ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Ulver ─ Perdition City w serwisie ArtRock.pl

Ulver — Perdition City

 
wydawnictwo: Jester Records 2000
 
01. Lost In Moments
02. Porn Piece Or The Scars Of Cold Kisses
03. Hallways Of Always
04. Tomorrow Never Knows
05. The Future Sound Of Music
06. We Are The Dead
07. Dead City Centre
08. Catalept
09. Nowhere/Catastrophe
 
Całkowity czas: 53:39
skład:
Trickster G. - Vocals, Synthesizers, Drums
Tore Ylwizaker - Synthesizers, Piano, Bass

Håvard Jørgensen - electric guitars
Bård Eithun - v-drums on "The Future Sound of Music"
Ivar H. Johansen - drums on "Nowhere/Catastrophe"
Kåre J. Pedersen - drums on "Porn Piece or the Scars of Cold Kisses"
Rolf Erik Nystrøm - saxophone on "Lost in Moments" and "Dead City Centres"
Øystein Moe - bass guitar on "Lost in Moments"
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 0
Album jakich wiele, poprawny.
› 0
Niezła płyta, można posłuchać.
› 1
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 2
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 2
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 3
Arcydzieło.
› 6

Łącznie 14, ocena: Absolutnie wspaniały i porywający album.
 
 
Ocena: 8+ Absolutnie wspaniały i porywający album.
02.01.2013
(Recenzent)

Ulver — Perdition City

"You're taking a ride to the underworld
Where death lurks in dark corners
And trouble is never far away

Wild gangs rule by fear and prey on the weak
Lone killers haunt the highways
And dark forces move through the shadows

In this lowlife realm of freaks and psychos
Only the tough or the streetwise survive
And you might be big, but to stay big
You've got to keep moving, stay sharp and hit first

Enter a deadly future where no prisoners are taken
And the killing never stops
Enter the underworld
"


"Perdition City", czyli miasto wiecznego potępienia bądź zagłady, to w moim odczuciu nadal najważniejsza i najlepsza płyta Ulver. To właśnie tą płytą Norwegowie otworzyli sobie drogę na undergroundowe salony. Wcześniej był to jeden z wielu zespołów,  lub zespolików, drugiej fali black metalu w Norwegii, i wcale nie należący do tych topowych. Szybko wpletli w swoją muzykę dużo folkowych naleciałości, jednak dopiero dalsze poszukiwania i radykalna zmiana stylu na nowoczesne, mroczne i oniryczne elektroniczne konstrukcje przyniosła sukces proporcjonalny do ich talentów. Jakiś czas później znajomość i uwielbienie "Perdition City" oznaczała wstęp na awangardowe salony, dla ludzi osłuchanych i "tych z dobrym gustem". Warto także zaznaczyć, że od tej płyty (a właściwie już 2 lata wcześniej wcześniej) zaczął kształtować się obecny, najbardziej płody i twórczy skład Ulver. Chodzi oczywiście o przyjście Tore Ylwizakera, a chwilę później Jørna H. Sværena, którzy pomogli przełożyć pokręcone koncepcje Kristoffera Rygga na odpowiednie częstotliwości i sample.

"Perdition City" oscyluje w eksperymentalnych klimatach niezależnej elektroniki, trip hopu, ambientu, z domieszkami jazzu, słownych recytacji i klimatycznych odgłosów. W porównaniu do poprzedzającej album EP "Metamorphosis", album jest o wiele bardziej złożony, korzysta z większej ilości zabiegów, bity i część perkusyjna są urozmaicone, raz będąc tylko tłem, kiedy indziej bombardując słuchacza. W większości jest to album instrumentalny, jednak są momenty w których Rygg swoim ultra głębokim głosem wpasowuje się w klimat Miasta Zagłady (np. "Lost In Moments", nawiedzony "We Are The Dead", lub jedyny "piosenkowy" utwór "Nowhere/Catastrophe"). Końcówka albumu doskonale pokazuje jego klimat - ciemne, deszczowe, wymarłe miasto z  zapomnianymi, otulonymi dymem klubami jazzowymi i małymi teatrami, miasto pozbawione "normalnych" ludzi, jednak pełne szumów, przelewających się dźwięków i kolorów, fortepianowych harmonii i wokalnych westchnień. Klimat ponurej, enigmatycznej, nocnej wycieczki po brudnej, przemysłowej dzielnicy miasta na granicy jawy i snu. Niewątpliwą zaletą płyty jest tworzenie obrazu przy udziale muzyki, w końcu to muzyka do wewnętrznego filmu.



ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.