ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Vangelis ─ Rosetta w serwisie ArtRock.pl

Vangelis — Rosetta

 
wydawnictwo: Decca Records 2016
 
1. "Origins (Arrival)" 4:22
2. "Starstuff" 5:14
3. "Infinitude" 4:30
4. "Exo Genesis" 3:33
5. "Celestial Whispers" 2:31
6. "Albedo 0.06" 4:45
7. "Sunlight" 4:22
8. "Rosetta" 5:02
9. "Philae's Descent" 3:04
10. "Mission Accomplie (Rosetta's Waltz)" 2:12
11. "Perihelion" 6:35
12. "Elegy" 3:06
13. "Return to the Void" 4:19
 
Całkowity czas: 53:35
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
,0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
,0
Album słaby, nie broni się jako całość.
,0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
,0
Album jakich wiele, poprawny.
,0
Niezła płyta, można posłuchać.
,1
Dobry, zasługujący na uwagę album.
,2
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
,7
Absolutnie wspaniały i porywający album.
,0
Arcydzieło.
,0

Łącznie 10, ocena: Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
 
 
Ocena: 7 Dobry, zasługujący na uwagę album.
27.09.2016
(Recenzent)

Vangelis — Rosetta

Z Grecji na Marsa. A potem do Watykanu.

Odcinek… nie wiem, który wyjdzie, wpisze się na koniec cyklu. Na razie dwudziesty.

Na nową płytę Vangelisa musieliśmy czekać dziewięć lat. Co prawda cztery lata temu ukazała się płyta z muzyką do scenicznej wersji „Rydwanów Ognia”, ale nie był to materiał  całkiem premierowy, poza tym był beznadziejny. Zresztą w tym wieku w ogóle nas wielki Grek specjalnie nie rozpieszczał – płyt niewiele, większość słabych. Ale na „Rosettę” czekałem z dużą niecierpliwością od momentu, kiedy dowiedziałem się, że ma się ukazać. Dosłownie dni odliczałem. Co prawda nic sobie po niej nie obiecywałem, byłem po prostu ciekawy jaka będzie. Jeśli miałaby być kiepska – trudno, bywa.  Jeśli dobra – no to fajnie, następna do kolekcji, mchem na półce porastać nie będzie.

Jak na Vangelisa, „Rosetta” to taki  bardzo solidny średni poziom. Może nie aż tak solidny, jak recenzowanej przeze kilka dni temu „Opera Sauvage”, ale na pewno  ujmy Mistrzowi nie przyniesie. Muzycznie – trochę  jak  na  „Oceanic”, czyli takie trochę słodkie, a z racji kosmicznego klimatu przypomina „Albedo 0.39”. I trzeba przyznać, że ta kosmiczność dobrze równoważy tą pewną słodycz tej muzyki i dzięki temu w całości jest to nieco bardzo wytrawne, powiedzmy półwytrawne.

Do samej muzyki nie można mieć najmniejszych zastrzeżeń – dostajemy dokładnie to, czego po Vangelisie moglibyśmy się spodziewać – kilkanaście fajnych, instrumentalnych numerów, które właściwie są jednym fajnym instrumentalnym numerem podzielonym na kilkanaście części,  trzeba to  traktować jako pewną, muzyczną całość. Ja dostałem praktycznie wszystko to, czego chciałem – dużo syntezatorów, odpowiedni patos, całkiem dobre kompozycje – wszystko tak jak trzeba. Teoretycznie można byłoby pomarudzić – a, mogłoby być lepsze – mogłoby być, tyle, że nie wymagajmy od artysty, który od półwiecza działa w muzyce rozrywkowej, żeby pod sam koniec kariery nagle zapodał jakieś arcydzieło. Teoretycznie jest to możliwe, ale bądźmy realistami. Realnie można było od Vangelisa wymagać dobrej, stylowej płyty – dokładnie takiej jak ta.  

Ocena – tu mam pewną zagwozdkę – no to nie da rady dać temu ośmiu gwiazdek, bo jak na Vangelisa,  na pewno to nie jest bardzo dobra płyta. Gdyby to był ktoś inny, pewnie byłoby osiem, ale noblesse oblige i dlatego będzie  siedem, tyle że z dużym plusem i komentarzem – fajnie, że wreszcie jest coś nowego i dobrego.

A sama Rosetta to sonda kosmiczna Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), której zadaniem było wejście na orbitę wokół jądra komety 67P/Czuriumow-Gierasimienko i osadzenie na jego powierzchni lądownika. Udało się to w listopadzie 2014 roku. Vangelis zawsze lubił kosmiczną tematykę, i nie raz poświęcał jej swoje dzieła – poprzednio była to „Mythodea – Music  for the NASA Mission: 2001 Mars Odyssey”, a jeszcze wcześniej „Albedo 0.39”.

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.