ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Final Conflict ─ Stand Up w serwisie ArtRock.pl

Final Conflict — Stand Up

 
wydawnictwo: Angular Records 1999
 
1. Stand Up - 6:27
2. Signature In The Sand - 5:55
3. Whiteline Highway - 7:17
4. Wasteland - 5:54
5. 11 - 1:54
6. T230 - 7:48
7. Days Gone By - 8:07
8. Miss D Meanour - 6:07
9. Omen - 2:41
10. Stop - 15:12
 
Całkowity czas: 68:21
skład:
Andy Lawton / Brian Donkin / Steve Lipiec / Dave Bridgett / Chris Moyden.
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
,0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
,0
Album słaby, nie broni się jako całość.
,0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
,0
Album jakich wiele, poprawny.
,0
Niezła płyta, można posłuchać.
,0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
,1
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
,1
Absolutnie wspaniały i porywający album.
,0
Arcydzieło.
,0

Łącznie 2, ocena: Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
 
 
Brak oceny
Ocena: * Bez oceny
01.08.2000
(Recenzent)

Final Conflict — Stand Up

Final Conflict....legenda brytprogu.... - przesada ? Myślę, że jednak nie - choćby dla samej płyty Quest, którą można godnie postawić obok najwybitniejszych osiągnięć Pendragonu, IQ czy Areny....płyty wydanej w 1992 r. - od tamtego czasu upłynęło już ponad 8 lat - chyba dostatecznie dużo by mówić o legendzie - legendzie, która powraca z nowym albumem.

Przyjrzyjmy mu się. Skład grupy bez zmian: Andy Lawton, Brian Donkin, Steve Lipiec, Dave Bridgett oraz Chris Moyden. Na dwóch utworach - Signature In The Sand oraz T230 słychać dodatkowy - kobiecy - głos, to niejaka Kristi Bonfield. Narratora niestety brak...... Starą manierą chciałem napisać coś o każdym kawałku z osobna, ale stwierdziłem, że nie ma to większego sensu. Dlaczego? Bo to strata czasu i sztuka dla sztuki, bo to powtarzanie w kółko tych samych słów. Obecny Final Conflict gra ładne, podlane progresywnym sosem piosenki i w zasadzie nic więcej. Zapomnijcie o cudownym concept albumie jakim był Quest - to już sie chyba nie powtórzy.... Mamy raczej do czynienia z dojrzalszą wersją debiutu - czyli płytki Redress The Balance. Utwory są bardzo melodyjne, niemniej nie w stopniu porywającym. Występują interesujące fragmenty instrumentalne, ale nie liczcie na fajerwerki, na popisy poszczególnych muzyków. Siła zespołu tkwi IMHO w stworzeniu naprawdę ładnej, spokojnej i wyważonej całości - to propozycja dla zakochanych w dość konserwatywnym brytprogu, ale - trzeba dodać - jednocześnie solidnym i wartym posłuchania. I znów pytanie: dlaczego ? Ponieważ to dobry krążek - po prostu "dobry" i ani o jotę nie "lepszy niż dobry". Czy coś zasługuje na specjalne wyróżnienie? Może i tak. Signature In The Sand - budzący ożywienie początek, a potem dawka klimatów rodem z Quest - strasznie mi się kojarzy to dokonanie z tamtą płytą. Idźmy dalej: T230 - słyszymy tu ponad 5 minut niezłego instrumentalnego rzemiosła, po czym niespodziewanie wchodzi wokal o świetnej linii melodycznej i już do końca utrzymuje się nastrój pewnego, przyjemnego rozmarzenia - pozycja zaiste warta uwagi. No i Stop - ponad 15 minutowa, w zamierzeniu autorów zapewne suita..... No cóż - tak długie piosenki rzadko się zdarzają.... ale bardzo przyjemnie się tego słucha i nie ma co specjalnie kręcić nosem. Tym bardziej, że muzycy sięgają czasami po innowacje brzmieniowe - posłuchajcie sam początek (później ten motyw powtarza się) po czym odpalcie....Industrial Revolution J.M. Jarre'a... - ciekawe, prawda ?

Czy Final Conflict zawiódł swoją nową płytą ? - no niewątpliwie tak, ale nie podchodzę do tej pozycji z takim zniesmaczeniem jak do ostatniego Pallas - tu przynajmniej nie ma wymęczonych melodii, a to atut przeogromny. Jest za to blisko 70 minut niezbyt może błyskotliwego, niemniej rzetelnego i najzwyczajniej w świecie ładnego neoprogu - jest ta podkładka, która pozwala ocenić recenzowany album jako dobry. Tylko dobry.... Hm....Niektóre legendy pękają na naszych oczach, ale jednocześnie rodzą się nowe - i o takiej zamierzam napisać następnym razem....

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.