ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Ciryam ─ Szepty Dusz w serwisie ArtRock.pl

Ciryam — Szepty Dusz

 
wydawnictwo: Ars Mundi 2004
 
1. Prolog [2:42]
2. Dziewczyna [4:29]
3. Grzech cz. I [5:15]
4. Przeklęty zegar [4:02]
5. Modlitwa [4:46]
6. Grzech cz. II [3:15]
7. Sidła [5:47]
8. Jak Ikar [2:37] 9. Serca Płacz [5:37]
10. Cienie nieba [5:12]
11. Epilog [4:05]
 
Całkowity czas: 47:47
skład:
Monika Jasłowska - śpiew; Robert Węgrzyn - gitary; Paweł Zawojski - gitary; Sławomir Zajchowski - bas; Mateusz Sieńko - instr. klawiszowe; Tomasz Górawski - perkusja; Łukasz Król - instr. perkusyjne;
gościnnie:
Dorota Górawska - skrzypce; Krzysztof Zajdel - baryton;
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 1
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 0
Album jakich wiele, poprawny.
› 0
Niezła płyta, można posłuchać.
› 0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 4
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 1
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 2
Arcydzieło.
› 5

Łącznie 13, ocena: Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
 
 
Ocena: 6 Niezła płyta, można posłuchać.
06.11.2004
(Recenzent)

Ciryam — Szepty Dusz

... w zapomnianej krainie, opuszczonej przez ludzi, gdzie ziemia rozstępując się uwolniła największe zło, gdzie zapanował lęk i grzech ... wśród krzyków i klątw zabrzmiał głos prawdy... upragniony płomień nadziei ...

Tak brzmi zapowiedź biografii zespołu Ciryam, który uraczył nas swoim debiutanckim albumem „Szepty Dusz”.  Ten krośnieński zespół postanowił połączyć muzykę charakterystyczną dla sceny gothic i art-rock w jedną, spójnie brzmiącą całość. Definitywnie udało im się osiągnąć założenie.

O samym zespole niewiele można powiedzieć. W 1999 roku zaistniały pierwsze zaczątki nazwane ARDOR, aby w 2003 roku zmienić nazwę na Ciryam. Od samego początku zespół był zafascynowany sceną gotycką i metalową, jednak to co proponują na swoim debiutanckim albumie daleko wykracza poza tą ramę. Ich muzyka doskonale sprawdza się jako ilustracja klimatyczna do gier Role-Playing czy festiwali rycerskich ale nie jest pozbawiona nowoczesnego brzmienia. Materiał zaaranżowany jest z dużym rozmachem i to pewnie to bogactwo wpierw trafiło do wydawnictwa Metal Mind oraz zasłużonego Ars-Mundi, które w połowie 2004 postanowiło nagrodzić pracę zespołu wydaniem ich tego pierwszego, tak zawsze wyczekiwanego albumu.

Całość to 11 kompozycji. Nie mogę napisać słowa „porywających” ale bardziej pasuje „klimatycznych” oraz „dynamicznych” Jednak  noga tupie ale w autku robi się momentami niebezpiecznie. To  nie jest muzyka do samochodu.

Album otwiera bardzo zachęcający Prolog. Przyznam, że już te 2 minuty brzmią bardzo ciekawie, ale dalej twarde lądowanie pod postacią utworu Dziewczyna. I praktycznie do 5 utworu nic się nie dzieje, całość brzmi jak jedna melodia podzielona na części: poprawne linie melodyjne, bogate chórki w wykonaniu Krzysztofa Zajdela i wokal wodzący Moniki Jasłowskiej. Muszę przyznać że w Polsce do wokalistek w rocku nam się trudniej zawsze przyzwyczaić – jakoś do głosów śpiewających pań mamy mniejszą tolerancję . Podobnie i w tym wypadku troszkę czasu minęło zanim się przyzwyczaiłem. O ile Krzysiek może startować do roli operowego tenora – naprawdę słychać predyspozycje, o tyle mocny, twardy głos Moniki jednak nie do końca mi pasował. Może to wynika z charakteru muzyki gdyż linie wokalne słychać są dopracowane, ale lekko trącą monotonią przez co wpływają na odbiór. No ale taki jest urok muzyki post-gotyckiej. Podejrzewam, że gdyby Monika starała się jednak mniej wpasować głosem w kanon metalowy nadając mu różną modulację i wykorzystać bogactwo jakie daje muzyka Ciryam – mielibyśmy jeden z ciekawszych wydanych w tym roku albumów. Poza tym ... zabrzmiał Grzech cz II i dzwoneczki z  organami rozwiały kompletnie myśli o monotoniczności. Prawie niezauważalne przejście w Sidła – i Krzysiek daje popis swoim operowym zaśpiewem (tego pana na główny wokal proszę). Czysto, melodyjnie, dwa miecze, Bogurodzica, Jeszcze Polska .. i kolesie w puszkach z dwoma mieczami  - te klimaty. Nie mam więcej pytań.

