ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Dylan, Bob ─ Bringing It All Back Home w serwisie ArtRock.pl

Dylan, Bob — Bringing It All Back Home

 
wydawnictwo: Columbia 1965
 
Subterranean Homesick Blues
She Belongs to Me
Maggie's Farm
Love Minus Zero/No Limit
Outlaw Blues
On The Road Again
Bob Dylan's 115th Dream
Mr. Tambourine Man
Gates of Eden
It's Alright, Ma (I'm Only Bleeding)
It's All Over Now, Baby Blue
 
Całkowity czas: 47:21
skład:
Bob Dylan – guitar, harmonica, keyboards, vocals
Additional musicians:
Steve Boone – bass guitar; Al Gorgoni – guitar; Bobby Gregg – drums; Paul Griffin – piano, keyboards; John P. Hammond – guitar; Bruce Langhorne – guitar; Bill Lee – bass guitar( 11 tr.); Joseph Macho, Jr. – bass guitar; Frank Owens – piano; Kenny Rankin – guitar; John B. Sebastian – bass guitar; Daniel Kramer – photography; Tom Wilson – production
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 0
Album jakich wiele, poprawny.
› 0
Niezła płyta, można posłuchać.
› 0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 0
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 2
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 6
Arcydzieło.
› 2

Łącznie 10, ocena: Absolutnie wspaniały i porywający album.
 
 
Ocena: * Bez oceny
29.05.2018
(Recenzent)

Dylan, Bob — Bringing It All Back Home

W czerwcu 1964 roku Dylan nagrał piosenkę, która zmieniła oblicze muzyki folkowej: „Mr.Tambourine Man”. „Hej Panie z Tamburynem zagraj mi piosenkę/Nie chcę spać nie mam dokąd już wędrować/Hej Panie z Tamburynem zagraj mi piosenkę/W brzmiąco drżącym ranku pójdę wprost za Tobą”.  Dylan przyswoiwszy sobie tradycyjne środki wyrazu związane z folkiem i bluesem poczuł, że warto byłoby doprowadzić do ich połączenia. A sytuacja na rynku muzycznym sprzyjała temu. W lutym 1964 roku przez Amerykę przeszła nowa fala muzyki pop z drugiej strony oceanu na czele której stali The Beatles. Dylan pierwszy raz uświadomił sobie możliwość połączenia rocka z folkiem, kiedy usłyszał „House Of The Rising Sun” w wykonaniu The Animals. Eric Burdon:”Było zdaje się tak. Bob jechał wraz z Baez do San Francisco z Nowego Orleanu gdy zapowiedziano w radiu nasze nagranie. Wysłuchał go, zatrzymał samochód, obleciał wóz pięć razy, walnął głową w zderzak i zaczął skakać wykrzykując: „To jest wspaniałe! To jest wspaniałe!”.

W gruncie rzeczy Dylan nie zamierzał wydawać całkowicie elektrycznego nowego albumu. Ponieważ piosenki, które dotąd wykonywał na swoich akustycznych koncertach, nie nadawały się do elektrycznych aranżacji, postanowił, że jedna strona płyty będzie akustyczna, żeby zrównoważyć stronę z aranżacjami elektrycznymi. Tom Wilson, producent jego nagrań, zaczął szukać muzyków, którzy mogliby pracować z Dylanem. Była to grupa doświadczonych muzyków sesyjnych, wśród których znaleźli się basista John Sebastian, mający wkrótce założyć Lovin’  Spoonful, perkusista Bobby Gregg oraz John Hammond Junior, syn dawnego producenta Dylana, grający na gitarze akustycznej. Nagrań dokonywano  bez specjalnych trudności. Pracując przez cały dzień i część nocy Dylan ukończył płytę na trzech sesjach, w ciągu dwóch dni. Było to duże osiągnięcie, jeśli zważyć, że nie miał doświadczenia w nagrywaniu z zespołem. Daniel Kramer:”Od samego początku było jasne, że dzieje się coś wspaniałego i w większości działo się to spontanicznie. Kiedy z głośników zabrzmiał playback do „Maggie’s Farm”, wszyscy byliśmy dumni. Nie było dwóch zdań – ta  piosenka miała swing, była pełna radości, miała dobrą muzykę, a przede wszystkim – to  był Dylan”.

