ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Weather Report ─ Night Passage w serwisie ArtRock.pl

Weather Report — Night Passage

 
wydawnictwo: Columbia 1980
dystrybucja: Sony Music Polska
 
1. Night Passage (Zawinul) [06:30]
2. Dream Clock (Zawinul) [06:25]
3. Port Of Entry (Shorter) [05:06]
4. Forlorn (Zawinul) [03:23]
5. Rockin’ In Rhythm (Ellington, Mills, Carney) [03:01]
6. Fast City (Zawinul) [06:17]
7. Three Views Of A Secret (Pastorius) [05:51]
8. Madagascar (Zawinul) [10:53]
 
Całkowity czas: 47:26
skład:
Joe Zawinul – Keyboards. Wayne Shorter – Saxophones. Jaco Pastorius – Bass. Peter Erskine – Drums. Robert Thomas Jr. – Hand Drums.
 
Brak ocen czytelników. Możesz być pierwszym!
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Brak głosów.
 
 
Ocena: 8 Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
16.06.2014
(Recenzent)

Weather Report — Night Passage

Siedemnaście Mgnień Wiosny – odcinek XI.

Kryzys w szeregach Weather Report udało się opanować i zespół (w poszerzonym składzie – Zawinul przeprosił się z perkusjonaliami i do zespołu dołączył obsługujący przeszkadzajki Robert Thomas) przystąpił do pracy nad nowymi kompozycjami. Artystyczna porażka „Mr. Gone” i dość letnie przyjęcie „8:30” (zarzucano zespołowi stagnację: zamiast znanego z „Live In Tokyo” rozimprowizowanego, odważnego grania, koncerty Report osiągnęły etap wielkich widowisk, na których muzycy niczym zblazowane gwiazdy rocka dość wiernie odgrywali stały zestaw przebojów i klasycznych utworów) wpłynęła też na Zawinula: nowe kompozycje celowo zaaranżowano dużo oszczędniej niż na „Mr.Gone”, dodatkowo całość postanowiono nagrać na dwóch koncertach 12 i 13 lipca 1980 w studiach The Complex w LA, przed skromną, 250-osobową publiką, dodatkowo nawiązując do klasycznej jazzowej tradycji: nowe utwory Weather Report dawały muzykom pewne pole do improwizacji, swobodnego instrumentalnego grania. Wybór nagrań z dwóch koncertów w The Complex uzupełniono nagranym na żywo miesiąc wcześniej w „Osace” utworem „Madagascar” i płyta „Night Passage” była gotowa.

Na pewno jest to lepszy album od niedopieczonej poprzedniczki: pewne zredukowanie wszechobecnych syntezatorów dało więcej pola do popisu tak Shorterowi, jak i Pastoriusowi. Już utwór tytułowy, otwierający całość, miał w sobie wyraźnie więcej świeżości i ikry, niż nagrania z „Mr. Gone”: oparty na nieco funkującym, kroczącym rytmie inspirowanym stukotem pędzącego po szynach pociągu (Joe napisał go podczas nocnej jazdy z Wenecji do Wiednia), dawał spore pole do popisu tak Joemu, proponującemu swobodne, częściowo improwizowane popisy na syntezatorach, jak i kontrapunktującemu go Wayne’owi. Również sekcja rytmiczna rozwijała skrzydła w miarę trwania utworu, ciekawie oddając efekt stopniowo nabierajaćego prędkości pociągu. Balladowy „Dream Clock” był pierwszą z prób nawiązania do niezwykle udanej „A Remark You Made”, jakie zespół miał w latach 80. kilkukrotnie podejmować: nie był może utworem aż tak doskonałym, ale ta spokojna konwersacja saksofonu, bezprogówki i syntezatorów robiła bardzo dobre wrażenie. Również balladowy charakter miał elegijny „Forlorn”, w którym główną rolę odgrywał żałobnie zawodzący saksofon. „Fast City”, z gwałtownymi eksplozjami saksofonu i gęstym, nerwowym rytmem, przypominał bebopowe szaleństwa wczesnych lat 50.; dopiero w drugiej części syntezatorowe dodatki przypominały, że mamy jednak rok 1980. Zespół zresztą sięgnął po jeden ze standardów Duke’a Ellingtona, podając go w dość wiernej oryginalnej instrumentacji wersji (Pastorius to grał linię basu, ładnie imitując kontrabas na swoim Fenderze, to naśladował partię gitary z oryginału), z syntezatorami nieco schowanymi, użytymi jak na Zawinula dosyć powściągliwie. Shorter oparł „Port Of Entry” (poświęcony tematowi imigracji do USA) na wywodzącym się z muzyki afrokubańskiej, bujającym, tanecznym rytmie, efektownie podawanym przez bębenki Thomasa; w drugiej części całość przyspieszała, prowadząc do dynamicznej kody. Jaco z kolei przyniósł dedykowaną żonie wyrafinowaną kompozycję „Three Views Of A Secret”, z nietypową, zmienną rytmiką i osadzoną na niej piękną melodią, podawaną to przez saksofon (w dość luźny, „tańczący” wokół właściwej melodii sposób), to przez syntezator. Całość zaś wieńczył „Magadascar” – efektowna, oparta na zwięzłej melodii Zawinula, rozbudowana koncertowa improwizacja całego zespołu, swobodny przepływ muzycznej myśli, w którym zdarzały się nieliczne momenty przestoju, ale dominowało jednak spontaniczne granie pełne niesamowitej chemii (to, jak muzycy to nawzajem kontrapunktowali swoje partie, to przejmowali jeden od drugiego prowadzenie melodii).

„Night Passage” scementował skład zespołu i dobrze zatarł wrażenie po nieudanej poprzedniczce. Choć komercyjnego sukcesu „Black Market” i „Heavy Weather” nie udało się powtórzyć, a komercyjne akcje zespołu zaczęły powoli, acz nieubłaganie spadać („Mr. Gone” wylądował na 52. miejscu list, „8:30” na 47., a „Passage” na 57.; na listach najlepiej sprzedawanych płyt jazzowych „Mr. Gone” dotarł do 1. miejsca, „Passage” już tylko do 2.), płyta była artystycznym sukcesem. I pracę nad następną płytą Weather Report zaczął znów w niezmienionym składzie. Jak się okazało – stabilizacja personalna nie miała niestety trwać zbyt długo…

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.