ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Young, Neil ─ Year Of The Horse w serwisie ArtRock.pl

Young, Neil — Year Of The Horse

 
wydawnictwo: Reprise 1997
dystrybucja: Warner Music Poland
 
1. When You Dance I Can Really Love (Young) [06:20]
2. Barstool Blues (Young) [09:03]
3. When Your Lonely Heart Breaks (Young) [05:03]
4. Mr. Soul (Young) [05:03]
5. Big Time (Young) [07:28]
6. Pocahontas (Young) [04:50]
7. Human Highway (Young) [04:07]
8. Slip Away (Young) [10:52]
9. Scattered (Young) [04:00]
10. Danger Bird (Young) [13:34]
11. Prisoners (Young) [06:40]
12. Sedan Delivery (Young) [07:17]
 
Całkowity czas: 84:30
skład:
Neil Young – Guitar, Piano, Harmonica, Vocals. Frank Sampedro – Guitar, Vocals. Billy Talbot – Bass, Vocals. Ralph Molina – Drums, Vocals.
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
,0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
,0
Album słaby, nie broni się jako całość.
,0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
,1
Album jakich wiele, poprawny.
,0
Niezła płyta, można posłuchać.
,2
Dobry, zasługujący na uwagę album.
,0
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
,0
Absolutnie wspaniały i porywający album.
,0
Arcydzieło.
,1

Łącznie 4, ocena: Dobry, zasługujący na uwagę album.
 
 
Ocena: 6 Niezła płyta, można posłuchać.
19.05.2013
(Recenzent)

Young, Neil — Year Of The Horse

Przystanek Kanada odcinek XXXV: Synowie tundry (Sons Of Tundra).

Kolejny studyjny album był, rzecz jasna, świetnym pretekstem, by znów wyruszyć w trasę. Tym razem oprócz Neila i jego crazyhorse’owej czeredki, na pokładzie znalazł się nie byle jaki gość: Jim Jarmusch postanowił towarzyszyć Youngowi i rejestrować na taśmie przebieg koncertów. Oprócz wersji wideo, kręciły się również taśmy w magnetofonach…

Już w czasie trasy do Neila dotarła tragiczna wiadomość. Pod koniec listopada 1996 wieloletni współpracownik Younga, współtwórca wielu klasycznych albumów Neila, producent David Briggs przegrał walkę z rakiem płuc. Podobnie jak ćwierć wieku wcześniej, śmierć przyjaciela odcisnęła swoje piętno na koncertach Younga. Tym razem od strony repertuarowej: Neil zmodyfikował program koncertów, skupiając się na tych utworach, które David Briggs szczególnie lubił i cenił. Pamiątka z trasy koncertowej – tak w postaci filmowej, jak i płytowej (obie różniły się repertuarem) – pojawiła się na rynku późną wiosną 1997.

Neil Young i Crazy Horse mieli na koncie już dwa pełnowymiarowe wydawnictwa live: bardzo dobre „Rust Never Sleeps” i późniejszy o dekadę, wybitny album „Weld” – jedną z najlepszych płyt koncertowych w historii. Zestawiony z tymi dwoma płytami „Year Of The Horse” zupełnie się nie bronił.

Young i Crazy Horse to przecież koncertowa maszyna co się zowie – potrafiąca wyczarować niezwykłe piękno z chropowatego, sprzęgającego się gitarowego rzężenia, potrafiąca połączyć surowość i ekspresję z finezją i nastrojem. Niestety – na tej płycie tego nie ma. Neil i jego zespół wypadli tu dziwnie niezbornie, chaotycznie, męcząco: niby brudu nie brakuje, tu i tam Young zapuszcza się w typowe dla siebie, niespieszne, uroczo chropowate solówki – ale całość nie nakręca słuchacza tak, jak powinna, nie porywa. Muzycy wypadają tu dziwnie ociężale, ospale, bez jaja. Nie brakuje tu chwil ciekawych – wszak Young i Horses nawet w słabej formie nie byliby w stanie zarżnąć koncertowego samograja pt. „Sedan Delivery”, całkiem ładnie płynie sobie nowy „Slip Away”, a koncepcja przerobienia „Pocahontas” z akustycznego grania na cięższe rockowe brzmienie z country’owymi naleciałościami wypada całkiem interesująco, choć nieco dobija ją przeciętne wykonanie – ale jako całość płyta wypada nieco nudnawo, ciężko, bez energii. Premierowy utwór „Prisoners”, choć to kawałek przyjemnego rockowego riffowania, nic specjalnego nie wnosi niestety. Poprzednie dwie płyty koncertowe były niezwykle spójne i równe - "Year Of The Horse", chaotyczna, rozłażąca się na wszystkie strony, okazuje się, niestety, pozycją niezbyt udaną. Jak najbardziej można posłuchać - ale wracać się do tej płyty będzie rzadko...

Neil Young szybko zdał sobie sprawę, że jego związek z Crazy Horse przechodzi pewien kryzys. Postanowił dać pozostałej trójce odpocząć od siebie, jak również zrobić sobie przerwę od rockowego grania i znów pograć sobie bardziej akustycznie. Jednak najpierw zaangażował się w jeszcze inny projekt. Latem 1996 roku obudzili się bowiem trzej muszkieterowie, którzy postanowili reanimować markę Crosby Stills Nash & Young. Co było dalej – o tym w odcinku XXXVI: Zły wiatr (Ill Wind).

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2021 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.