ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Galahad ─ Sleepless in Phoenixville - RoSfest Live 2007 w serwisie ArtRock.pl

Galahad — Sleepless in Phoenixville - RoSfest Live 2007

 
wydawnictwo: Oskar 2009
dystrybucja: Oskar
 
CD1: 1. I Could be God [13.40]
2. Year Zero parts i - iv [13:17]
i. Year Zeroverture
ii. Belt Up
iii. Ever the Optimist
iv. The Charlotte Suite
3. Bug Eye [12:07]
4. Sidewinder [10:01]
CD2: 1. Lady Messiah
From Far Beyond the Sun [10:02]
2. Exorcising Demons [10:42]
3. Sleepers [13:56]
4. Empires Never Last [10:11]
5. This Life Could Be My Last [12:42]
 
Całkowity czas: 106:38
skład:
Roy Keyworth – guitar / Stuart Nicholson – vocals and tambourines / Spencer Luckman – drums / Dean Baker – keyboards / Lee Abraham – bass guitar and backing vocals
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
,0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
,0
Album słaby, nie broni się jako całość.
,0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
,0
Album jakich wiele, poprawny.
,0
Niezła płyta, można posłuchać.
,0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
,2
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
,2
Absolutnie wspaniały i porywający album.
,1
Arcydzieło.
,2

Łącznie 7, ocena: Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
 
 
Ocena: 7 Dobry, zasługujący na uwagę album.
09.10.2009
(Recenzent)

Galahad — Sleepless in Phoenixville - RoSfest Live 2007

Kolejny – siódmy już chyba – plon owocnej współpracy brytyjsko – polskiej a ściślej rzecz ujmując, galahadowo – oskarowej. Polscy fani autentycznie są rozpieszczani kolejnymi wydarzeniami związanymi z tą zasłużoną dla progresywnego grania grupą. A to trasa koncertowa, a to DVD, a to reedycja z jakimiś rarytasikami. Rodzi się natychmiast pytanie, czy aby już tego wszystkiego nie jest za dużo. Wiadomo bowiem wszem i wobec, że „co za dużo, to niezdrowo”. Tym bardziej, że „Sleepless in Phoenixville – RoSfest Live 2007” mieści w sobie nagranie koncertowe, a tych w dyskografii Galahad w ostatnich czasach, przybyło. Bo i przypomniano w rozbudowanej wersji klasyczny już, koncertowy album „Classic Rock Live”, a wcześniej wydano nakładem Metal Mind, DVD, „Resonance – Live In Poland” (ostatnio opublikowane także na krążku CD).

Czyli… Nie warto wysupłać paru złotych na nowy galahadowy tytuł? Dla fana to pytanie retoryczne. Dla reszty – szczególnie tej, która „w temacie Galahad” ma spore zaległości - może być to świetne wejście w muzyczną krainę grupy Stuarta Nicholsona. Tym bardziej, że ten podwójny album wydany jest wybornie – w pięknym tekturowym digipacku, z szatą graficzną, za którą odpowiada Rafał Paluszek z grupy Osada Vida.

To koncert, jaki Brytyjczycy zagrali 27 kwietnia 2007 roku w Colonial Theater w Phoenixville, w Pensylwanii, podczas znanego miłośnikom progrocka RoSfestu. Spoglądając na czasy poszczególnych – dziewięciu zagranych tego wieczoru – kompozycji, miłośnik długaśnych, neoprogrockowych form tylko zagwiżdże ze szczęścia. Nie ma tu bowiem rzeczy krótszej niż… 10 minut! Taki już jest ten Galahad. Drobiażdżkami zajmuje się z rzadka.

Artyści promowali wówczas bardzo dobry, ostatni album „Empires Never Last” i to z niego słyszymy tu aż cztery kompozycje („I Could Be God”, „Sidewinder”, „Empires Never Last”, „This Life Could Be My Last”). Uzupełniają je cztery części „Year Zero”, „Bug Eye” i „Sleepers” – dla niewtajemniczonych dodam, że to „najklasyczniejsze z klasycznych” i zarazem żelazne punkty ich występów w ostatnich latach. Można się nieco zżymać, że identyczną niemalże tracklistę mamy na „Resonance – Live In Poland” (koncert z maja 2006 roku), jednak tu dodatkowo dostajemy dwie starsze rzeczy w postaci „Exorcising Demons” i „Lady Messiah (From Far Beyond The Sun)”, którą to kompozycję artyści wykonywali podczas tegorocznych, czerwcowych koncertów w Polsce.

Mamy tu zatem ich największe „przeboje” wykonane z rozmachem i do tego w bardzo dobrej jakości dźwiękowej, bez studyjnych „ulepszaczy”, brzmiące zupełnie naturalnie. A taki „Bug Eye”, choć słyszany już na żywo niejednokrotnie, zawsze potrafi wzruszyć i porwać, gdy Nicholson śpiewa: „Beautiful, beautiful bug eye…” i trochę męczy się „w górkach”, dublując wygładzone i piękne solo Roy’a Keyworth’a. Boski kontrast! I do tego dobrze się słucha.

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2021 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.