ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu BBM ─ Around The Next Dream w serwisie ArtRock.pl

BBM — Around The Next Dream

 
wydawnictwo: Virgin Records 1994
 
1. Waiting In The Wings (Moore, Bruce) [03:43]
2. City Of Gold (Moore, Bruce, Hanrahan) [03:57]
3. Where In The World (Moore, Bruce) [05:23]
4. Can’t Fool The Blues (Moore, Bruce, Hanrahan) [05:15]
5. High Cost Of Loving (Jones, Hamlett) [05:40]
6. Glory Days (Moore, Bruce) [04:23]
7. Why Does Love (Have To Go Wrong) (Baker, Bruce, Moore) [08:27]
8. Naked Flame (Moore) [06:06]
9. I Wonder Why (Are You So Mean To Me) (Lyons) [04:59]
10. Wrong Side Of Town (Moore) [03:57]
 
Całkowity czas: 51:56
skład:
Gary Moore – Vocals, Guitar
Jack Bruce – Vocals, Bass Guitar, Cello, Keyboards
Ginger Baker – Drums, Percussion
Guest Players:
Tommy Eyre – Keyboards
Akran Ahmun – Drums
Morris Murphy – Bach Trumpet
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 0
Album jakich wiele, poprawny.
› 0
Niezła płyta, można posłuchać.
› 0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 0
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 3
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 3
Arcydzieło.
› 0

Łącznie 6, ocena: Absolutnie wspaniały i porywający album.
 
 
Ocena: 8 Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
09.10.2019
(Recenzent)

BBM — Around The Next Dream

No i zwinęło chłopa. A trzeba przyznać, że trzymał się życia solidnie: wielokrotne zrywanie z heroiną i powrót do nałogu, palenie paru paczek fajek dziennie, dość ryzykowny styl życia (m.in. granie w polo)… Jak wiedzą ci, co widzieli „Beware Of Mr. Baker”, mimo POChP i chodzenia o lasce, jeszcze po siedemdziesiątce potrafił przy kamerach złamać dziennikarzowi nos. 6 października, półtora miesiąca po osiemdziesiątych urodzinach, pożegnaliśmy Petera Edwarda „Gingera” Bakera.
 
Płyt z jego udziałem było sporo (oj, trzeba wreszcie skończyć cykl o Cream…), ja wybrałem coś nieco mniej znanego. Ginger i Jack Bruce – oj, niewiele było bardziej wybuchowych duetów w dziejach popkultury. Wszak rzadko się słyszy, by jeden muzyk atakował drugiego nożem, czy zdzielił go w głowę hotelową gaśnicą. Nawet biorąc poprawkę, że sporo opowieści o starciach Jacka i Gingera to zapewne apokryfy. Tak czy siak, po rozejściu się Cream, Baker i Bruce poszli swoimi drogami. Niby tu i tam z Claptonem gdzieś się spotykali, nawet coś nieoficjalnie razem zagrali, ale na pełnowymiarowy powrót trzeba było czekać trzy i pół dekady. A tu w pierwszej połowie lat 90. panowie założyli sobie power trio, jako gitarzystę biorąc innego cenionego blues-rockowego muzyka – Gary’ego Moore’a. Wydali płytę, zagrali trochę koncertów i… tyle. Swoje zrobiła prasa muzyczna, która od razu potraktowała BBM jako odcinanie kuponów od Cream i próbę zarobienia kasy na ciągle żywej legendzie klasycznego zespołu. A i Bruce z Bakerem też ponoć woleli w jednym pomieszczeniu za wiele nie przebywać… Choć tym razem obyło się bez specjalnych ekscesów.
 
Po BBM pozostała przede wszystkim płyta. W duchu mocno creamowa, choć miejscami dość wygładzona. Czemu w sumie trudno się dziwić: Jack i Ginger mieli już po półwieczu za sobą, Moore był po czterdziestce… Choć nie brakowało tu creamowskiej ekspresji i energii, choćby w otwierających całość „Waiting In The Wings” i „City Of Gold” – opartych na solidnych riffach, z rzetelną, energicznie napędzającą całość sekcją rytmiczną. Moore krzesał iskry w tych bardziej przechylających się na  bluesową stronę utworach – „Can’t Fool The Blues”, „I Wonder Why”, „High Cost Of Loving”. Nie zabrakło też, jak za czasów Cream, wycieczek w bardziej melodyjną, liryczną stronę. Choćby w urokliwie wzbogaconym wiolonczelą „Where In The World” czy wieńczącym całość, bardzo nastrojowym, „wieczornym” „Wrong Side Of Town”. Choć w balladzie „Naked Flame” wdało się nieco banału – ale akurat Moore takie lekko przesłodzone utwory lubił tworzyć… W „Glory Days” BBM nawiązali do czasów creamowego „Wheels Of Fire” za sprawą barokowej trąbki, ciekawie wzbogacającej dynamiczny, rockowy utwór. Najlepszy zaś na płycie „Why Does Love (Have To Go Wrong)” intrygował dość złożoną konstrukcją, ciekawym połączeniem kilku różnych motywów muzycznych i efektownym gitarowym popisem Moore’a.
 
I na jednej płycie się skończyło. Co prawda na zremasterowanej reedycji wypłynęło parę nagrań koncertowych, ale pełnowymiarowego albumu koncertowego nigdy nie wydano, kolejnego studyjnego albumu formacja już nie zarejestrowała. Po prostu, po kilku miesiącach razem panowie poszli każdy w swoją stronę… Jako pierwszy pożegnał nas niespodziewanie Gary, który niestety przesadził z alkoholem. Niespełna cztery lata później podążył za nim dość mocno schorowany (m.in. przeszczep wątroby) Jack. A w końcu września do szpitala w stanie krytycznym trafił Ginger… Tym niemniej po BBM pozostała udana, bardzo solidna płyta, której mimo wszystko ciut brakuje jakiejś większej dawki szaleństwa. 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2019 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.