Sidła to jak się okazało jedna z perełek na tym albumie. Jeżeli bym chciał komuś pokazać ten album – zacząłbym właśnie od tego utworu ze względu na bogatą formę wokalną i instrumentalną. Nie brakuje spokojnej melodii z pianinem w roli głównej, mocnych metalowych riffów, dobrej pracy sekcji rytmicznej i chórków, jakie wzbudzają szacunek do muzyków. Trafił się im utwór w którym każdy miał się czym wykazać – i zespół wykorzystał ten moment najlepiej jak mógł.

Choć instrumentalnie pierwsze skojarzenia jakie mi przyszły to z debiutem Artrosis o tyle druga część utworu .... boleryczny rytm lizardowskiego Bezmiar i Bezdźwięk w gotyckiej oprawie.
Ale są też niewykorzystane momenty. Gdyby zespół rozwinął instrumentalne wprowadzenie do 'Serca płacz' to mielibyśmy dwa dobre utwory, zamiast jednego, w którym po momencie świetnego wejścia mamy do czynienia z jak najbardziej oczywistym rytmem. Po przesłuchaniu utworu wielokrotnie doszedłem do wniosku że można by świetnie podzielić go na dwie zupełnie różne produkcje z jednej misternie dopieszczając intro do pełnego utworu z drugiej pozostawiając tą dalszą część, której w sumie nie można nic zarzucić. Zdarzają się nieliczne przebłyski warsztatowe basisty czy klawiszowca, mówiące że panowie mają coś jeszcze w muzyce nam do pokazania.

Przed-finałowa etiuda „Cienie nieba” to niewątpliwie rarytasik na tym albumie. Jak zawsze wszyscy zostawiają najlepsze na koniec. I w tym wypadku  z oddechem Artrosis na plecach i gęsią skórką wchodzi brzmienie instrumentów jak najbardziej klasycznych: Ciryam nie żałowało nam wrażeń dodając baryton i skrzypce, co bardzo urozmaiciło ten utwór. Psychodeliczne lekko ważone pianino w transującej melodii doprawiło klimat – drugi raz nie mam do zespołu więcej pytań.
Epilog .. wracamy do początku  i żałujemy że album się już kończy. Znane brzmienia a'la Brian Eno  w instrumentalnej oprawie.

Winien jestem małe wytłumaczenie. Krążek ukazał się już parę miesięcy temu, ale pora nie była idealna do oceny. Trudne to zadanie, gdyż zespół jest młody i popełnił kilka błędów, które jednak z uwagi na ich staż należy darować. Inaczej ocenia się zespół który złożony jest z muzyków wytrenowanych, inaczej z dopiero co stawiających pierwsze kroki na scenie. Kroki jakimi idzie Ciryam są trudne. Materiał przygotowany pieczołowicie chociaż nie wolny od monotematyczności.

Kiedy bym słuchał tego krążka? W nocy. Albo pod rozgwieżdżonym letnim niebem, przy ognisku np.: na Alasce ;)(sympatyczne miejsce położone na Kaszubach)  czy w domu jesienno-zimowym wieczorem przy kominku przy książce lub właśnie grze Role-Playing. Tak więc jest jesienny wieczór, godzina do północy, właśnie skończyłem słuchać ten album i zapewne nie raz będę do niego wracał.

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.