ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Nick Cave And The Bad Seeds ─ The Firstborn Is Dead w serwisie ArtRock.pl

Nick Cave And The Bad Seeds — The Firstborn Is Dead

 
wydawnictwo: Mute Records 1985
 
1. Tupelo (Adamson, Harvey, Cave) [07:17]
2. Say Goodbye To The Little Girl Tree (Harvey, Cave) [05:10]
3. Train Long-Suffering (Cave) [03:49]
4. Black Crow King (Bargeld, Cave) [05:05]
5. Knockin' On Joe (Cave) [07:38]
6. Wanted Man (Dylan, Cash, Cave) [05:27]
7. Blind Lemon Jefferson (Adamson, Bargeld, Harvey, Cave) [06:10]
8. The Six Strings That Drew Blood (Cave, Howard) [04:50]
9. Tupelo (Single Version) (Adamson, Harvey, Cave) [05:01]
 
Całkowity czas: 50:28
skład:
Nick Cave – Vocals, Harmonica. Barry Adamson – Bass, Guitar, Organ, Drums, Backing Vocals. Blixa Bargeld – Guitar, Slide Guitar, Piano, Backing Vocals. Mick Harvey – Drums, Piano, Guitar, Organ, Bass, Backing Vocals.
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 3
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 0
Album jakich wiele, poprawny.
› 0
Niezła płyta, można posłuchać.
› 0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 0
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 0
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 0
Arcydzieło.
› 11

Łącznie 14, ocena: Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
 
 
Ocena: 8++ Arcydzieło.
31.12.2010
(Recenzent)

Nick Cave And The Bad Seeds — The Firstborn Is Dead

Ćwiara minęła! Ostatnia ćwiara w tym roku. Zarazem jeden z najlepszych albumów roku 1985.

To był rok indywidualności. Waits, Kate Bush, Mark Knopfler… I Nick Cave. Do niedawna lider jednej z najbardziej niedocenionych grup lat 80. – The Birthday Party. Dzika, nieokiełznana muzyka, wściekły atak perkusji, wrzask Cave’a i rzężenie saksofonu świetnie pasowały do ponurych, mrocznych tekstów, stanowiących ponurą podróż przez mroki ludzkiej duszy. Gdy The Birthday Party się rozleciało – Nick (z jednym z dawnych kompanów – Mickiem Harveyem i z gitarzystą Einsturzende Neubauten – Blixą Bargeldem) kontynuował swoją mroczną, obłędną wiwisekcję mroków ludzkiej psyche z nowym zespołem – The Bad Seeds.

Od The Bad Seeds nie było specjalnie daleko do The Birthday Party. Może ciut więcej melodii. Ale ciągle była to muzyka bardzo odległa od tego, co w tym czasie dominowało w radiu i (wtedy jeszcze) muzycznej telewizji. Już debiut The Bad Seeds – „From Her To Eternity” – był dziełem hałaśliwym, dysonansowym, nieokiełznanym, pełnym mroku. Był płytą trudną w odbiorze, ale też płytą znakomitą. „The Firstborn Is Dead” nie ustępuje mu.

Gdzieś u podstawy muzyki The Birthday Party tkwił blues. Nie ten wyszlifowany, wygładzony: surowy, korzenny blues z zapylonych, wiejskich dróg delty Mississipi. I na tej płycie ten surowy, brudny blues słychać dość wyraźnie. Choćby w „Wanted Man” – nieco pozmienianej przez Cave’a; choćby w poświęconej jednemu z czarnych teksańskich bluesmanów „Blind Lemon Jefferson”, gdzie ledwo obecna gitara i perkusja niesamowicie podbijają chory, obsesyjny klimat. Podobnym klimatem przesycone są też „Knockin’ On Joe” – a zwłaszcza otwierająca całość, niesamowita kompozycja „Tupelo”. Opowieść o małym, zapomnianym przez świat miasteczku, gdzie w deszczową noc przychodzi na świat martwy pierworodny z tytułu całej płyty. Jeden z dwóch bliźniaków. Co zresztą jest historią jak najbardziej autentyczną. Chłopak nazywał się Jesse Garon Presley. Drugi bliźniak urodził się już żywy. Obłąkańczy huk perkusji, powtarzającej w kółko hipnotyczny rytm, wściekły śpiew/krzyk Cave’a, świdrujący uszy dźwiękowy atak całego zespołu…

Czarna płyta kończyła się na „Blind Lemon Jefferson”. Srebrny krążek zawiera dodatkowo singlową wersję „Tupelo” i kolejną porcję dźwiękowego obłędu – „The Six Strings That Drew Blood”. Szalona muzyka, bardziej wściekła, dzika i zadziorna niż sto płyt metalowych. I cholernie, niesamowicie prawdziwa. Pozbawiona jednej fałszywej nuty.
 

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.