ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Blue Nile, The ─ Hats w serwisie ArtRock.pl

Blue Nile, The — Hats

 
wydawnictwo: Linn Records 1989
 
1.Over The Hillside [5:05}
2.The Downtown Lights [6:29]
3.Let’s Go Out Tonight [5:16]
4.Headligts On The Parade [6:16]
5.From A Late Night Train [4:01]
6.Seven AM [5:09]
7.Saturday Night [6:27]
 
Całkowity czas: 38:26
skład:
Paul Buchanan – vocal, guitar / Robert Bell – bass / Paul Joseph Moore – keyboards
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
,0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
,0
Album słaby, nie broni się jako całość.
,0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
,0
Album jakich wiele, poprawny.
,0
Niezła płyta, można posłuchać.
,0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
,1
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
,0
Absolutnie wspaniały i porywający album.
,2
Arcydzieło.
,8

Łącznie 11, ocena: Arcydzieło.
 
 
Ocena: 7 Dobry, zasługujący na uwagę album.
11.01.2011
(Recenzent)

Blue Nile, The — Hats

Płytowej sagi zespołu The Blue Nile ciąg dalszy. Miałem plan przedstawiać je chronologicznie, ale ten mój niezbyt ambitny zamiar jakoś umknął mojej uwadze i pierwotnemu założeniu. Moją wymówką niech będzie fakt, że „Hats” jest mi nieco trudniej opisać niż debiutancki „A Walk Across The Rooftops” i ostatni (jak na razie) „High”.

Nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie: dlaczego? Pierwsza myśl przychodząca mi do głowy jest taka, że wszystkie cztery płyty zespołu trudno umieścić w hierarchii: od najlepszej do najsłabszej. Po prostu wszystkie są dobre i kierowałem się raczej zasadą: bliższe sercu.

Producent współpracujący z U2, Steve Lillywhite, nazwał pierwszą płytę zespołu „A Walk Across The Rooftops” najlepszym debiutem jaki słyszał w ostatnich pięciu latach. Niestety wówczas znów pojawiają się problemy z wytwórnią płytową; Linn Records zostaje wchłonięty przez Virgin i zespół, który na dobrą sprawę nie mający nawet menadżera, popadł w niełaskę systemu biurokracyjnego panującego u nowego wydawcy. Ponadto pojawiły się naciski „pójścia za ciosem” i nagrania szybko kolejnego, jeszcze bardziej przebojowego albumu. Zespół spędza kilka miesięcy w studiu, a efektów nagrań nie usłyszał nigdy nikt poza członkami zespołu, gdyż w wyniku frustracji zaistniałą sytuacją i efektami pracy pod ciśnieniem, panowie Buchanan, Bell i Moore najzwyczajniej w świecie spalili taśmy z nowymi piosenkami. Wówczas Paul wrócił do Glasgow i po odpoczynku zaczął pisać nowe utwory. Zrelaksowany i zadowolony z pozbycia się balastu pracy pod ciśnieniem tworzył zalążek płyty „Hats”, która ostatecznie ukazała się w 1989 roku.

„Hats” przez wielu fanów uznawana jest za najlepszą w dorobku płytę zespołu. Album wypełnia 7 jeszcze spójniejszych pod względem brzmieniowym utworów. Wprawdzie zabrakło na płycie nieco ambitniejszych utworów pokroju „From Rags To Riches” z poprzedniej płyty, ale w zamian Buchanan zaproponował jeszcze bardziej nastrojowe utwory z przepięknym „Let’s Go Out Tonight” na czele. Przebojowe „The Downtown Lights” czy “Headlights On The Parade” nie mają wprawdzie w sobie takiej dawki nośności co “Tinseltown In The Rain”, ale świetna melodyka połączona z odpowiednim zaaranżowaniem kompozycji (znów duża zasługa producenta Caluma Malcolma) sprawiają, że świetnie się ich słucha. Innym jasnym punktem albumu jest „From A Late Night Train” – utwór niemal bliźniaczo podobny do „Easter Parade” z poprzedniej płyty, ale kto wie czy nie piękniej zaśpiewany.

Jeśli już cokolwiek można zarzucić „Hats” to zbyt mało urozmaiconą różnorodność brzmienia. W tym przypadku słowo „spójny” niekoniecznie musi znaczyć „najlepszy”. Mam nieodparte wrażenie, że poszczególne utwory momentami zbyt „zlewają” się ze sobą i brakuje jakiegoś przerywnika. Całe szczęście, że w sam środek tego jednego wielkiego „zlewiska” wrzucona została taka perełka jak „Let’s Go Out Tonight”- utwór absolutnie wspaniały, cudowny; dla mnie jeden z najpiękniejszych jakie kiedykolwiek powstały.
 

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.