ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Young, Neil ─ Harvest Moon w serwisie ArtRock.pl

Young, Neil — Harvest Moon

 
wydawnictwo: Reprise 1992
 
1. Unknown Legend (Young) [04:32]
2. From Hank To Hendrix (Young) [05:12]
3. You And Me (Young) [03:45]
4. Harvest Moon (Young) [05:03]
5. War Of Man (Young) [05:41]
6. One Of These Days (Young) [04:55]
7. Such A Woman (Young) [04:36]
8. Old King (Young) [02:57]
9. Dreamin' Man (Young) [04:36]
10. Natural Beauty (Young) [10:22]
 
Całkowity czas: 51:12
skład:
Neil Young – Guitar, Banjo-Guitar, Piano, Pump Organ, Vibes, Vocals; Kenny Buttrey – Drums; Tim Drummond – Bass, Marimba, Broom; Ben Keith – Pedal Steel Guitar, Dobro, Bass Marimba, Vocal; Spooner Oldham – Piano, Pump Organ, Keyboards; Linda Ronstadt – Vocals; James Taylor – Vocals; Nicolette Larson – Vocals; Astrid Young – Vocals; Larry Cragg – Vocals; Strings (arranged by Jack Nitzsche): Maria Newman; Robin Lorenz; Berg Garabedian; Betty Byers; Valerie Dimond; Carrie Prescott; David Stenke; Larry Corbett; Greg Gottlieb; Haim Sitrum; Cindy McGurty; Harris Goldman; Israel Baker; Rick Gerding; Matt Funes; Adriana Zoppo; Ericka Duke; David Shamban
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 0
Album jakich wiele, poprawny.
› 0
Niezła płyta, można posłuchać.
› 2
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 1
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 1
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 2
Arcydzieło.
› 0

Łącznie 6, ocena: Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
 
 
Ocena: 7 Dobry, zasługujący na uwagę album.
25.09.2010
(Recenzent)

Young, Neil — Harvest Moon

W języku angielskim „harvest moon” to pełnia Księżyca około 23 września – początku astronomicznej jesieni. A więc, skoro jesień się zaczyna – powitajmy ją „Harvest Moon”.

Po chaotycznej dekadzie lat 80., w lata 90. Neil Young wszedł wspaniale. Najpierw, jeszcze w 1989, „Freedom”, po niej „Ragged Glory”, koncertowy „Weld” i szalona płytka „Arc” – potężna porcja gitarowego jazgotu, czadu, sprzężeń. Po takiej porcji ciężkiego grania Young postanowił odpocząć. Wyruszył na skromną, kameralną trasę, na której prezentował publiczności zestaw nowych piosenek – w oszczędnym opracowaniu, na gitarę, banjo, czasem fortepian. Ten zestaw, nagrany w studio ze starymi znajomymi: zmarłym niedawno Benem Keithem, Kennym Buttreyem, Timem Drummondem, Spoonerem Oldhamem ukrywającymi się pod nazwą The Stray Gators, wypełnił „Harvest Moon” (jedno nagranie – „Natural Beauty” – zamieszczono w wersji bezpośrednio z koncertu).

Jeśli ktoś spodziewa się gitarowych szaleństw, sprzężeń, jazgotów – na pewno się rozczaruje. Płyta nie tylko tytułem nawiązuje do wcześniejszego o dwadzieścia lat „Harvest” – country rockowej perły. Podobne jest też brzmienie: gitara, banjo, gitara pedal steel, fortepian, organy, subtelna sekcja, czasem skrzypki… Nastrój jest już nieco inny. „Harvest” nagrywał wchodzący w dojrzałe życie 26-latek – „Harvest Moon” jest dziełem 46-latka, który wiele już doświadczył i niejedną bolesną lekcję od życia zaliczył.

Nastrój tej płyty jest wyraźnie refleksyjny, minorowy, nostalgiczny. W „You And Me”, “Such A Woman” i utworze tytułowym Young składa hołd ukochanej żonie. “Natural Beauty” i “War Of Man” skupiają się na niszczeniu środowiska naturalnego przez człowieka. “Unknown Legend” to historia kelnerki z przydrożnego baru, wspominającej dawne czasy, gdy z błyskiem w oku przemierzała Amerykę na Harleyu. W “One Of These Days” Young wspomina dawnych, rozsianych po całym świecie przyjaciół, z którymi rozdzielił go los...

Nie jest to płyta bez wad; country'owy “Old King” (poświęcony wiernemu psu Neila) bez większego bólu można by z niej wyrzucić, bo nic nie wnosi i jest najsłabszym punktem albumu. Dla równowagi, długie, majestatyczne, finałowe “Natural Beauty” z uroczymi kobiecymi chórkami (w tym utworze Astrid Young, siostra Neila – oprócz niej na płycie słychać też m.in. Nicolette Larson i Lindę Ronstadt) to jedna z najbardziej udanych kompozycji Younga w latach 90. Na złotą jesień – bardzo klimatyczna płyta.

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.