Piąty album Boba Dylana ukazał się w marcu 1965 roku i został zatytułowany „Bringing It All Back Home”. Wypełnia go jedenaście piosenek, z czego na stronie pierwszej mamy siedem utworów zagranych z sekcją elektryczną a na drugiej cztery tematy podane w aranżacji akustycznej. Wspaniale zaczyna się płyta, no, lepiej być nie mogło.

„Subterranean Homesick Blues” – słyszałem, że nazwana jest jedną z pierwszych rapowych piosenek, a przynajmniej jej prekursorem. W rzeczywistości przechwytuje ten fajny efekt rytmicznej rozmowy i szybkich rymów przepływających przez szybko podany rytm. Tekst jest oczywiście bardzo abstrakcyjny: ”Johny w suterenie miesza lekarstwo/Ja na ulicy rozmyślam o władzy/Człowiek z orderem na wojskowej pelerynie wyrzucony z pracy/ Męczy go paskudny kaszel, chce by wypłacono mu należność”. Wspomniana „Maggie’s Farm” zgrabnie zagrana w konwencji rhythm and bluesowej to piosenka, która mówi o pracy na farmie pełnej ucisku. Podoba mi się jak melodia współgra z gorzkim tonem wypowiedzi Dylana. Sposób w jaki kończy każdą zwrotkę, naprawdę oddaje postawę niezadowolonego i znużonego. „Nie będę już więcej pracował na farmie Maggie/Budzę się rano, składam ręce do modlitwy o deszcz/Głowę pełna mam szaleńczych myśli/To wstyd w jaki sposób ona zmusza mnie bym szorował podłogi/Nie będę już więcej pracował na farmie Maggie”. Kolejne trzy utwory połączone ze sobą tworzą wspaniałą atmosferę dla całości. „Love Minus Zero” jest piękna i nastrojowa, „Outlaw Blues” to głośny i chrupiący blues a „On the Road Again” łączy dwa poprzednie elementy. Pełna aluzji i satyry historia odkrycia Ameryki, wykpiwająca amerykański sen to ponad sześciominutowy utwór „Bob Dylan’s 115th Dream”.

Tekst jest wręcz zabawny a ostatnie wersy znamienne: ”Ostatnia wieść jaką miałem od Araba to ta, że utknął na wielorybie/który był żoną zastępcy szeryfa w tamtejszym więzieniu/Lecz najzabawniejsza rzecz zdarzyła się  gdy opuszczałem zatokę/Ujrzałem trzy statki płynące w moją stronę/Spytałem kapitana o nazwisko i jak to się stało, że prowadzi ciężarówkę/Odpowiedział, że nazywa się Kolumb, życzyłem mu więc powodzenia”.

Utwory nagrane w aranżacjach akustycznych a wypełniające drugą część płyty, są po prostu wyśmienite. „Mr.Tambourine Man” to melancholijna i emocjonalna z pięknym liryzmem i lotną gitarą piosenka. „Gates of Eden” to najcudniejsza surrealistyczna pieśń religijna: „Anielski kowboj cwałuje na czterometrowej chmurze/Ze świecą płonącą jak słonce, choć blask ten przenika ciemnością/Wszędzie oprócz miejsc pod drzewami Edenu”. „It’s Alright Ma, I’m only Bleeding” to gryząca satyra, lekcja życia, najwyższy hymn porażki, pesymizmu i rozpaczy napisany przez Dylana. Płytę kończy jeden z najczęściej coverowanych utworów w historii muzyki, „It’s All Over Now, Baby Blue”. To uderzającą emocjonalna ballada, która mnie… urzeka. Piąty album Dylana jest jedną z najczęściej słuchanym przeze mnie jego płyt, tuż obok dwóch kolejnych stanowiących swoistą trylogię wielkich płyt Mistrza.

A piosenka „Mr. Tambourine Man” została nagrana przez zespół The Byrds na początku 1965 roku w aranżacji, która zapoczątkowała nowy styl w muzyce, zwany do dziś folk rockiem.

 

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2018 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.