzie zyskiwać coraz to nowych i młodszych sympatyków. Kto wie, może nawet takich, którzy czasy powstania King Crimson czy nawet samego Anekdoten będą znać jedynie z opowieści rodziców czy dziadków?

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
Picture theme from Riiva with exclusive licence for ArtRock.pl
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.