ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Marillion ─ Less Is More w serwisie ArtRock.pl

Marillion — Less Is More

 
wydawnictwo: Intact Records 2009
 
1. Go [4:59]
2. Interior Lulu [7:32]
3. Out of This World [5:07]
4. Wrapped Up In Time [3:40]
5. The Space [4:51]
6. Hard As Love [4:58]
7. Quartz [5:48]
8. If My Heart Were A Ball [5:11]
9. It's Not Your Fault [3:32]
10. Memory of Water [2:37]
11. This Is The 21st Century [5:40]
12. Canibal Surf Babe [3:27] (hidden track)
 
skład:
Steve Hogarth – v / Steve Rothery – g / Ian Mosley – dr / Mark Kelly – k / Pete Trewavas – b
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 5
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 1
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 1
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 2
Album jakich wiele, poprawny.
› 1
Niezła płyta, można posłuchać.
› 5
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 3
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 11
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 9
Arcydzieło.
› 17

Łącznie 55, ocena: Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
 
 
Recenzja nadesłana przez czytelnika.
Ocena: 8 Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
24.10.2009
(Gość)

Marillion — Less Is More

Cóż tym razem wykombinowali panowie z Marillion? Wzięli 12 numerów z płyt "Brave", "Seasons End", "Anoraknophobia", "marillion.com" i "Marbles" i nagrali je ponownie, jednak tym razem w wersjach akustycznych. Niby nic, a jednak, jak się okazało, cieszy.

To, co łączy wszystkie piosenki na tej płycie, to po prostu pięknie melancholijny urok. Fakt, w większości to melancholia dość prostolinijna, ale to charakterystyczne dla tego typu wydawnictw, których zwolennikiem zdecydowanie nie jestem. Co by jednak nie marudzić, jesień już trwa w najlepsze, coraz bliżej zima, a te akustyczne wersje zdają się być idealną propozycją na spędzenie paru długich wieczorów. Rzecz jasna, to byłby raczej wieczór przy kawie, niż przy piwie, ale jak sądzę, nie byłby to czas stracony. Zanurzyć się czasem w marzeniach – fajna sprawa, a „Less Is More” jak najbardziej temu sprzyja. Są jednak także momenty, kiedy robi się weselej, a na końcu wręcz skocznie. Miłe urozmaicenie, bo oprócz tego to jednak bardziej, no może nie monotonny, ale troszeczkę przymulający krążek.

Na tle innych kawałków wyróżnia się „The Space”, ze świetną grą klawiszy i fantastyczną melodią zwrotki, stwarzający sprzyjający rozmyślaniom klimat. Później kolejny dobry numer, „Hard As Love”, który zdaje się być najbardziej popowy ze wszystkich na „Less Is More”. Nie zmienia to jednak faktu, że czarujący refren ogarnia słuchacza niesamowitym wprost ciepłem. W uszy od razu rzuca się także „If My Heart Was A Ball”, gdzie Steve śpiewa bez wątpienia uroczym, ale chyba nie do końca do mnie trafiającym falsetem. No, jestem w stanie wręcz powiedzieć, że pomimo swoistej przebojowości, kawałek w gruncie rzeczy drażni. Zapomniałbym już prawie o hipnotyzującym „The Quartz”, zagranym w starym dobrym stylu, momentami nawet nieco jazzująco. No i oczywiście najlepsze na tym krążku, a więc, hi hi, ostatni, „ukryty kawałek”. Żywy, pełen energii i radości, zdecydowanie umila ponad 50 minut praktycznie ciągłej nostalgii. Reszta piosenek w zasadzie może zlać się w jedno, szczególnie, że są to głównie ballady oparte na pianinie i/lub gitarze, jedynie od czasu do czasu ozdabiane niezłymi ciepłymi solówkami.

Chociaż to wydawnictwo w zasadzie niczym się nie wyróżnia na tle wielu jemu podobnych, to posiada swoistą magię, która daje o sobie znać podczas słuchania. Nie ma tutaj fajerwerków; myślę, że poniekąd o to chodziło, żeby ta muzyka stała się bardziej pierwotna, a przez to bardziej osobista. Obrana momentami do podstawowych struktur, potrafi chyba bardziej wciągnąć niż gdyby była nafaszerowana ozdobnikami. Fakt, czasem może troszkę przynudza, ale jakoś tak… jakby marzycielsko. Marillion, chociaż nic nowego nie stworzyli, pokazali, że nadal wiedzą, jak zaintrygować muzyką. Kurczę, momentami dosłownie miałem ciarki, jak słuchałem tego krążka. Można wręcz odnieść wrażenie, że ta muzyka otacza, dosłownie pochłania, otula swoim klimatem i czarem. A to piękne uczucie, doprawdy.
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.