ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Wrong Object, The ─ Into the Herd w serwisie ArtRock.pl

Wrong Object, The — Into the Herd

 
wydawnictwo: MoonJune Records 2019
 
1. Into The Herd (4:11)
2. A Mercy (4:55)
3. Rumble Buzz (7:10)
4. Another Thing (6:52)
5. Filmic (5:34)
6. Mango Juice (8:58)
7. Many Lives (6:09)
8. Ship Of Fools (6:39)
9. Psithurism (3:42)
 
Całkowity czas: 54:24
skład:
Michel Delville - gitara elektryczna, Roland GR-09
Antoine Guenet - klawisze
Marti Melia - saksofony (bas & tenor), klarnet
Francois Lourtie - saksofony (tenor & sopran)
Pierre Mottet - bas
Laurent Delchambre - instrumenty perkusyjne, sample
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
Album słaby, nie broni się jako całość.
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
Album jakich wiele, poprawny.
Niezła płyta, można posłuchać.
Dobry, zasługujący na uwagę album.
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
Absolutnie wspaniały i porywający album.
Arcydzieło.

Łącznie , ocena:
 
 
Ocena: 8 Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
03.04.2019
(Recenzent)

Wrong Object, The — Into the Herd

Michel Delville, lider belgijskiej formacji jazz-rockowej The Wrong Object, wydał w ostatnich trzech miesiącach aż trzy płyty długogrające. Prawdziwy artysta na schwał.

Otóż w 25. rocznicę śmierci Franka Zappy ukazała się Zappa Jawaka, będąca hołdem Delville’a dla cenionej przez niego eklektycznej twórczości urodzonego w Baltimore muzyka i prześmiewcy. ZJ jest drugim tego typu aktem muzycznym w karierze gitarzysty z Liège. Pierwszym był wydany dwa lata temu pod nazwą Machine Mass Plays Hendrix album, jak sam jego tytuł wskazuje, poświęcony gitarowemu atlecie z Seattle. Jak PH zawierał wyłącznie instrumentalne interpretacje nagrań amerykańskiego mistrza gitary, które dalekie były od swych pierwowzorów, tak ZJ nie uwzględniał otwartej formy, gdzie improwizacja może trwać w nieskończoność, odbiegając swobodnie od tematu i zacierając przy tym skutecznie linię melodyczną utworów [1]. ZJ czaruje nas instrumentalno-wokalnymi popisami piątki z The Wrong Object, którzy postanowili odstąpić od naśladowania bełkotliwej maniery wokalnej mistrza absurdu i postawili na wyrazistość i krzykliwość w sumie przeciętnych głosów Francois Lourtiego i Antoine’a Gueneta.

Słuchając reinterpretacji wyjątków z przepastnej twórczości założyciela Mothers of Invention, odnoszę wrażenie, iż Delville urodził się po to, by na co dzień grać Zappę. Wszak i niedawno wydany Into the Herd oprócz kanterberyjskich wpływów muzycznych zdradza właśnie fascynację Delville’a Zappą. Drugi na tej płycie utwór, A Mercy, sprawnie odbija piłeczkę pingpongową od przeciwnika, któremu na imię Frank. Z kolei Frank Nuts to tytuł trzeciego numeru z poprzedniej znakomitej płyty kwintetu After the Exhibition. Tyle na temat Zappy u Belgów.

