ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Gentle Storm, The ─ The Diary w serwisie ArtRock.pl

Gentle Storm, The — The Diary

 
wydawnictwo: InsideOut Music 2015
 
CD1: (Gentle)
1. Endless Sea [5:59]
2. Heart of Amsterdam [6:36]
3. The Greatest Love [4:08]
4. Shores of India [6:40]
5. Cape of Storms [5:28]
6. The Moment [6:08]
7. The Storm [5:56]
8. Eyes of Michiel [3:56]
9. Brightest Light [4:46]
10. New Horizons [5:24]
11. Epilogue: The Final Entry [2:02]

CD2: (Storm)
1. Endless Sea [5:53]
2. Heart of Amsterdam [6:37]
3. The Greatest Love [3:57]
4. Shores of India [6:24]
5. Cape of Storms [5:32]
6. The Moment [6:10]
7. The Storm [5:58]
8. Eyes of Michiel [4:00]
9. Brightest Light [4:54]
10. New Horizons [5:25]
11. Epilogue: The Final Entry [2:03]
 
Całkowity czas: 113:56
skład:
Anneke van Giersbergen - lead and backing vocals
Arjen Anthony Lucassen - electric and acoustic guitars, electric and acoustic bass guitars, keyboards, hammered dulcimer

Additional musicians:
Johan van Stratum - bass
Ed Warby - drums
Rob Snijders - percussion
Joost van den Broek - piano
Ben Mathot - violin
Maaike Peterse - cello
Hinse Mutter - double bass
Jenneke de Jonge - French horn
Jeroen Goossens - wind instruments
Timo Somers - guitar solo
Epic Rock Choir - choir
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 1
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 0
Album jakich wiele, poprawny.
› 0
Niezła płyta, można posłuchać.
› 0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 1
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 5
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 1
Arcydzieło.
› 3

Łącznie 11, ocena: Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
 
 
Ocena: 7 Dobry, zasługujący na uwagę album.
01.05.2015
(Recenzent)

Gentle Storm, The — The Diary

The Gentle Storm to kolejny projekt (który to już?!) wszędobylskiego i zapracowanego holenderskiego multiinstrumentalisty i kompozytora Arjena Anthony’ego Lucassena. Jak na niego to rzecz, przynajmniej z kilku powodów, niecodzienna i zaskakująca. Po pierwsze, artysta powrócił w nim po kilku latach do współpracy ze swoją rodaczką Anneke van Giersbergen, która pojawiła się na albumach Ayreon Into the Electric Castle i 01011001. Po drugie, muzyk odszedł na The Diary, który jest koncept albumem, od ukochanej tematyki scence – fiction, często eksplorowanej na jego płytach. Po trzecie, projekt okazał się dla Arjena na tyle ważny, że postanowił – i to jeszcze przedpremierowo – pokazać się z nim na scenie (fakt, w mocno ascetycznej wersji)! Czyli zrobić coś, za czym szczególnie nie przepada.

No dobra, nie byłoby The Gentle Storm bez Anneke van Giersbergen. To ona wszak odpowiada za warstwę liryczną krążka oraz piękne wokale (dodajmy, że całą muzykę stworzył oczywiście Arjen). Zresztą sam pomysł na The Gentle Storm polega na zestawieniu niejako dwóch pierwiastków: męskiego i żeńskiego. Nie mnie wnikać, kto tu jest gentle, a kto storm, choć znając zamiłowanie Lucassena do folku (to rewir muzyczny, z którego często korzysta) i metalowe korzenie Giersbergen, nie zdziwię się, jeśli tą łagodniejszą duszą będzie tu Lucassen, a burzową Anneke. Ten dualizm widoczny jest też w konstrukcji samego wydawnictwa – dwóch dyskach: gentle i storm, na których pomieszczono te same kompozycje, w innych jednak pod względem ekspresji i warstwy instrumentalnej wersjach.

Zanim jednak o tym, sięgnijmy do wspomnianej już wcześniej warstwy lirycznej. The Diary jest koncept albumem o miłości i rozstaniu w XVII - wiecznych realiach. Opowiada historię holenderskiego żeglarza, który zostawiając żonę wyrusza w trwającą dwa i pół roku podróż. Jedyną nadzieją na przetrwanie ich miłości podczas długiej rozłąki są listy. I one właśnie są podstawą treści kompozycji na tym albumie. Każdy z utworów to oddzielny list, czytany z odnalezionego gdzieś na zakurzonym strychu pamiętnika. Stąd tytuł. To historia przejmująca i smutna, zakończona zresztą śmiercią głównej bohaterki…

Czas na muzykę. Jak wspomniałem wcześniej na wydawnictwo składają się dwa krążki z takim samym zestawem utworów, jednak na pierwszym dysku (gentle) pojawią się kompozycje w wersjach folkowo - akustycznych, zaś na drugim (storm) w pełnym rockowym anturażu, zbliżone stylistycznie do progresywnego metalu symfonicznego. Zacznijmy od tego, że takie dwukrotne wchodzenie do tej samej muzycznej rzeki to koncepcja dosyć ryzykowna. Z drugiej strony artyści nie poszli na łatwiznę. Te same kompozycje różnią się od siebie nie tylko aranżacjami, długością, ale przede wszystkim liniami wokalnymi Anneke, która rejestrowała je osobno dla każdej wersji. Ciekawostką ponadto jest to, że na tym łagodniejszym dysku wykorzystano więcej instrumentów, niż na tym zdecydowanie bardziej rockowym. Mamy zatem między innymi skrzypce, wiolonczele, flety, kontrabas, sitar, bouzouki, waltornię, tablę, surbahar. A i to nie wszystko. Mimo to pierwszy dysk podoba mi się zdecydowanie mniej, choć duet stara się go urozmaicić aranżacyjnym bogactwem, natchnionym śpiewem, klasycznie folkowymi rozwiązaniami (Heart of Amsterdam, Eyes of Michiel), orientalnymi formami (Shores Of India), czy nawet jazzowym klimatem słyszalnym w sekcji rytmicznej (Heart of Amsterdam, Brightest Light).  W dłuższym wymiarze jednak nuży.

Tym bardziej, jeśli zetkniemy się z dyskiem numer dwa, na którym tak naprawdę wychodzi cała atrakcyjność tych kompozycji. Słychać rozmach, energię i naprawdę piękne wokalne harmonie. Jednym słowem jest wreszcie to, co progresywne tygrysy lubią najbardziej: gitarowe sola (Endless Sea), ciężkie metalowe riffy (The Storm), czy apokaliptycznie wręcz brzmiący chór (w tej roli młodziutki Epic Rock Choir). No i są zapamiętywalne, niekiedy urocze tematy melodyczne w Endless Sea, Heart of Amsterdam, The Greatest Love, Shores of India, Cape of Storms, czy New Horizons. A to i tak mój subiektywny wybór, wszak każdy może tu znaleźć tematy bardziej go poruszające.

Nie jest to z pewnością rzecz na miarę najważniejszych dokonań Lucassena, jednak jej rozmach i pietyzm, z jakim ją przygotowano, budzą szacunek. Wydawnictwo godne uwagi.

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.