ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Dead Can Dance ─ Dionysus w serwisie ArtRock.pl

Dead Can Dance — Dionysus

 
wydawnictwo: PIAS 2018
dystrybucja: Mystic
 
1. ACT I : Sea Borne - Liberator of Minds - Dance of the Bacchantes (16:38)
2. ACT II : The Mountain - The Invocation - The Forest - Psychopomp (19:26)
 
Całkowity czas: 36:06
skład:
Brendan Perry
Lisa Gerrard
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 1
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 3
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 4
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 2
Album jakich wiele, poprawny.
› 1
Niezła płyta, można posłuchać.
› 2
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 5
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 20
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 10
Arcydzieło.
› 2

Łącznie 50, ocena: Dobry, zasługujący na uwagę album.
 
 
Ocena: 2 Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
18.11.2018
(Recenzent)

Dead Can Dance — Dionysus

Jeszcze nie wiem, co będzie moją płytą roku, ale sprawę rozczarowania roku już mam chyba załatwioną.

Już track-lista  wzbudziła mój pewien niepokój, bo tylko dwa dłuższe utwory, a do tego Agnieszka słyszała fragment w Trójce i stwierdziła, że nie powala. No  i jest słabo. Tak  słabo, że trudno mi było dosłuchać tego do końca – nosz  kiedy to się skończy! A to tylko trzydzieści sześć minut. Te dwa utwory to właściwie siedem, tylko, że połączonych ze sobą w dwie dłuższe części (Act I i II) – właściwie muzycznie dosyć różne utwory, mające ze sobą tyle wspólnego, że utrzymane są w nieco podobnym klimacie i mniej więcej wszystkie są tak samo marne. Po kilkudziesięciu sekundach "Sea Borne" powiedziałem, że dobrze się zaczyna, ale jeśli tak będzie przez całą płytę, to będzie źle. Niestety tak było. "Sea Borne" jest idealnym wstępem, ale potem powinno się coś zacząć dziać. A nie dzieje się, bo mamy jeszcze sześć numerów o podobnym, głównie  ilustracyjnym charakterze. Nie jest to nic specjalnie szczególnego na płytach Dead Can Dance, ale zwykle takie utwory były czymś w rodzaju interludiów, między czymś bardziej konkretnym, a nie jako treść sama w sobie. Ale i też, jak sobie przypominam, takie rzeczy potrafiły być dużo lepsze.

Na pewno nie takiej muzyki oczekiwaliśmy od DCD. Jeżeli tak sobie przypomnimy wszystkie poprzednie płyty duetu, to musimy przyznać, że zauroczyli nas przede wszystkim pięknymi melodiami – każdy  z fanów może z marszu  wymienić pewnie z dziesięć takich, które szczególnie mu w pamięć zapadły i to nie tylko z tych najwcześniejszych płyt, ale nawet "Anastasis" miało wspaniałe momenty. Czy na "Dionysusie" znajdziemy  takie utwory? Nie bardzo. Chociażby dlatego, że to jednak inna płyta, programowo inna – nastawiona bardziej na nastrój, klimat. Teraz można się by było zastanowić, a dlaczego pewna zmiana, nawet nie stylu, tylko konwencji, ma być powodem do czepiania się zespołu? Teoretycznie nie powinna – oni są artyści, oni robią co chcą, wcale nie muszą dopasowywać się do swojej publiczności. Ale muszą ich do takich zmian  przekonać. Jeżeli nie przekonają – to  jest kilka możliwości – albo  fani nie nadążają za zespołem, co chyba tutaj nie jest możliwe, bo jednak zwolennicy DCD raczej mają otwarte mózgi, albo zespół popełnił błąd. W tym przypadku zakładałbym jednak tę drugą wersję. "Dionysus" zawiera głównie muzykę o charakterze, powiedziałbym, ilustracyjnym, która by się pewnie i sprawdzała jako część większej całości artystycznej – filmu, spektaklu teatralnego, czy czegoś podobnego. Saute się po prostu nie broni. Nie ma czym. A te ze dwa „piosenkowe” fragmenty też głowy nie urywają, są najwyżej takie sobie. Zespół popełnił błąd skupiając się tylko na takiej muzyce, do tego, jak już wspomniałem, która nawet w tej swojej kategorii specjalnie udana nie jest. Dlatego całość jest po prostu nudnawa.  

Z tego co się orientuję, nie jestem zbyt odosobniony w swojej ocenie „Dionysusa” – większości moich znajomych, którzy Dead Can Dance lubią,  ta płyta się nie podoba. Tylko jedna osoba zgłosiła votum separatum. A na to, że ma pochlebne recenzje w radiu, czy tzw. prasie fachowej – bym uwagi nie zwracał – tam to tylko promocja, a nie rzetelność.

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2018 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.