W twórczości TWO znajdziemy też inspiracje międzynarodowym Gongiem, bristolskim jazz-rockowym kwartetem Get the Blessing, czy niemieckim jazz-metalowym Panzerballet. Otwierający krążek Into the Herd tytułowy kawałek nosi ślady inspiracji poszarpaną muzyką ww. monachijskiego kwintetu oraz tradycyjną synkopą, jaką znajdziemy zarówno w standardowym jazzie, jak i współczesnym metalu ekstremalnym spod znaku Meshuggah. Karmazynowy Rumble Buzz podąża tą obraną jeszcze w 2013 przez TWO ścieżką, usypaną z tuzina cudzych pomysłów i zmyślnie sprofilowaną na nowo, w sposób podobny do tego, jak rewitalizuje się parkowe alejki, wysadzając je nie dojrzałym starodrzewem, a młodymi owocowymi sadzonkami. Delville tchnął ducha młodości i nowości w muzykę kwintetu, co poskutkowało oszlifowaniem jego kanterberyjskiego brzmienia, włączeniem weń śmiałych nowinek aranżacyjnych oraz stworzeniem wrażenia większej spójności i zgrania niż na poprzedniczce (After the Exhibition z 2013). Takie utwory, jak choćby Another Thing, Mango Juice, Many Lives przyozdobiono efektownymi partiami klawiszy, których jest tyle we współczesnym rocku progresywnym, co brudu pod paznokciem u dandysa. Zajmujące od zawsze pierwszoplanowe miejsce w muzyce Belgów ciekawe, melodyjne sola saksofonowe wciąż są w niej obecne. Te najpiękniejsze znajdziemy w dwóch kompozycjach Delville’a, Another Thing i Filmic, oraz Mango Juice Delchambre’a. W ostatniej z wymienionych dochodzi do popisowej potyczki saksofonów – sopranu i tenora – utrzymanej w klinicznym Coltrane’owskim zgiełku. Z kolei ostatni na płycie Psithurism chełpi się syntezatorowym solem, przywołującym na myśl poczynania artystyczne Roberta Frippa z jaszczurzego okresu King Crimson.

Into the Herd jest zdecydowanie najciekawszym zbiorem nagrań, jakie wyszły spod palców gitarzysty od czasu brawurowego After the Exhibition. W pewnym sensie zresztą dystansuje się od niego i stwarza wrażenie absolutnej nowości.

Niemal wraz z ukazaniem się Into the Herd online, pojawiła się na rynku wydawniczym płyta nowego projektu Belga The Gödel Codex sygnowana tytułem Oak. W skład grającego ambitny, eksperymentalny pop bandu – z licznymi odniesieniami do tzw. Canterbury scene, indie-rockowego Low, holenderskiego shoegaze’u Beequeen, Jima O’Rourke’a, Davida Sylviana czy efemerycznego tria Stimulus – obok Delville’a (The Wrong Object, Machine Mass, Doubt) wchodzą: Antoine Guenet (The Wrong Object), Etienne Plumer (Rêve d’Elephant, Animus Anima) oraz wyborowy noise-maker Christophe Bailleau.

Po zwięzłym rytmicznym Oak rozbrzmiewają nagle w The Needle’s Eye Delville’a znajome echa piosenek kanterberyjskich Roberta Wyatta (por. Soft Machine 2). Następna na płycie oniryczna ballada One Last Sound przywołuje na myśl stojącego przed mikrofonem z gitarą na kameralnej scenie i zawodzącego doń żałośnie Alana Sparhawka z amerykańskiej grupy folkowej Low. Oak zasadniczo przeplata błyskotliwe pop songi z niespokojnymi, posępnymi pomysłami z pogranicza rozrywki i awangardy Bailleau. Gdyby na przykład okrasić finałowy Lux 4 zimno-falowym głosem Victora Crowa, lidera brytyjskiej formacji Stimulus, mielibyśmy kolejny skok w bok popełniony na łonie sztuki.

Oak próbuje zapuścić korzenie w urodzajnej ziemi i przygotować grunt pod mające w niedalekiej przyszłości zakiełkować potencjalne przedsięwzięcia artystyczne kwartetu. Oak wprawdzie nie przypomina rozłożystego dębu Bartek, lecz jest dopiero pracującym na swoje imię podrostem, który skądinąd imponuje dużą biegłością i bezszelestną lekkością, z jaką porusza się po świecie muzyki rozrywkowej. Koniec końców Delville dostarczył skażonym wielkomiejskim hałasem uszom melomanów pożywki artystycznej, odpłacając im z nawiązką ostatnie pięć lat swojego niemal głuchego milczenia, przerwanego jedynie raz w połowie 2017 roku wydawnictwem Machine Mass Plays Hendrix.

[1] Leopold Tyrmand, U brzegów jazzu, Poznań 1992, s.15.

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2019 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.