ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Sylvian, David  ─ Secrets Of The Beehive w serwisie ArtRock.pl

Sylvian, David — Secrets Of The Beehive

 
wydawnictwo: Virgin Records 1987
 
1. September [1:17]
2. The Boy With the Gun [5:19]
3. Maria [2:49]
4. Orpheus [4:51]
5. The Devil's Own [3:12]
6. When Poets Dreamed of Angels [4:47]
7. Mother and Child [3:15]
8. Let the Happiness In [5:37]
9. Waterfront [3:23]
10. Forbidden Colours [6:01]
 
skład:
David Sylvian - vocals, piano (1), treated piano (5), acoustic guitar (2, 4, 6), organ (2, 8), synths (2, 3, 4, 5, 8, 10), tapes (3, 5), assistant producer / Ryuichi Sakamoto - string arrangement (1, 2, 3, 6, 9, 10), organ (2, 3, 5, 7, 8), synths (2, 4, 8), piano (4, 5, 7, 9, 10), treated piano (3), woodwind arragement (5), brass arrangement (8) / Steve Jansen - drums (4, 8, 10) / David Torn - electric guitar (2, 7), guitar loop (3) / Danny Thompson - double bass (2, 4, 7) / Danny Cummings - percussion (2, 6, 7, 8) / Phil Palmer - slide guitar (4), acoustic guitars (6) / Mark Isham - flugelhorn (5,8), trumpet (6, 8) / Brian Gascoigne - orchestral arrangement (4), string arrangement (8) / Ann O'Dell - string arrangement (10)
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 0
Album jakich wiele, poprawny.
› 0
Niezła płyta, można posłuchać.
› 0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 0
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 5
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 5
Arcydzieło.
› 16

Łącznie 26, ocena: Absolutnie wspaniały i porywający album.
 
 
Recenzja nadesłana przez czytelnika.
Ocena: * Bez oceny
16.02.2010
(Gość)

Sylvian, David — Secrets Of The Beehive

Ta recenzja nie jest recenzją samą w sobie. Zawiera ona 5 głównych odczuć (płytszych lub głębszych), które nasuwają mi się po każdym kolejnym wysłuchaniu płyty. Możecie wierzyć lub nie, ale dla mnie ocena takich płyt nie ma sensu. Zbyt wielkie znaczenie emocjonalne i ogromny ładunek dla mojego serca sprawiają, że nie mógłbym wystawić jakiejkolwiek oceny. Wybaczcie.

1. Głębia. Otchłań i przestrzeń. To tutaj rodzi się wszystko – w głębi serca rodzą się emocje, w głębi umysłu rodzą się refleksje. Potem to wszystko przekuwane jest na ciało, ale czy ciało jest w stanie poradzić sobie z tym wszystkim? Czy są emocje, których nie jesteśmy w stanie oddać? Czy rozum rzeczywiście myśli tak samo? W każdym ciele zbiegają się wszystkie drogi świata, to my jesteśmy centrum na ziemi. Nie interesuje nas los innych, nie obchodzą nas wszystkie nieszczęścia. Tym tropem można iść bez końca, polną drogą kręcącą się w kółko. Drogi brukowane kładą wtedy, gdy istnieje przywiązanie. Ludzie przywiązują się do siebie, łączą, rozdzielają… Z bliska nie widać, jak bardzo zależy im na sobie, ale w głębi nie wyobrażają sobie bez innych życia. Nie są w stanie wymyśleć, jak wyglądałby normalny dzień bez udziału drugiej osoby. Potrzebujemy ciepła. Potrzebujemy myśli. Potrzebujemy bliskości. Zabijanie w sobie emocji graniczy z obłędem, popadanie w melancholię sprawia że umiera w nas życie. Nie zdajemy sobie sprawy z tego jak bardzo tęsknimy…

2. Tęsknota. Jest zarazem chęcią i bólem. Chęcią czucia głębi i niemożnością realizacji tego założenia. Co tak naprawdę bardziej boli? Czy to, że nie jesteśmy w stanie nad wszystkim zapanować i nie posiadamy mocy by zmieniać rzeczywistość, czy raczej to że chcemy, chcemy za wszelką cenę poznawać siebie, chcemy swoich snów i marzeń, chcemy oddania i lojalności… Nie chcemy tylko tęsknić. Co za przyjemność cały czas o kimś myśleć – czyż to nie jest melancholia? Czyż to nie jest właśnie ta słynna melancholia, zabijająca w nas ostatnią krztę reszty pragnień, panująca nad nami jak platoński Demiurg? Zabijając jednak tęsknotę, zabijamy również siebie – ludzie tęsknią przez całe życie. Mimo że jest im dobrze, na stole stoi obiad, a szafa pęka od drogich ubrań – nasz niedosyt towarzyszący każdemu dniu naszej egzystencji na świecie sprawia, że oddala się od nas spełnienie.

3. Spełnienie. Chyba jeszcze nie urodził się (i chyba już się nie urodzi) człowiek spełniony w każdym aspekcie swojego życia. Takie dywagacje o spełnieniu są dosyć częstym przypadkiem u osób szczęśliwych – zapewniających o realizacji swoich wszystkich życiowych chęci. To dobrze, gdyby nie oni nie byłoby uśmiechu. Rodzące się na styku szczęścia i pragnienia – spełnienie potrafi znaleźć ludzi, to właśnie my nie potrafimy znaleźć jego. Złe wieści są takie, że już nigdy tego nie dokonamy, zawłaszczeni przez skomplikowany system biurokracji, pędzący z każdym nadchodzącym świtem, w niepewności kładący się spać. Przez każdą chwilę przeskakujący z bólem i wątpieniem. Każdy jednak szuka spełnienia w innych, bardziej dostępnych środkach – obcując ze sztuką, naturą, ciałem.

4. Ból. Pojawia się nagle, znikąd. Ale w równie cudowny sposób szybko ustępuje. To najbardziej nieprzenikniona rzecz na świecie. Ból jest blisko przyjemności, jak napisano. Nie ma jednak nic wspólnego z pożądaniem. Nie chcemy bólu, tak jak tęsknoty. Nie chcemy odczuwać niczego nieprzyjemnego, co sprawia iż wielokrotnie nie potrafimy radzić sobie w pozornie trudnych sytuacjach. Z góry zakładamy niepowodzenie, a cel oddala się z każdą minutą jakbyśmy z niewiadomych przyczyn postawili niewidzialny żagiel i czekali na wiatr od lądu. Unikając bólu, unikamy również miłości.

5. Miłość. Nie ma w żadnym języku świata słów na opisanie tego zjawiska. Nie jest to uczucie – uczucia często są tylko przelotne. Miłość jest głębią – bo skoro w głębi rodzi się wszystko, to również i miłość. Miłość jest tęsknotą – bo gdy kochamy drugą osobę zawsze nadejdzie dzień, gdy zatęsknimy… Miłość jest spełnieniem – nie gwarantującym szczęścia w życiu, ale jednak największym spełnieniem myśli ludzkich. Miłość jest bólem – ale tylko gdy okaże się, że nie była miłością… To największy skarbiec człowieka – zastępujący wszelkie dobra tego i przyszłego świata.

Tak jak napisałem na początku, oceny nie będzie. Sztuka polega na indywidualnej interpretacji, inaczej byłaby strasznie nudna. Jakiejkolwiek oceny bym nie wystawił, do końca moich dni albumy takie jak ten dostarczać mi będą najpiękniejszych chwil, kiedykolwiek przeze mnie przeżywanych.

P.S. Recenzja dedykowana Agnieszce M., najwspanialszej osobie z jaką dane mi było obcować.

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2018 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.