ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Van Der Graaf Generator ─ Present w serwisie ArtRock.pl

Van Der Graaf Generator — Present

 
wydawnictwo: Virgin Records 2005
 
CD 1 : 1. Every Bloody Emperor
2. Baleas Panic
3. Nutter Alert
4. Abandon Ship!
5. In Babelsberg
6. On The Beach CD 2 : 1. Vulcan Meld
2. Double Bass
3. Slo Moves
4. Architectural Hair
5. Spanner Crux
6. Manuelle
7. ‘Eavy Mate
8. Homage to Teo
9. The Price of Admission
 
skład:
Hugh Banton – organ, bass guitar / Guy Evans – drums / David Jackson – saxes, flutes, soundbeam / Peter Hammill – vox, electric piano, guitar
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 1
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 1
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 0
Album jakich wiele, poprawny.
› 3
Niezła płyta, można posłuchać.
› 0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 4
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 2
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 6
Arcydzieło.
› 18

Łącznie 35, ocena: Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
 
 
Ocena: 8 Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
28.04.2005
(Recenzent)

Van Der Graaf Generator — Present

Umówmy się – płyta z improwizacjami to pomyłka. Przesłuchałem raz, wystarczy, ledwo dotrwałem do końca. Tarkus zaproponował, żebym się bardziej w to wgryzł, ale szkoda mi zębów, tak silne to one nie są. Dlatego na temat drugiego krążka wypowiadać się nie będę. Jak się komuś coś takiego podoba – jego problem. W każdym razie Piotr Kosiński miał rację mówiąc, że lepiej by to brzmiało wplecione w utwory z pierwszego CD.

No i po 28 latach doczekaliśmy się nowej, studyjnej płyty Van Der Graaf Generator. Biorąc pod uwagę, że “The Quiet Zone / The Pleasure Dome” została wydana pod szyldem Van Der Graaf, a w składzie zabrakło Jaxona i jego dęciaków, to od “World Record” minęło 29 lat. Trudno powiedzieć – doczekaliśmy się. Raczej wszyscy uważali, że VDGG to czas przeszły. Szczególnie, że Hammill solo był cały czas bardzo aktywny. Ponoć słuchy o reaktywacji zespołu chodziły od kilku lat, ale słuchy słuchami, a konkretna płyta w garści – konkretną płytą w garści.

Do takich reaktywacji “po wiekach” mam stosunek nieco ambiwalentny, bo z nimi to różnie bywa – raz wychodzą lepiej, raz gorzej, a często są to wydarzenia o podłożu stricte merkantylnym. Akurat członków VDGG trudno posądzić o chęć skoku na kasę, bo akurat w przypadku tego zespołu, sukces artystyczny nie szedł w parze z sukcesem komercyjnym – zupełnie. I pewnie więcej sprzedali kompaktów “pośmiertnie”, niż winyli za czasów swojej regularnej działalności.

A jaka jest ta najnowsza propozycja VDGG po tylu latach hibernacji. Muzycznie i brzmieniowo najbliżej jej do “Godbluff” i “World Record” – utwory zwarte, dość krótkie, często hałaśliwe, mocno zaznaczona obecność Jaxona, charakterystyczne dysonanse, którymi zespół z premedytacją deformuje co bardziej melodyjne fragmenty (a czego ma być za ładnie?). Trudno mi znaleźć większe odniesienia do “Pawn Hearts”. Van Der Graaf zawsze miał swój bardzo określony styl i wszystkie jego płyty pod wieloma względami były podobne. Tak jest i teraz.

Zaraz na początek “Present” mamy, moim zdaniem, najlepszy na płycie “Every Bloody Emperor” – mocne uderzenie, klasyczny dla VDGG “chorał”. Potem jest “Baleas Panic” – utwór instrumentalny (rzadkość w VDGG), skomponowany przez Jacksona (jeszcze większa rzadkość) – przypomina trochę “Meurglys III” z “World Record”, tyle, że zamiast gitary, rządzą saksofony. Piotruś Pan wpuścił do zespołu trochę demokracji? Może dlatego, że zdrowie już nie to i trudno tak skutecznie użerać się z kolegami. Pewnie dzięki temu Jakson stał się w zespole poważnym numerem dwa. Ale to dobrze, bo oba utwory pod którymi się podpisał (“On The Beach” razem z Hammillem) są bardzo dobre. Z pozostałych utworów zdecydowanie in plus wyróżnia się “Nutter Alert”, podobny nieco w charakterze do “Every Bloody Emperor’, a in minus, zdecydowanie najsłabszy na płycie “Abandon Ship!” – chaotyczny, zbyt hałaśliwy , nawet jak na VDGG, sprawiający wrażenie średnio dopracowanej improwizacji, żeby nie powiedzieć zapchajdziury.

Jako całość , pierwsza płyta z zestawu “Present” broni się bez najmniejszych problemów. Jednak w porównaniu z innymi płytami zespołu – nie błyszczy. Oprócz wspomnianego “Krwawego Imperatora”, nie ma na niej ewidentnych “killerów” jak neurotyczna “Plaga Latarników”, lub nie mniej przejmujący “Lost”, albo takich ballad jak “Refugee”, lub “hymnów” jak “Wondering”. Trzeba ją uznać, za jedno z mniej udanych dzieł VDGG. Ale biorąc pod uwagę, na jakim poziomie artystycznym działali w latach 70-tych, to czepiać się nie ma czego. Bo z Van Der Graafem to tak jest, że to zawsze jest dobre.

Powyższa ocena dotyczy tylko i wyłącznie płyty pierwszej. Nie czuję się na siłach pisać cokolwiek więcej o płytce z improwizacjami, niż napisałem na wstępie i nie wliczam jej do oceny całości. Traktuję ją jako bonus, który raczej pudełka opuszczał nie będzie – chyba, że wypadnie.

Na koniec jeszcze jedna sprawa. Płyta została oznaczona znaczkiem “Copy Controlled”, czyli teoretycznie ma być niekopiowalna. Teoretycznie, bo praktycznie bywa z tym różnie. Gorzej, że płytki z takim znaczkiem często bywają nieodtwarzalne. Zawsze miałem problemy z takimi kompaktami i teraz nie jest inaczej – na jednym odtwarzaczu skacze, drugi go wyrzuca jako “no audio”, na discmanie zacina się, dobrze chodzi tylko na DVD. Kto ma to przerżnąć na CDR, to i tak to zrobi, a usrywanie życia ludziom, którzy grzecznie wybulili kilka dych na oryginał, uważam za spore przegięcie pały. Tak więc lojalnie uprzedzam – jak ktoś kupi oryginał, to być może będzie mógł go słuchać u kolegi z sąsiedniego bloku albo z innej wioski.

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.