ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Sax Ruins ─ Yawiquo  w serwisie ArtRock.pl

Sax Ruins — Yawiquo

 
wydawnictwo: Ipecac Recordings 2009
 
1. Korromda Peimm (2:18)
2. Zurna Taksim (0:35)
3. Hyderomastgroningem (1:22)
4. Cherudmuntzail (3:38)
5. Snare (1:16)
6. Pallaschtom (2:15)
7. Zworrisdeh (5:24)
8. Komnigriss (2:00)
9. Nivaftopofts (1:13)
10. Gravestone (3:18)
11. Znohjmo (2:51)
12. Jallamjikko (1:41) 13. Bupphairodazz (3:54)
14. Epigonen (1:43)
15. Pig Brag Clack (2:21)
16. Djubatczegromm (2:06)
17. Yawiquo (6:42)
 
skład:
Tatsuya Yoshida – drums / Ryoko Ono – saxophone flute
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
Album słaby, nie broni się jako całość.
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
Album jakich wiele, poprawny.
Niezła płyta, można posłuchać.
Dobry, zasługujący na uwagę album.
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
Absolutnie wspaniały i porywający album.
Arcydzieło.

Łącznie , ocena:
 
 
Ocena: 6 Niezła płyta, można posłuchać.
26.01.2010
(Recenzent)

Sax Ruins — Yawiquo

W ostatniej dekadzie ubiegłego stulecia japońska scena avant-rockowa wydała na świat dziesiątki zespołów i płyt, które na trwałe wpisały się w kanon muzyki progresywnej (z dopiskiem: ekstremalnej). O ile trend ten utrzymywał się także na początku pierwszej dekady obecnego stulecia, o tyle w ostatnich latach bardzo rzadko trafiam na płyty z Kraju Wschodzącego Słońca, które dostarczałyby muzycznych olśnień. Najważniejsi animatorzy tamtejszej sceny wciąż wykazują się frenetyczną wręcz aktywnością, jednakże niezliczone projekty tworzone przez kolejne konfiguracje tych samych muzyków coraz rzadziej potrafią czymś zaskoczyć. Trafnym przykładem na potwierdzenie tej reguły jest Tatsuya Yoshida. Znakomity perkusista i kompozytor, znany ze swojego „wyczynowego” stylu gry w takich grupach, jak Ruins czy Koenji Hyakkei, ostatnimi czasy masowo wydaje duety z innymi japońskimi muzykami (m.in. Kazuhisa Uchihashi – trzy płyty; Keiji Haino – dwie płyty, Tsuneo Imahori – dwie płyty, oraz po jednej z Eiko Ishibashi i Piotrem Zabrodzkim), do bólu eksploatując wypracowane wcześniej formuły grania. W nurt ten wpisuje się także recenzowany album, dostarczający kolejnej wariacji wokół twórczości jednej ze sztandarowych formacji japońskiego perkusisty.

Nazwa grupy mówi właściwie wszystko. Materiał Ruins, wybrany przekrojowo z różnych okresów działalności grupy, zaaranżowano na potrzeby instrumentów dętych: saksofonu altowego i fletu, które zastąpiły w zespole partie basu. Yoshidzie towarzyszy mało znana artystka, Ryoko Ono, która wcześniej współpracowała już z Acid Mothers Temple, ale udziela się głównie na lokalnej scenie, grając dość szerokie spektrum gatunków: od jazzu, przez rock i funk, po hip-hop. Nieortodoksyjne podejście do saksofonu słychać także na "Yawiquo", gdzie różne ścieżki instrumentów dętych są nałożone na siebie tak, że łatwo odnieść wrażenie obcowania z brzmieniem małej orkiestry a nie duetu. Dzięki temu saksofon Ono nie tylko akompaniuje maniakalnej grze Yoshidy, ale od czasu do czasu może eksplodować krótkimi solówkami, którymi ubarwia wszystkie te nieparzyste podziały, szaleńcze zmiany tempa i karkołomne aranżacje rytmiczne. Otrzymujemy więc charakterystyczną muzykę z kompleksem ADHD, która silnie zakorzeniona jest w poetyce Ruins, choć zdradza też powinowactwo z brzmieniem grup pokroju Zu czy Naked City.

Materiał zawarty na "Yawiquo" wydaje się jednak przystępniejszy od dorobku wymienionych tu zespołów, w tym także od regularnego wcielenia Ruins. Brzmienie saksofonu wypada nieco łagodniej, a pomysłowe aranżacje Ono wnoszą wartość dodaną do efektu końcowego. Choć dzieje się dużo, nuty zdają się gonić jedna drugą, a napięcie nie siada ani na moment, płyta nie powoduje wrażenia nadmiaru czy przesytu. Całości słucha się dobrze i miłośnikom tego typu grania na pewno dostarczy kilku pozytywnych wrażeń, jednak efekt końcowy jest na tyle przewidywalny, że olśnienia raczej nie przyniesie.

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.