ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Colin Bass/Daniel Biro ─ Still w serwisie ArtRock.pl

Colin Bass/Daniel Biro — Still

 
wydawnictwo: Sargasso 2020
dystrybucja: Oskar
 
1. Still Life 1 [4:04]
2. Summer [5:59]
3. Still Life 2 [1:00]
4. Old Europe [5:59]
5. Once Was A Time [4:27]
6. Faces [4:22]
7. The Man Who Never Was [7:41]
8. Heaven [7:00]
9. Still Life 3 [1:16]
10. Hands [5:58]
11. Still 6:17
 
skład:
Daniel Biro - Keyboards
Colin Bass - Vocals, Bass, Piano
Joonas Widenius - Acoustic Guitar (4, 10)
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
Album słaby, nie broni się jako całość.
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
Album jakich wiele, poprawny.
Niezła płyta, można posłuchać.
Dobry, zasługujący na uwagę album.
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
Absolutnie wspaniały i porywający album.
Arcydzieło.

Łącznie , ocena:
 
 
Ocena: 7 Dobry, zasługujący na uwagę album.
17.07.2020
(Recenzent)

Colin Bass/Daniel Biro — Still

Z dwóch autorów niniejszego albumu naszym czytelnikom praktycznie nie trzeba przedstawiać Colina Bassa. Wszak to doskonale znany wszystkim basista i wokalista legendarnego Camela, ale też twórca wielu solowych płyt wydawanych pod swoim nazwiskiem lub jako Sabah Habas Mustapha. Muzyk wielokrotnie bywał w Polsce, współpracował i nagrywał z polskimi muzykami (np. świetny i ceniony album An Outcast of the Islands).

Zdecydowanie mniej wiemy o drugiej połowie duetu firmującego Still, a szkoda, bo jak się okazuje to prawdziwy „człowiek – instytucja”. Daniel Biro, bo o nim mowa, urodził się w 1963 roku w Johannesburgu, choć wychowywał najpierw we Włoszech, a następnie we Francji. W 1985 r. przeniósł się do Londynu, gdzie mieszka do dzisiaj. W wieku 12 lat dostał swój pierwszy analogowy syntezator i można powiedzieć, że od tego czasu jest uzależniony od wszelkich instrumentów elektronicznych. Po przeprowadzce do Londynu koncertował z takimi zespołami jak The Truth, czy Big Bam Boo. W 1993 roku założył wytwórnię Sargasso, która wydaje i promuje muzykę eksperymentalną. Niedawno utworzył także firmę produkującą muzykę dla mediów Ambient Arts Agency. Współpracował z choreografami tańca współczesnego i twórcami filmowymi. Wydał ponad 12 albumów jako artysta solowy i z zespołami Mysteries of the Revolution oraz Echo Engine, z którymi zresztą regularnie występuje.

Okazuje się, że znajomość obu panów ma bardzo odległe korzenie i sięga 1977 roku, kiedy to Biro, jeszcze jako nastolatek, brał udział w letnim seminarium muzycznym w alpejskim kurorcie Les Arcs prowadzonym przez amerykańskiego kompozytora i multiinstrumentalistę Jima Cuomo (tak przy okazji - Still jest poświęcony jego pamięci). Wówczas to w składzie grupy Cuomo,  The Casual, na basie grał Colin Bass, który właśnie opuścił Steve Hillage Band i lada chwila miał dołączyć do Camela. Od tego momentu zawiązała się muzyczna przyjaźń obu panów. W 2014 roku muzycy zaczęli  omawiać pomysł pracy nad wspólnym albumem, by ostatecznie, działając zdalnie (Biro w Londynie, Bass w walijskiej Snowdonii), zmaterializować pomysł w tym roku.

Still to niespełna godzina muzyki i jedenaście kompozycji, których autorstwem panowie podzielili się niemalże po równo. Kompozycji bardzo ascetycznych i minimalistycznych. Zaaranżowanych praktycznie na wokal Colina, jego gitarę basową oraz instrumenty klawiszowe, za które odpowiada Biro.

Można powiedzieć, że to album zdominowany w swoim pomyśle muzycznym przez Biro. Dlaczego? Bo jednak większość kompozycji ma minimalistyczny, bardzo ambientowy charakter. W utworach nie ma rytmu (drobnymi wyjątkami są Old Europe i Heaven). Dominuje ilustracyjność i przestrzeń kształtowana przez elektroniczne tła. Z drugiej strony wyrazisty bas i wyciszony wokal Bassa też robią swoje. Zresztą, gdy spojrzymy na ostatnie solowe albumy basisty Camela zauważymy, że także i on zmierzał na nich do subtelności, melancholii i muzycznej delikatności. Wystarczy zresztą wrócić do At Wild End, aby się o tym przekonać.

Nie jest to oczywiście łatwa muzyka, na każdą okazję. Raczej do słuchania w odosobnieniu, w ciemności, bardziej w jesienno – zimowe wieczory. Wtedy z pewnością odda swój niemały potencjał.

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
Picture theme from Riiva with exclusive licence for ArtRock.pl
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.