ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Iluzjon ─ No Phantoms In w serwisie ArtRock.pl

Iluzjon — No Phantoms In

 
wydawnictwo: Mystic 2007
 
1. Across the World [4:36]
2. Mature Man [4:06]
3. Empty Fall [5:12]
4. Mystery Y [4:21]
5. Phantoms IV [3:57]
6. The Oldest Part of Town [3:40]
7. You Are My Dream [4:27]
8. Ancient Times [5:08]
9. Your Life [6:12]
10. Forgotten Phantoms [3:41]
 
Całkowity czas: 45:20
skład:
Michał Dziadosz - wokale, instr. elektroniczne; Sławomir Jaros - gitary; Grzegorz Nowak - instr. perkusyjne;
gościnnie
Grzegosław Dziaduliński
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
,4
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
,2
Album słaby, nie broni się jako całość.
,0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
,2
Album jakich wiele, poprawny.
,4
Niezła płyta, można posłuchać.
,2
Dobry, zasługujący na uwagę album.
,0
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
,7
Absolutnie wspaniały i porywający album.
,10
Arcydzieło.
,31

Łącznie 62, ocena: Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
 
 
Ocena: 4 Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
29.06.2007
(Recenzent)

Iluzjon — No Phantoms In

Stołeczna grupa Iluzjon zaszczyciła nas swoim drugim albumem – No Phantoms In. Warto wspomnieć o dość kontrowersyjnym debiucie „City zen”, którym zespół zrobił małe zamieszanie. Tak w sumie kontrowersyjnego zespołu od czasu Abraxas nie było. No z tym że Iluzjonowi do Abraxas brakuje kilka lat świetlnych.

O Iluzjonie było już u nas głośno - a to ze względu na dość oryginalny sposób autopromocji. Album City zen za to – niejako obiekt ów autopromocji – dotarł do nas niesamowicie opóźniony. W tym przypadku wydawnictwo Mystic zadbało, płyta przyszła zaledwie miesiąc po przemierze, natychmiast postanowiliśmy zapoznać naszych czytelników z zawartością ów „bezdusznego” albumu. (parafrazując do tytułu - Phantom znaczy zjawa)

Nie leje się tu krew. Nie – nikt nie zginął, nikt nie popełnił samobójstwa ( mam nadzieję że nie) - więc o co chodzi z tymi duchami? No Phantoms In to zbiór 10 utworów, można domniemać że jest jakiś wspólny odnośnik w liryce. Z tym, że wokalista w niższych partiach śpiewa na tyle nisko, że czasem trudno jest rozszyfrować kompletny sens zdania, w niektórych zaś pozostałe instruenty odciągają uwagę od treści i wszystko zlewa się w lekko nużącym klimacie. Michał Dziadosz zaledwie w paru momentach wchodzi na wyższe oktawy, pozostawiając słuchaczy w dość mrocznym i przyciężkawym klimacie. Wyżej po prostu się męczy, słychać że przechodzi barierę, której nie powinien. Wyjątek to chyba „You Are My Dream” - postarał się, jest energia, brzmi to nieźle choć z emisją można by troszkę popracować. Zupełnie odmiennie wygląda kwestia muzyczna – wejście świetne – lekko noisowy klimat, „pobrudzone” intro, później wymerdana psychodelka z nazbyt „żywiołowymi” solówkami. Oj to bolało. Solówki panowie się ćwiczy! Każdy początkujący gitarzysta uważa się za Hendrixa – solówka musi iść z duszy. Ok – ale facet, który sypiał z gitarą i znał jej kształty lepiej od kobiety doskonale wiedział jak zagrać „prosto z duszy”. Lekkie muśnięcie strun wydawało lawinę poskładanych harmonicznie dźwięków. Niestety, w No Phantoms In nie można się delektować solówkami, są bardzo chaotyczne. Część kompozycji - zwłaszcza otwierająca „Across the World” mam wrażenie że jest autorstwa Roberta Srzednickiego - lub przynajmniej przy jego pomocy zrealizowana. Charakterystyczny styl, zbliżony także do Delate (złego słowa nie dam powiedzieć) jak i do Annalist, dość obco brzmi w przypadku zespołu, który pierwsze słowa jakie potrafił napisać to „Gramy prawie jak Marillion”. Prawie robi wielką różnicę. Na szczęście w „No Phantoms In” Iluzjon nie mami już nikogo swoim podobieństwem, którego tak naprawdę chyba nikt nie dostrzegał. Panowie pokombinowali z elektroniką, momentami wręcz przekombinowali – w tym wypadku poprawiłbym gitarę, bo po prostu razi. Na oklaski zasługuje sekcja rytmiczna. Grzegorz Nowak oraz Grzegosław Dziaduliński – gościnnie na tej produkcji - doskonale wiedzą co robić, brzmi to świetnie. Inna kwestia to już same utwory – o ile do technicznych rzeczy można się przyczepić, o tyle do merytoryki – ciężko. Zespół podszedł oryginalnie, stworzył coś niepowtarzalnego (no powiedzmy) i ..... niezwykle ciężkiego. Nie jest to ani mój ulubiony styl z gatunku zimnej fuzji, ani jazzowe klimaty, ani elektroniczny groove ani dark wave, choć elektroniki nie brakuje. Brakuje zwłaszcza cech znanych ze sławnych polskich produkcji – z którymi zespół pewnie chciałby się w końcu zmierzyć. Pomimo bardzo ciekawie zapowiadającego się intra „Across the World”, „You Are My Dream” , „Your Life” i zamykającego „Forgotten Phantoms” - tak naprawdę wieje nudą i to na kilometry.


Okrzyczani objawieniem – nie wątpię – w pewnym sensie komuś się objawili, skoro w opiniotwórczych mediach tak mówiono o tym zespole. Ale pomimo, że to super kapela, świetnie grają i są świetnymi instrumentalistami, ich muzyka kompletnie do mnie nie przemawia. Bardzo dużo fajnych pomysłów, ale jakby nie o to chodziło. Gdzieś po drodze zabrakło muzyki, zmarnowano możliwości i pomysły. Pojawiła się za to kombinatoryka - tworzenie „sztuki” na siłę. Melodie – jeśli już są - to spokojne – jedynie dwa żywe kawałki , ale nadal pomimo że to drugi album – surowość wykonania może razić. Bardzo na plus realizacja – Studio Serakos przechodzi do legendy jako miejsce gdzie nagrywają się twórcy z kręgów art-rockowych, w tym doskonale znane i lubiane zespoły jak choćby Riverside, mocno na plus sekcja rytmiczna. Na minus jednak brak zdecydowania, wokal, emisja, nikła ekspozycja treści, gitary. Są słyszalne zmiany w stosunku do debiutu - City Zen. Ale niestety nadal album generuje więcej szumu niż jest wart. Ktoś, komu podobał się City Zen – odbierze najnowszą produkcję Iluzjon pozytywnie. Ale dla estetyków brzmienia, osób mocno zwracających uwagę na jakość brzmienia instrumentów, grę muzyków, żywiołowość - „No Phantoms in” będzie dokładnie taki, jak nazwali go muzycy – bezdusznym. Czy warto? Na pewno warto wysłuchać przed zakupem. Nie zaszkodzi – a może pomóc.

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2021 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.