ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Clepsydra ─ Alone w serwisie ArtRock.pl

Clepsydra — Alone

 
wydawnictwo: Clepsydra 2002
 
1/2/3. Tuesday Night [13:16]
4/5/6. Travel Of Dream [10:54]
7. The Return [7:10]
8. The Father [7:31]
9/10. Alone [6:00]
11. The Nest [6:58]
12. God or Beggar [5:45]
13. End Of Tuesday [5:03]
 
Całkowity czas: 62:35
skład:
Aluisio Maggini – vocals / Marco Cerulli - guitars, keyboards / Nicola de Vita – bass / Pietro Duca – drums / Philip Hubert - keyboard
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
,0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
,0
Album słaby, nie broni się jako całość.
,0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
,0
Album jakich wiele, poprawny.
,0
Niezła płyta, można posłuchać.
,0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
,0
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
,4
Absolutnie wspaniały i porywający album.
,5
Arcydzieło.
,9

Łącznie 18, ocena: Absolutnie wspaniały i porywający album.
 
 
Ocena: 8+ Absolutnie wspaniały i porywający album.
10.03.2011
(Recenzent)

Clepsydra — Alone

Tym razem zacznę od historii. Mocno prywatnej – wybaczcie. W styczniu tego roku miałem okazję przez kilkanaście dni pozachwycać się krajem Helwetów (a w zasadzie, włoskojęzycznym kantonem tego kraju – Ticino). Mieszkając nad Jeziorem Maggiore i gapiąc się dnia każdego na znajdujące się po drugiej jego stronie Locarno i Asconę (nazwa tego ostatniego miasta pada w tym miejscu zupełnie nieprzypadkowo), nie mogłem sobie naturalnie odmówić odwiedzenia, to tu, to tam, paru muzycznych sklepów. Będąc w jednym z nich, w stolicy kantonu – słynącej z wpisanych na listę UNESCO trzech zamków – Bellinzonie, dotarłem do sklepiku, którego próżno już szukać w naszym smutnym kraju. Tysiące płyt poupychanych na setkach półek i w dziesiątkach szuflad… No ale do rzeczy. Po krótkiej informacji o tym, iż przybywam „z dalekiego kraju”, zapytałem, jak się okazało przesympatycznego pana w średnim wieku, czy czasem nie posiada jakichś płyt z progresywną muzą, graną przez lokalne kapele. Ten – mocno zaintrygowany moją prośbą – zaczął przeglądać kolejne szuflady a ja, wypełniając ciszę, wspomniałem o pochodzącej z Ticino, szwajcarskiej Clepsydrze. Pan rozpromieniał, zmienił sklepowy rewir i z ogromnym uśmiechem… wręczył mi, w formie prezentu, ostatnią płytę tej neoprogresywnej formacji, Alone, w wersji Octopus (o trzech edycjach tego albumu będzie nieco później). Najwyraźniej, uprzejmego pana Claudio (bo tak miał na imię), zaintrygował fakt, iż ktoś z Polski zapytał go o zespół, który powstał w… Asconie, przysłowiowy rzut beretem od jego sklepu. W efekcie tego miłego spotkania trafiła mi się jeszcze jedna płytka innej szwajcarskiej kapeli, płytka…, za którą również nie zapłaciłem ani franka, ale o niej może przy innej okazji.

To sympatyczne zdarzenie przekonało mnie tylko, iż czas najwyższy napisać recenzję jednej z najlepszych neooprogresywnych płyt XXI wieku, zapomnianego już nieco u nas zespołu. Jego początki przypadają na 1989 rok, kiedy to Philip Hubert (instrumenty klawiszowe), Lele Hofmann (gitara), Andy Thommen (gitara basowa) i Pietro Duca (perkusja) utworzyli instrumentalną formację Delta Prophecy. Po dołączeniu do kwartetu Aluisio Magginiego, w 1990 roku zespół zmienił nazwę na Clepsydra i pod tym już szyldem, w następnym roku, wydał swój debiutancki krążek Hologram. Kolejne lata przyniosły jeszcze trzy albumy Szwajcarów: More Grains Of Sand (1994), Fears (1997) oraz recenzowany, ostatni jak dotychczas, Alone, z 2002 roku. Mimo tego, iż muzycy od prawie dziesięciu lat nie wydali żadnego nowego albumu, a i nie słychać o ich aktywności koncertowej, formacja istnieje. Mało tego, jakiś czas temu ogłosiła, iż pracuje nad nową muzyką. O swoim istnieniu informuje poprzez obecną stronę internetową, na której donosi, iż oryginalna strona zespołu www.clepsydra.ch nie jest własnością obecnych członków formacji.

Czas najwyższy napisać wreszcie słów parę o samym albumie, który co ciekawe, doczekał się, ze względu na różne okładki go zdobiące, trzech edycji: Chicken, Fish i Octopus (jak wyglądają – możecie podejrzeć w tym miejscu). Wszystkie zawierają ten sam muzyczny zestaw, który powinien przypaść do gustu miłośnikom klasycznego, bardzo melodyjnego, neoprogresywnego rocka. Oczywiście inspiracje muzyczne są tu aż nadto widoczne. Słychać bowiem i Genesis, i wczesny Marillion a z młodszego nieco pokolenia, choćby Pendragon, czy IQ. Nie szkodzi. Dzisiejsze młode kapele parające się takim graniem i tak nie są w stanie zaintrygować słuchacza przez godzinę, tak jak to robi Clepsydra. Bo co rusz słyszę o kolejnym świetnym „neoprogbendzie”, na którego to płycie… setnie się wynudziłem, znajdując ledwie kwadrans niezłych dźwięków. Proponuję powrócić do Alone i zobaczyć, jak to się w „tej branży” robi. Jak się gra pięknie dopieszczone gitarowe sola, jak się wypełnia tło klawiszowymi pasażami, jak podkreśla się dramatyzm muzyki charakterystycznym dla stylu patosem. No i jak się pisze rewelacyjne melodie, których jakby coraz mniej w neoprogu. Zresztą, zamiast czytania powyższych słów, wystarczy sięgnąć po pierwszy na płycie, trwający niespełna kwadrans, Tuesday Night albo następny, dziesięciominutowy, podobnie jak poprzednik podzielony na trzy części, Travel Of Dream. W zasadzie żadnych pytań. A przecież nie można zapomnieć o niezwykłej wręcz urody, mającym swoisty dramatyzm, The Return, czy przejmującym Father, z kapitalnym solowym popisem Marco Cerulliego stylizowanym na Steve’a Rotherego, „wjeżdżającym” pod koniec trzeciej minuty. Na zupełnie oddzielne omówienie zasługuje wokalista Aluisio Maggini, a w zasadzie jego niezwykły głos, niepozwalający pomylić Clepsydry z jakimkolwiek innym zespołem. Bardzo wysoki, mający coś i z Geddy’ego Lee, Boba Catleya, Klausa Maine, a może i Jona Andersona. Alone w swojej lidze to rzecz doprawdy znakomita. Gorąco polecam.

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2021 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.