ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Galahad ─ Solidarity - Live in Konin w serwisie ArtRock.pl

Galahad — Solidarity - Live in Konin

 
wydawnictwo: Oskar 2015
 
CD1:
1. Salvation I – Overture
2. Salvation II – Judgement Day
3. Guardian Angel
4. Empires Never Last
5. Secret Kingdoms...
6. ..And Secret Worlds
7. Singularity

CD2:
8. Beyond the Barbed Wire
9. This Life Could Be My Last
10. Sleepers
11. Guardian Angel – Reprise
12. Painted Lady
13. Seize the Day

DVD:
1. Salvation I – Overture
2. Salvation II – Judgement Day
3. Guardian Angel
4. Empires Never Last
5. Secret Kingdoms...
6. ..And Secret Worlds
7. Singularity
8. Beyond the Barbed Wire
9. This Life Could Be My Last
10. Sleepers
11. Guardian Angel – Reprise
12. Painted Lady
13. Seize the Day
 
skład:
Stuart Nicholson - vocals
Roy Keyworth - guitars
Spencer Luckman - drums
Mark Spencer - bass
Dean Baker - keyboards
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 0
Album jakich wiele, poprawny.
› 1
Niezła płyta, można posłuchać.
› 0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 0
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 0
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 1
Arcydzieło.
› 1

Łącznie 3, ocena: Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
 
 
Ocena: 6 Niezła płyta, można posłuchać.
23.10.2015
(Recenzent)

Galahad — Solidarity - Live in Konin

Smutno mi się trochę robi, gdy oglądając to drugie pełnoprawne DVD Galahadu widzę garstkę publiczności i sporo wolnych czerwonych krzeseł w konińskim Oskardzie, w którym całe to przedsięwzięcie zarejestrowano 26 października 2013 roku. Cóż, takie są już dziś realia - niegdyś wielcy rycerze neoprogresywnego stołu interesują dziś nielicznych. Pozostaje szacunek i sława sprzed lat oraz swoisty kult wśród najwierniejszych fanów…

Wydawnictwo to na swój sposób wpisuje się w powyższe słowa. Nie jest to wielka produkcja, ani pod względem budżetowym, ani pod względem samej realizacji i wyraźnie odstaje od tego typu standardowych albumów. Całość zarejestrowano przy użyciu czterech kamer i zmontowano, przynajmniej pod względem wizyjnym (z dźwiękiem jest jednak lepiej), w dosyć nerwowy sposób. Mnóstwo tu ujęć z „drżącej ręki”, bądź takich, których zazwyczaj się unika – prezentujących sceniczną surowość. Być może niektóre kadry były zamierzone (jak te filmowane zza stojącej pod sceną garstki fanów), nie zmienia to faktu, że wygląda to chwilami mocno bootlegowo. I piszę to, choć wiem, że w realizację tego przedsięwzięcia zaangażowani byli prawdziwi „progresywni pasjonaci”, dla których praca przy tym DVD była bardziej piękną przygodą, niż kolejną robotą.

Prawda jest jednak taka, że pierwsze DVD Galahadu - Resonance - Live in Poland, zarejestrowane również w Polsce w 2006 roku, choć sztampowe, zrealizowane na tę samą modłę co kilkanaście innych w katowickim Teatrze Śląskim, prezentuje się do dziś lepiej. I nie chodzi tu tylko o to, że zabrakło na Solidarity dźwięku 5.1, czy większej ilości dodatków (te faktycznie wyglądają skromnie: dwie galerie zdjęć i krótki film z ujęciami zakulisowymi). Dobrze za to prezentuje się szata graficzna. Dwie płytki CD i jedną DVD spakowano w gustowne pudełko z ciekawą okładką przygotowaną przez Rafała Paluszka.

A sam występ? Pokazuje zespół w bardzo przyzwoitej formie. Galahad promował wtedy swoje dwa, wydane w odstępie zaledwie kilku miesięcy, albumy:  Battle Scars i Beyond The Realms Of Euphoria. Dlatego też kompozycje z tych krążków zdominowały setlistę. Są zatem dwie części Salvation na sam początek, a potem jeszcze - z Beyond The Realms Of Euphoria - Guardian Angel, Secret Kingdoms, ...And Secret Worlds oraz Guardian Angel – Reprise. Z Battle Scars dostajemy Singularity i zagrany na bis energetyczny Size The Day. Z wcześniejszego Empire Never Last jest nagranie tytułowe oraz This Life Could Be My Last. No i jest niezniszczalny Sleepers, jeden z najjaśniejszych fragmentów występu.

Fajne jest to, że materiał ten nie dubluje wcześniejszego, wspomnianego Resonance i tak naprawdę daje dobry obraz ewolucji zespołu w kierunku grania obarczonego dużą dozą nowoczesnej elektroniki. A podczas oglądania samego koncertu jesteśmy świadkami kilku momentów, jak roznegliżowanie się do pasa podczas bisów ekscentrycznego i energicznego basisty Marka Spencera (którego zresztą już w zespole nie ma), owinięcie się w polską flagę Stu Nicholsona, czy wreszcie wykonanie Beyond The Barbed Wire, w którym pojawiły się partie basu nieżyjącego już muzyka Galahadu Neila Peppera.

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2019 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.