ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Swappers Eleven ─ From a Distance w serwisie ArtRock.pl

Swappers Eleven — From a Distance

 
wydawnictwo: Oskar 2020
 
1. The Collector (5:38)
2. Tomorrow (4:06)
3. Distance (13:04)
4. Spectrum (7:28)
5. New Year’s Resolution (3:49)
6. Open Your Eyes (13:23)
7. First Light (2:39)
8. Hope Is A Stranger (7:26)
 
Całkowity czas: 57:33
skład:
Luiz Alvim - keyboards, electric guitars and backing vocals
Alessandro Carmassi - vocals
Gary Foalle - bass, acoustic and electric guitars, backing vocals

With:
Carl Wragg - guitar solo (2)
Rafael Marcolino - drums (3,4,6)
Arild Brøter (Pymlico) - drums (1,2)
Ian Humphrey - vocals (4)
Daniel van der Weijde - guitar solo (3)
Will Addicts - keyboard solo and additional keys (5)
Marcin Sosnowski - sax (2, 3)
José Luiz Ramos - bass (5)
Dave Wruck - keyboard solo, additional strings (8)
Michelle Aragon - vocals (4,5,7)
Neil Lough - fretless bass (7)
Rik van Dommelen - bass (8)
Enrico Rossetti - drums (5,8)
Darren Newitt - guitar solo (4)
 
Brak ocen czytelników. Możesz być pierwszym!
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Brak głosów.
 
 
Ocena: 7 Dobry, zasługujący na uwagę album.
30.07.2020
(Recenzent)

Swappers Eleven — From a Distance

Swappers Eleven to międzynarodowy projekt, którego geneza powstania jest niezwykle ciekawa. Otóż stworzyli go zwycięzcy organizowanego przez Marillion konkursu Swap The Band. Niewtajemniczonym przypomnę, że to organizowana od wielu lat podczas Marillion Weekend zabawa, w ramach której wybrani przez zespół fani mają okazję zastąpić jednego z muzyków i zagrać z zespołem na scenie. W 2011 roku, podczas weekendu w holenderskim Port Zelande, do finału dostali się Alessandro Carmassi (Włochy) (śpiew), Luiz Alvim (Brazylia) (instrumenty klawiszowe) i Gary Foalle (Wielka Brytania) (bas). Tak zaczęła się ich muzyczna przyjaźń, z której dwa lata później, ponownie w Port Zelande, zaczął kiełkować pomysł nagrania przez nich płyty z własnym, oryginalnym materiałem.

Jak się okazało ten znalazł swoje ujście dopiero w tym roku, czego wyrazem jest wydany przez naszego rodzimego Oskara debiutancki album zespołu o jakże wymownej nazwie Swappers Eleven. Co ciekawe, trio zaprosiło do współpracy jeszcze 14 innych muzyków z 9 krajów świata, którzy także w późniejszych latach byli uczestnikami tej Marillionowej zabawy.

Nie da się ukryć, że wszystkie powyżej opisane fakty musiały mieć wpływ na ofertę muzyczną From A Distance. No bo pierwsze co słychać w ich muzyce to szacunek do dokonań Marillionu. Jednak tego Marillionu z „ery Hogartha”. Słuchając dwóch pierwszych nagrań (The Collector, Tommorow) można wręcz powiedzieć, że to ukłon w stronę zespołu z czasów albumu marillion.com. Niewątpliwym przyczynkiem do przypięcia im takiej łatki jest wokal Alessandro Carmassiego, chwilami bliźniaczo podobny w swojej barwie do Steve’a Hogartha, ale też nawiązujący do jego specyficznego frazowania. To jak duży wpływ na postrzeganie muzyki Swappers Eleven ma śpiew Carmassiego słychać w kompozycjach, w których gościnnie śpiewa kobieta – Amerykanka Michelle Aragon. Krótkie New Year’s Revolution i przede wszystkim ładna ballada First Light mają naprawdę inny charakter.

Zresztą, między Bogiem, a prawdą, nie samym Marillionem żyje ten album. Artyści poruszają się po szeroko rozumianym rocku progresywnym i choć może nie uderzałbym w takie nazwy jak Pendragon, Arena, czy Galahad (wszak o nich możemy przeczytać w materiale promocyjnym wydawcy), niewątpliwie słychać nawiązania do neoprogresu lat 80-tych i 90-tych (Hope Is A Stranger). Mnóstwo tu na płycie Hammondowych teł, gitarowych i klawiszowych solówek, także dwie saksofonowe figury (w Tommorow i Distance), za które – co ciekawe – odpowiada nasz rodak, Marcin Sosnowski.

Trudno tu cokolwiek jakoś szczególnie wyróżniać. Z dwóch wielowątkowych, ponad trzynastominutowych, długasów zdecydowanie ciekawiej wypada Distance z powracającym tematem melodycznym, może też podobać się kończący całość Hope Is A Stranger, ale też inaugurujące płytę „Marillionowe” The Collector i Tommorow. Generalnie rzecz jest ciekawa, profesjonalnie zagrana (niech nikt sobie nie myśli, że to grupka fanów – amatorów wzięła się za muzykowanie), dobrze brzmi i daje nadzieję na jeszcze ciekawszą kolejną płytę.

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.